Społeczeństwo portalo-maniaków?

Dziś, żeby spotkać się ze znajomymi wcale nie trzeba wychodzić z domu. Wystarczy komputer i portal społecznościowy. Skoro tak, czy portale nie zastąpią w przyszłości realnych kontaktów międzyludzkich? I zamiast iść z przyjaciółką na kawę, nie zostaniemy po prostu przed ekranem monitora?

Rozmowa z dr Krzysztofem Kreutzem, psychologiem z Instytutu Społecznej Psychologii Internetu i Komunikacji w Warszawie.


- Co to są portale społecznościowe?


- To serwisy internetowe, na których możemy zaprezentować swoją osobę, kontaktować się z osobami, które znaliśmy wcześniej lub poznaliśmy przez Internet i budować sieć znajomych. Portale służą też do wymiany informacji. Podstawowa ich idea jest taka, żeby łączyć ludzi, którzy chcą ze sobą utrzymywać kontakt. Rozwijają się niezwykle szybko przejmując funkcję innych serwisów i miejsc, które służą kontaktom między ludźmi.


- W Polsce najbardziej popularne są…?


- … wciąż najbardziej rozpowszechniona jest Nasza Klasa. W szczytowym momencie zarejestrowanych było na niej aż 15 spośród 17 mln polskich internautów (a więc ok. 80%). Można powiedzieć, że osiągnęła już niemal wszystko co mogła, jeśli chodzi o liczbę użytkowników. Na drugim miejscu znajduje się Facebook z liczbą ok. 7 mln zarejestrowanych osób, ale ich liczba ciągle rośnie. Szczególnie popularny jest wśród młodych ludzi i … w mediach.


- Na czym polega fenomen tych portali? Wygląda na to, że one odciągają nas od realnych kontaktów.


- Bardziej odciąga nas od nich telewizja. Jeśli zamiast oglądać kolejny serial, ludzie rozmawiają ze sobą na portalu, to raczej zjawisko pożądane. Powiedziałbym, że Internet wzmacnia nasze realne więzi, szanse na to, że się spotkamy. Potwierdza to przykład Naszej Klasy. Wiele osób za jej pośrednictwem odnalazło swoich znajomych, ale głównie po to, by się spotkać. Poprzez portal łatwiej zorganizować spotkanie klasowe po latach. Zamiast żmudnego poszukiwania adresów, telefonów wystarczy jeden mail do wszystkich osób i po kłopocie.

Badania pokazują, że poprzez portale kontaktujemy się głównie z osobami, które znamy z życia realnego. To kolejna okazja, by z nimi porozmawiać. Wymieniamy maile, prowadzimy czaty. Ale portale mają dodatkowy atut, którego brak innym środkom komunikacji , na przykład telefonom. Pozwalają w łatwy sposób zorientować się, co u drugiej osoby słychać. Na portalach wpisujemy różne informacje - ważne i mniej ważne, które nas dotyczą, zamieszczamy zdjęcia, dzielimy się wydarzeniami, które mają miejsce w naszym życiu. Na przykład narodzinami dziecka, albo bardziej banalnymi rzeczami, jak na przykład tym, jaki mamy dzisiaj nastrój. Nie ma wprawdzie przy mnie moich przyjaciół, ale dzieląc się z nimi tym wszystkim stwarzam sobie namiastkę ich obecności. Piszę: jestem tu i tu, w podtekście: szkoda, że was tutaj nie ma, chciałbym się z wami tym podzielić. Te „banalne” informacje pełnią ważną funkcję – podtrzymywaniu kontaktu. Portal pozwala więc na kontakt z ludźmi, nawet wtedy, kiedy ich przy nas nie ma.


- Mimo to wiele osób podchodzi do nich z nieufnością.


- Dotyczy to głównie pokolenia, które nazywamy cyfrowymi migrantami, czyli osób, które w młodych latach nie miały dostępu do Internetu, zaczęły go używać wtedy, gdy były już dorosłe. One podchodzą do portali z dystansem. Ale to jest typowe dla każdej nowej technologii, która się pojawia. Pamiętam badania, które były robione, gdy pojawiały się pierwsze telefony komórkowe. Wiele osób pytanych, co sądzą na ich temat, stukało się w głowę. Telefon, który ma się cały czas przy sobie? Nie będą tego używać, odpowiadali. Przecież nikt nie będzie rozmawiać o sprawach prywatnych w tramwaju. A teraz każdy z nas ma przynajmniej jeden telefon komórkowy. Podobnie jest z portalami społecznościowymi. Dystans do nich wynika bardziej z braku przyzwyczajenia do tego rodzaju kontaktu. Dla młodych ludzi, którzy wyrastają z Internetem to tylko kolejna jego forma.

