Stopy w górę

Nasze nogi, a zwłaszcza stopy mają do wykonania nie lada zadanie. Oczekujemy od nich, że będą nam służyły przez całe życie, choć często nie traktujemy ich zbyt dobrze.

Stopy wciskamy w ciasne buty z wąskimi noskami. Nosimy skarpety ze sztucznych włókien z mocnymi ściągaczami. Całymi godzinami stoimy w pracy lub siedzimy w bezruchu. Nosimy obcisłą bieliznę. Kąpiemy się w gorącej wodzie, często leżymy w niej bardzo długo. Mało lub wcale nie ćwiczymy, w związku z czym w opłakanym stanie są mięśnie nóg, a ruchliwość stawów wcześnie staje się ograniczona.


Ból i trudności

Przypomnijmy sobie, jak wyglądają nóżki małego dziecka. Są delikatne, mięciutkie, skóra na nich jest cienka. Z wiekiem i stopy, i całe nogi zaczynają nosić piętno czasu. Skóra na nich grubieje, jeśli o nią nie dbamy, staje się sucha i szorstka, na stopach może nawet pękać. Na całych nogach uwidaczniają się żyły, z czasem naczynia krwionośne tuż pod skórą mogą pękać (wtedy mówimy o pajączkach), mogą też pojawiać się żylaki. W ramach procesu starzenia zachodzą zmiany zwyrodnieniowe w stopach, które mogą prowadzić do ich deformacji.

Reasumując – wraz z wiekiem nasze nogi zmieniają się. Ich nowy, mniej atrakcyjny wygląd to jednak nic w porównaniu z nadchodzącymi dolegliwościami. Zmiany zwyrodnieniowe bowiem mają zwykle to do siebie, że ich skutkiem są ból i postępujące trudności w chodzeniu.


Systematyczna praca

Wszystko zaczyna się już w dzieciństwie. – Ważne jest więc szybkie wychwycenie dysproporcji w budowie, zwrócenie uwagi na to, że dziecko dziwnie niszczy buty, na przykład zawsze znacznie bardziej od wewnętrznej strony – mówi lek. med. Alicja Starczak, specjalista rehabilitacji medycznej, kierownik Wojewódzkiego Ośrodka Rehabilitacji dla Dzieci w Bydgoszczy. – Na szczęście dzieci bardzo szybko do nas trafiają, już rodzice maluchów mających niewiele ponad rok zauważają czasami, że nieprawidłowe jest ustawienie stóp lub kolan. Takie dziecko nie współpracuje jeszcze z rehabilitantem, nie jest więc kierowane na ćwiczenia, od drugiego roku życia może jednak korzystać z masaży, stymulowania mięśni, masaży wodnych. A kiedy jest troszkę starsze, może już także pływać, jeździć na rowerze.

– Po prostu ma się ruszać – mówi dr Alicja Starczak. – W późniejszym wieku, czyli około trzeciego roku życia, możemy włączyć również gimnastykę korekcyjną. Problem z nią polega jednak na tym, że rodzice często oczekują zmian już po serii ćwiczeń w poradni rehabilitacyjnej. A to zbyt mało. Chodzi nam bardziej o nauczenie dziecka ćwiczeń, które będzie potem samo wykonywało je w domu. Tylko tak systematyczna praca może dać efekty.


Stopa płasko-koślawa

Najczęstszą wadą postawy u dzieci jest stopa płasko-koślawa. Do jej powstania przyczynić się mogą predyspozycje rodzinne, ale także nadwaga i… chęć chwalenia się przez rodziców nowymi osiągnięciami dziecka. A to czasem oznacza zbyt szybkie stawianie dziecka na nóżki, w momencie, gdy ono samo jeszcze tego nie chce. Podobne szkody czyni chodzik. – Dziecko ma instynkt, samo nie pominie żadnego etapu rozwojowego, robi wszystko ostrożnie – podkreśla dr Alicja Starczak. – To my nie chcemy, by raczkowało, bo wolimy, żeby już chodziło. Płaskostopiexcd zarówno podłużne (zbyt małe wydrążenie lub jego brak wzdłuż stopy), jak i poprzeczne (między poduszkami śródstopia) powoduje nienaturalne obciążenie stopy. Przekrzywiamy ją do środka, pięta też zaczyna się przechylać, za to przód stopy jest niedociążony. Zaburza to pracę palców stóp i rozciąga kości śródstopia, powoduje mikrourazy.


Genetyka i obcasy

Jeśli problem nie zostaje wyleczony w dzieciństwie, w dorosłym wieku proces starzenia się stopy przebiega szybciej. Zmiany zwyrodnieniowe przyspieszają stojąca praca i nadwaga, w przypadku kobiet także dodatkowe kilogramy w czasie ciąży. Kości śródstopia dociśnięte do ziemi coraz bardziej się rozsuwają, więzadła między nimi rozluźniają się, wskutek czego kości nie mają właściwej amortyzacji. Przy genetycznej skłonności do halluksów płaskostopie poprzeczne przyspiesza ich powstanie.

