Spacer po Florencji

To miasto historyków sztuki i artystów czerpiących inspirację z dzieł mistrzów włoskiego Renesansu. Książka „Pod słońcem Toskanii" i film nakręcony na podstawie tej powieści zwróciły na Florencję uwagę tych, którzy marzą o domu zagubionym pośród oliwkowych gajów.

Od dziecka uwielbiałam książki o Florencji. To właśnie tam zrodziła się sztuka nowożytna, powstały dzieła Michała Anioła, żyli wspaniali artyści i ich mecenasi oraz podstępni i wspaniałomyślni Medyceusze. Kiedy pojawiła się możliwość wyjazdu do Włoch, nie zastanawiałam się więc ani chwili.


Niezastąpiony plan

Nie po raz pierwszy utwierdziłam się w przekonaniu, że sporządzenie listy zabytków wartych obejrzenia to jedyny sensowny sposób zwiedzania - porządkuje wiadomości, wprowadza w temat i pozwala wyznaczyć trasę wycieczki. Nie traci się wtedy czasu na bezcelowe krążenie po mieście, któremu towarzyszy zazwyczaj chaotyczne robienie zdjęć, nie do opisania po powrocie, bo kto spamiętałby, co fotografował.

Uzbrojeni w konspekty, przewodniki i Biblię ruszyliśmy w trasę. Zamierzaliśmy się zatrzymać na kempingu we Fiesole, i nie była to decyzja przypadkowa. Miejscowość ta znajduje się na górującym nad miastem wzgórzu, skąd można podziwiać oszałamiającą panoramę Florencji. Na miejscu znajduje się niewielki klasztor Dominikanów i kościół z XV w. z malowidłami Fra Angelica.

Z powodów technicznych nie mogliśmy zostać w tym uroczym zakątku. Zmuszeni byliśmy zatrzymać się na kempingu na wzgórzu, gdzie mieści się Piazzale Michelangelo. Nie żałowaliśmy jednak tej zmiany. Z tarasu placu, ozdobionego reprodukcją monumentalnego posągu Dawida, dłuta Michała Anioła, roztaczał się imponujący widok na miasto i okolice, a w oddali można było podziwiać Apeniny. Na szczycie wzgórza wzniesiono kościół San Miniato al Monte, perełkę architektury romańskiej z 1018 r. Z tego miejsca rozpoczynaliśmy codzienną wędrówkę.


Lista cudów

Gdybym miała możliwość dorzucenia jeszcze jednej pozycji do listy cudów świata, to Rajskie Wrota do Babtysterium (Drzwi Raju - Porta del Paradiso) na pewno by się tam znalazły. Samo Babtysterium wzniesiono między IV a XI w. - zdania są podzielone - na Piazza del Duomo. Do Babtysterium prowadzą trzy wejścia. Jedno z nich wykonał Pisano w XIV w., a dwa pozostałe - Ghiberti w XV w. Właśnie o trzecich drzwiach Michał Anioł powiedział, że są Rajskimi Wrotami (Drzwiami Raju), i ta nazwa została aż do dziś. W ostatnich latach przywrócono płaskorzeźbom pierwotne złocenia. Przy tym samym placu wznosi się katedra Santa Maria del Fiore, której budowę rozpoczęto w 1296 r., a zakończono w 1461. Jej średniowieczny styl przejawia się choćby obłożeniem marmurami: białym, zielonym i czerwonym - jeszcze w duchu romańskim.

Kolejną perłą wśród zabytków Florencji jest kaplica Medyceuszy, wzniesiona przy bazylice San Lorenzo. San Lorenzo to coś więcej niż kościół, to raczej miasto w mieście. Tu celebrowano śluby, chrzciny i pogrzeby członków rodziny Medici. Tutaj mieściła się biblioteka i atelier artystyczne. W tym kompleksie powściągliwość Renesansu miesza się z Barokiem. Wrażenie robi klatka schodowa wiodąca do Biblioteki, projektu Michała Anioła, jednomyślnie uznawana za zwiastun Baroku w architekturze.

Oczywiście obowiązkowo należy zwiedzić Uffizi, jedną z najważniejszych galerii malarstwa włoskiego, zaliczaną do najbogatszych muzeów świata. W jednym miejscu zgromadzono dzieła stanowiące przekrój rzeźby i malarstwa włoskiego. Koniecznie trzeba też wejść do Muzeum Archeologicznego, gdzie mieści się najbogatszy zbiór dzieł sztuki etruskiej - od sarkofagów po przedmioty użytkowe. Nawet dla archeologa jest to niesamowita gratka.


Menu

Tym, którzy po intensywnym spacerze po prostu głodnieją, polecam lekturę książek Tessy Capponi-Borawskiej, niezwykłej Włoszki, której rodzinny dom znajduje się właśnie we Florencji. W „Mojej kuchni pachnącej bazylią" i „Dzienniku toskańskim" opisała nie tylko dzieje swojej rodziny, lecz także ulubione zakątki miasta, restauracje i cukiernie, gdzie trzeba obowiązkowo zajrzeć. Dodatkowo podała też toskańskie przepisy. Jej książki warto potraktować jak przewodnik kulinarny. A jeśli to tego dorzucić lekturę „Pod słońcem Toskanii" i „Bella Toskania" Frances Mayes, to będziemy mogli swobodnie poruszać się po restauracyjnych menu, wiedząc, czego możemy spodziewać się na talerzu i w kieliszku. Warto bowiem przywieźć toskańskie wina w prezencie albo wzbogacić nimi domową piwniczkę. Smak i zapach wina na pewno przeniosą nas do krainy, gdzie zawsze świeci słońce.

Autor: Xenia Kolińska

Komentarze