W tym obawach kryje się też pewne błędne założenie, które było popularne w początkach Internetu. Traktowano go jako drugi, równoległy świat - o tyle niebezpieczny, bo wydawało się, że może nas wciągnąć, zagarnąć. Ale ludzie nie są w stanie prowadzić dwóch żyć. Mamy jedno „ja” i jedną tożsamość i niezależnie od tego co robimy – rozmawiamy na czacie, czy z kimś bezpośrednio - to zawsze jesteśmy sobą. Teraz już nie mówi się, że mamy świat wirtualny i świat realny, one absolutnie przenikają się na każdym kroku.


- Czy istnieją jednak jakieś zagrożenia, które wiążą się z korzystaniem z portali społecznościowych?


- Tak. Życie na portalu może odciągać od innych aktywności – nauki, obowiązków, życia rodzinnego. Można się w tym kontakcie zatracić, tak jak w imprezowaniu, czy chodzeniu do klubów. Dotyczy to szczególnie młodych ludzi, dla których bycie w grupie, utrzymywanie kontaktów z rówieśnikami jest bardzo ważne. Portal społecznościowy zapewnia to, że w każdym momencie możemy odciąć się od rzeczywistości, w której jesteśmy i wejść w kontakt z naszą grupą znajomych. Jest to łatwe, szczególnie teraz kiedy silnie rozwija się internet mobilny i to już nie jest kabel wystający ze ściany, do którego musimy się podłączyć. Teraz mamy w kieszeni odpowiednie przyrządy: telefony, smart- phony, za pomocą których możemy wejść do Internetu - kiedy i gdzie chcemy: w pociągu, na ulicy, w szkole. Portal społecznościowy jest narzędziem, które pozwala na szybką i łatwą ucieczkę od rzeczywistości „tu i teraz”.


- Czyli od portali można się uzależnić?


- Można. Badania pokazują, że najbardziej uzależniającym od Internetu czynnikiem jest kontakt społeczny. Nie samo chodzenie po stronach internetowych, ale fakt, że możemy się tam spotkać z inną osobą, porozmawiać. To samo dotyczy uzależnienia od gier - nie o samo granie chodzi, tylko o kontakt z innymi graczami, wymianę informacji, budowanie zespołów – o życie społeczne wokół postaci, którą się gra. To wciąga najbardziej. Bardzo ważne jednak, aby podkreślić, że sam fakt częstego korzystania z portali społecznościowych nie oznacza jeszcze uzależnienia.


- Skrycie się za ekranem monitora stwarza też możliwość pokazania się z lepszej strony, świadome kierowanie swoim wizerunkiem.


- Na portalach widać to wyraźnie, choćby po zdjęciach, jakie tam zamieszczamy. Jeśli ktoś chce się pokazać, jako osoba majętna, czy taka, która odniosła w życiu sukces często pokazuje się na tle samochodu, czy domu. Jeśli chce pokazać, w jak dobrej jest fizycznej formie, pręży na plaży muskuły. Ale to zachowanie nie jest aż tak różne od tego, jak się zachowujemy na co dzień, w „tak zwanym” realu. W kontakcie bezpośrednim także wpływamy na swój wizerunek poprzez odpowiedni strój, mowę ciała, to czym się otaczamy. To jest to samo zjawisko, tylko na innej płaszczyźnie kontaktów międzyludzkich.


- Ale pokazywanie zdjęć na tle domu, czy samochodu może być niebezpieczne. Przecież internet przeglądają też złodzieje.


- Tutaj dotykamy ważnego tematu, a mianowicie prywatności w Internecie. Większość użytkowników nie zdaje sobie sprawy, że powinna celowo o nią zadbać. Zamieszczamy na portalach zdjęcia, często intymne, dotyczące naszego życia rodzinnego, fotografie dzieci, nowego mieszkania, nas w śmiesznych sytuacjach – zapominając o tym, że raz zamieszczone mogą pozostać w internecie na zawsze. Ktoś może je skopiować, wykorzystać. Mogą stać się pożywką dla złodziei, w przyszłości nas skompromitować, gdy na przykład będziemy ubiegać się o ważny urząd. To wszystko może wpłynąć na naszą przyszłość i poważnie nam zaszkodzić. Portale społecznościowe oferują wiele narzędzi do zarządzania własną prywatnością. Możemy zdecydować, które informacje będą widzieli tylko przyjaciele, które większe grono znajomych.


- Czyli jak zwykle technologia wyprzedza naszą do niej dojrzałość.


- Nie zdajemy sobie do końca sprawy także z pozytywnych wpływów portali. Jesteśmy społeczeństwem informacyjnym. Głównym towarem, który ludzie teraz posiadają jest wiedza. Portale społecznościowe stworzyły przestrzeń, w której możemy się nią wymieniać. Badania pokazują, że połowa Amerykanów uważa, że Facebook jest dla nich źródłem wiedzy o świecie. To, o czym mówią nasi znajomi, nas obchodzi, bo to widocznie coś ważnego lub interesującego. Portal staje się więc narzędziem opiniotwórczym.

Autor: Eliza Koźmińska-Sikora

Komentarze