Halluksy to zwyrodnienie stawu śródstopno-paluchowego. Pojawia się ono zwłaszcza u kobiet i ma ogromny związek z noszeniem ciasnego obuwia z wąskimi czubkami i na wysokich obcasach. Stopa w takim bucie jest nienaturalnie obciążona. Zbyt duży nacisk wywierany jest na przód stopy. W efekcie palce ściskane są od przodu i z boków z siłą, która powoduje trwałą ich deformację. Paluch odchyla się w bok, przez co unosi sąsiadujący z nim palec. Zapada się naturalne wyżłobienie poprzeczne stopy i powstaje lub pogłębia się płaskostopie poprzeczne. Od wewnętrznej strony stopy pojawia się dodatkowe uwypuklenie. Jest ono bolesne i dolegliwe, bo zniekształcona stopa z ledwością mieści się w bucie, a zmiana jest obcierana, narażona na urazy, staje się źródłem infekcji.


Najpierw pajączki

Zaburzenia krążenia w stopie, spowodowane niewyleczonym płaskostopiem, w dorosłym wieku przyspieszają też tworzenie się żylaków nóg, powstają one bowiem z powodu nieprawidłowości w odprowadzaniu krwi z kończyn dolnych. Żylaki powstają, gdy krew, która powinna płynąć w górę, w kierunku serca, cofa się z powodu niewydolności zastawek żylnych lub rozszerzenia żył, przez co zastawki nie mogą sprostać swemu zadaniu. Zaburzenia krążenia związane z płaskostopiem nie ułatwiają więc sytuacji.

Ważną rolę w prawidłowym krążeniu odgrywa też dobra praca mięśni łydek, tzw. pompa mięśniowa łydki. Przykurczone, osłabione mięśnie utrudniają więc nie tylko chodzenie, ale i zaburzają odpływ krwi żylnej. Żylaki to schorzenie powierzchniowego układu żylnego, który odprowadza z kończyn tylko 10 procent krwi. Układ ten ma więc niewielki wpływ na jej prawidłowe krążenie w organizmie, jego złe działanie może jednak powodować duży dyskomfort.
Najpierw na nogach pojawiają się tzw. pajączki, czyli delikatne żyłki uwidocznione tuż pod skórą. Towarzyszy im wieczorna ciężkość nóg, czasem dochodzą do tego nocne, bolesne kurcze łydek i tzw. zespół niespokojnych nóg, czyli częste zmienianie pozycji nóg w spoczynku.


Potem pogrubione żyły

Sprawa staje się jasna nawet dla laika, gdy na swoich nogach dostrzeże poskręcane i nabrzmiałe żyły, które z czasem uwypuklają się, potem pojawiają się na nich zgrubienia. Ponieważ skóra nóg jest źle odżywiona, zaczyna się łuszczyć.
Postęp choroby powoduje dalsze zmiany na nogach: przebarwienia żylne w okolicach kostek – pojawiające się plamy mają brązowy kolor. Typowy jest też obrzęk kostek, zwłaszcza wieczorem, w gorące dni u kobiet może on nasilać się także wraz ze zmianami hormonalnymi w czasie miesiączki. Ostatnim, najcięższym objawem żylaków, są otwarte rany – owrzodzenia.

Cięższe objawy żylaków, począwszy od przebarwień, występują przede wszystkim u osób starszych. Ma to związek nie tylko z wiekiem i postępującym w związku z tym osłabieniem ścian żylnych, ale także ze spadkiem aktywności, zesztywnieniem i ograniczeniem ruchomości stawów. Żylaki nie są jednak wyłącznie chorobą osób starszych. Czasem mają je już osoby dwudziestokilkuletnie. Także ciąża może sprawić, że młoda dziewczyna zacznie mieć problemy z żylakami.


Uciec przed nieuniknionym

Wszystkim problemom z nogami można przeciwdziałać nawet wtedy, gdy ktoś ma genetyczne skłonności do żylaków czy halluksów. Systematyczny ruch, właściwe obuwie, dbałość o higienę mogą spowodować, że uda nam się uciec przed czymś, co wydaje się nieuniknione. Rzecz w tym, by rzeczywiście wyciągnąć naukę z doświadczeń poprzednich pokoleń i wcielać w życie zalecenia lekarzy. Profilaktyka, obojętnie czy przeciwżylakowa, czy antyhalluksowa polega bowiem na eliminowaniu sytuacji niezdrowych dla nóg. A pomoże im zrzucenie zbędnych kilogramów, zrezygnowanie z codziennego noszenia wysokich obcasów czy obcisłej, krępującej krążenie bielizny.

Człowiek zmuszony do wielogodzinnej pracy na stojąco powinien obciążać raz jedną, raz drugą nogę, jeśli tylko się da – chwilę pochodzić, potupać nogami, powbijać pięty w podłogę. Kto siedzi, też powinien robić krótkie przerwy, by przejść się, a jak znowu usiądzie – wykonać proste ćwiczenia, polegające na naprzemiennym zadzieraniu palców stóp do góry i obciąganiu ich. Wskazane jest też wciskanie całych stóp w podłogę, tak, by poczuć napięcie mięśni łydek. A gdy tylko jest chwila luzu, dobrze jest, po amerykańsku, podnieść nogi do góry, kładąc je na biurku.

Autor: Małgorzata Grosman

Komentarze