Smoczek na cenzurowanym

Kuszą kolorami i wymyślnymi wzorami – smoczki. Dla rodziców oznaczają święty spokój, dla maluchów wady zgryzu, próchnicę i…biegunkę.

Dziecko już w łonie matki ma silną potrzebę ssania. Odruch ten wykształca się w 11 tygodniu życia płodowego. Na zdjęciach USG widać często malca, jak wierzga nogami i … ssie palec u ręki.


Pierś lepsza niż butelka

Po narodzinach odruch ten powinien być zaspokajany podczas karmienia piersią. Biorą w nim udział wszystkie mięśnie warg, języka, podniebienia miękkiego i żuchwy, stanowiąc doskonały trening dla przyszłych ruchów artykulacyjnych. Jeśli karmimy niemowlaka butelką żuchwa wykonuje jedynie ruchy pionowe i powoduje jej niedorozwój, a w przyszłości stłoczenie zębów czy wyrastanie ich poza łuk zębowy.

Karmienie sztuczne sprzyja powstawaniu patologii także przy oddychaniu - przy częstym przerywaniu ssania z butelki do zaczerpnięcia powietrza, dziecko uczy się oddychania ustami. Ma to dwojakie konsekwencje - nasilają się infekcje górnych dróg oddechowych i tworzy się tzw. zgryz otwarty.

Równie niekorzystne jest ssanie palca, smoczka, pieluszki czy zbyt długie korzystanie z butelki. Zaburza to naturalną, spoczynkową pozycję języka i sprzyja powstawaniu wad zgryzu.


Bakterie i próchnica

Bardzo często matki, które „zatykają” dziecko smoczkiem, myją go …oblizując! Nie wiedzą, że tym samym przenoszą wszystkie bakterie i próchnicę do buzi własnego dziecka. Inną, równie naganną praktyką jest maczanie smoczka w cukrze, soczku czy glukozie. Dzieci w ogóle powinny unikać cukru i soli. To dorośli wpajają maluchowi złe nawyki, które w przyszłości doprowadzają do próchnicy, nadwagi i złego zgryzu.


Smoczek zamiast rodzica

Dzieci nie powinny używać smoczka; to, że to robią świadczy o naszym lenistwie i nieodpowiedzialności. Jeśli dziecko płacze, jest rozdrażnione należy je przytulić, poświęcić mu czas, a nie zatykać mu buzi smoczkiem! Pamiętajmy, że im dłużej dziecko ssie smoczek, tym więcej zapłacimy za wizyty u ortodonty i logopedy w przyszłości. Smoczek używany być może sporadycznie i tylko do ukończenia przez dziecko pierwszego roku życia. A najlepiej w ogóle go nie kupować.

Autor: Oprac. DK

Komentarze