Stopy pod nadzorem

O pielęgnacji stóp zazwyczaj przypominamy sobie, gdy mamy zamiar z butów pełnych przerzucić się na sandały. Niedobrze. Zaniedbywane przez zimę, nie będą piękne latem.

Zimą stopy cierpią najbardziej: marzną, przegrzewają się, duszą. Ciągle zakryte, uciskane, sznurowane, otulane skarpetami i narażane na nagłe zmiany temperatur tracą kondycję. Mają przesuszoną skórę, zrogowaciałe i popękane pięty, palce z bolącymi odciskami… Co robić, by się ustrzec przed takimi problemami?


Zimne jak sople lodu

Po pierwsze, ważne jest, by stopy nie marzły. Nie wystarczy założenie ciepłych skarpet. O wiele istotniejsze są buty, a dokładniej ich kształt i rozmiar. Jeżeli założymy buty z wąskimi noskami lub zbyt ciasnymi cholewkami, to w tak ściśniętych stopach krew nie będzie krążyła, jak powinna, a to z kolei spowoduje, że nasze tkanki będą mniej odporne na niską temperaturę.

Zimowe buty – również eleganckie kozaki − powinny być więc przede wszystkim wygodne. Powinniśmy w nich swobodnie poruszać palcami i mieć w nich tyle luzu, by w razie większych mrozów bez żadnych trudności zmieściła się w nich stopa w grubszej skarpecie. I tu uwaga! Skarpety muszą być bawełniane i to w stu procentach, domieszka włókien syntetycznych blokuje bowiem dopływ powietrza, to z kolei powoduje, że stopy się pocą, a spocone marzną. Warto też pamiętać, że buty, które zakładamy, idąc do pracy, niekoniecznie muszą sprawdzić się podczas zabawy w śniegu czy spaceru po zaśnieżonym lesie, szczególnie jeśli są nieimpregnowane, wykonane z cienkiej skóry.

Przemoczone stopy zimą? Brr, to nic przyjemnego. Po przyjściu do domu musimy zafundować im masaż lub kąpiel. Ta ostatnia, szczególnie gdy stopy zamieniły się w sople lodu, nie może być zbyt ciepła. Rozgrzewać przemarznięte stopy musimy, zaczynając od wody chłodnej, by później stopniowo zwiększać temperaturę . A gdy to już zrobimy, musimy je osuszyć i nakremować. A co później? Gorąca herbata, ciepłe skarpety i do łóżka.


Rozgrzane jak cegła

Nieprzyjemne w skutkach jest nie tylko przemarznięcie, ale także przegrzanie stóp. Szczególnie jeśli w zimowych butach spędzamy cały dzień, więc i w pracy. Dlaczego? Na dworze jest zimno, w biurach − ciepło. Stopy uwięzione w butach z kożuszkiem pocą się, a to oznacza nadmiar wilgoci, która rozpulchnia skórę, która się maceruje. Jest brzydka i podatna grzybicę. Na dodatek przez bakterie, które uwielbiają takie wilgotne środowisko, nasze stopy mogą zacząć brzydko pachnieć. Aby się przed tym uchronić, wystarczy – jak kiedyś w szkole – nosić do pracy (lub mieć je tam na stałe) lżejsze buty na zmianę. Posiadanie służbowych pantofli nie zwalnia nas jednak z obowiązku pielęgnowania stóp ze szczególną troską. Wręcz przeciwnie – stopy przegrzewają się nie tylko w pracy, ale również gdy jedziemy autobusem, podczas zakupów w markecie, w samochodzie i podczas spacerów. Więc…


Suche na wiór

Niezależnie od pory roku dla naszych stóp najważniejsza jest higiena. Zimą jednak, gdy stopy się przegrzewają, powinniśmy o nie dbać wyjątkowo starannie. Nogi po każdej kąpieli trzeba dokładnie wycierać, szczególnie przestrzenie między palcami. Co dalej? Skóra stóp – z powodu braku gruczołów łojowych – jest bardziej narażona na wysuszenie niż skóra na brzuchu na przykład. Otulana skarpetami pragnie być nawilżana podwójnie. Po każdym myciu nie zapominajmy więc o nałożeniu zwykłych preparatów do stóp, regenerująco-odżywczych lub takich, które zmniejszają potliwość. Raz na jakiś czas warto też potraktować stopy – szczególnie pięty i zewnętrzną krawędź dużego palca peelingiem, pumeksem lub specjalną tarką. Stopy mają dużo grubszą skórę niż reszta naszego ciała i to na dodatek z tendencją do rogowacenia. Ale uwaga! Wszystko powinno się robić z głową − zbyt częste złuszczanie zrogowaciałego naskórka może powodować jego szybsze odnawianie.

Dbając o stopy, nie możemy zapomnieć o paznokciach. Ważnym zabiegiem jest ich prawidłowe obcinanie, a prawidłowe znaczy na prosto, a nie na okrągło i niezbyt blisko skóry − w ten sposób zapobiegniemy bolesnemu wrastaniu paznokci. Ważne jest też, by brzegi paznokci były gładkie (w trosce m.in. o nasze rajstopy), podobnie jak płytka paznokciowa, którą polerujemy specjalną gąbką-polerką. Na koniec i przed nałożeniem lakieru, warto naszym paznokciom zafundować trochę witamin, pokrywając je odżywką. A skórki? Skórki, by nie pokaleczyć palców, lepiej − po wcześniejszym zmiękczeniu − usuwać drewnianym patyczkiem, niż wycinać nożyczkami.

I jeszcze jedno: jeśli nasze paznokcie żółkną, płytka paznokciowa jest pofałdowana, a skóra wokół niej „obiera się”, dobrze byłoby wybrać się na wizytę do dermatologa. Wierzcie, grzybica stóp, która nie jest leczona, może przysporzyć wielu kłopotów. Naprawdę.

Autor: Joanna Grzegorzewska

Komentarze