Śmiertelny mefedron - dopalacze

Nielegalne substancje psychoaktywne zebrały w tym roku w Wielkiej Brytanii śmiertelne żniwo. Policja odnotowała kilka zgonów młodych ludzi, które były spowodowane ich zażyciem. Jak się okazało, największe spustoszenie siał nielegalny od maja br. mefedron, który dostępny był w sprzedaży jako… nawóz do kwiatów.

W Wielkiej Brytanii – mimo zakazu sprzedaży – wiele środków psychoaktywnych wciąż jest dostępnych. Nie trzeba się nawet fatygować do tzw. head shopu. Wystarczy odwiedzić jeden z wielu serwisów internetowych i zamówić, a zostaną dowiezione kurierem. A wybór jest naprawdę duży. Można nawet pokusić się o krótki przegląd.

Zakładka „Ethnobotanicals”. Sprzedawca na początku informuje, że specyfiki sprzedawane są wyłącznie w celu prowadzenia studiów etnobotanicznych i podkreśla, że nie nadają się do spożycia przez ludzi. „Magiczne” grzyby, kwiaty, kaktusy z różnych stron świata. Sam opis nie pozostawia jednak złudzeń, co do przeznaczenia ukrytych w jaskrawych opakowaniach suszonych roślin. Nie ma już owijania w bawełnę – np. w opisie peruwiańskiego kaktusa: „świat dawno przekonał się o jego wyjątkowych psychoaktywnych właściwościach”. Kolejna zakładka „Party pills”, czyli w dosłownym tłumaczeniu „imprezowe pigułki”: „Utrzymają cię w dobrym nastroju przez cały wieczór i sprawią, że będziesz wciąż się śmiać”. Sprzedawane pojedynczo lub w promocyjnych zestawach po kilka opakowań. Są jeszcze zioła do palenia i proszki do wciągania nosem. Do wyboru, do koloru. Internetowy supermarket z narkotykami, sprzedawanymi jako kadzidełka, sól do kąpieli lub nawóz dla roślin. Nie zostały sklasyfikowane przez rząd, czyli nie mogą zostać zakazane.


Groźne „miaow miaow”

Największe spustoszenie wśród młodzieży można przypisać nielegalnemu od maja br. narkotykowi o nazwie mefedron, którego uliczna nazwa brzmi całkowicie niegroźnie: „miaow miaow”. Jest to substancja o strukturze chemicznej i działaniu mocno zbliżonym do amfetaminy. Jeszcze pół roku temu sprzedawana przez sklepy z dopalaczami za jedyne cztery funty jako... nawóz do kwiatów. Według dziennika „Daily Telegrach” zażywanie tego środka spowodowało śmierć co najmniej 26 osób tylko w Wielkiej Brytanii. Warto dodać, że „miaow miaow” było na rynku przez niespełna dwa lata. Miarka przebrała się pod koniec marca br., kiedy to zmarło dwóch nastolatków z miejscowości Scunthorpe w północnej Anglii. W nocy z soboty na niedzielę zażywali mefedron, w poniedziałek obaj już byli martwi.

W sumie znanych jest osiemnaście przypadków zgonów w Anglii i osiem w Szkocji powiązanych z narkotykiem. Obecnie jest to specyfik nielegalny, sklasyfikowany jako narkotyk klasy B. Za jego rozprowadzanie grozi w Zjednoczonym Królestwie nawet czternaście lat więzienia. W tym roku zdelegalizowane zostały również takie dopalacze jak naphyron, GBL oraz syntetyczne kanabinoidy (środki podobne do tych zawartych w marihuanie).


Zabawa w kotka i myszkę

Problem w tym, że w miejsce każdego zdelegalizowanego środka niemal natychmiast wchodzi kilka bardzo podobnych, o niemal identycznej strukturze chemicznej. I w tym miejscu procedura delegalizacyjna zaczyna się od nowa. Tymczasem kilka kolejnych młodych, nieświadomych zagrożenia ze strony niezbadanych środków psychoaktywnych osób może przypłacić niewydolność prawa życiem. James Brokenshire, minister przeciwdziałania przestępczości postanowił ten stan zmienić. Pod koniec września zadeklarował przyśpieszenie prac nad nowymi zapisami prawnymi, które pozwoliłyby na działania natychmiastowe. Nowe prawo ma wejść w życie do końca bieżącego roku.– Rynek narkotykowy zmienia się i dlatego musimy dostosować prawo antynarkotykowe do dzisiejszych realiów – stwierdził Brokenshire.

Proponowane przez ministra zapisy są zbliżone do tych, które zostały przyjęte w Polsce. W momencie kiedy na rynku pojawi się nowy narkotyk, rząd może natychmiast wydać nań 12-miesięczny (16-miesięczny w Polsce) zakaz sprzedaży. W ciągu tego czasu specyfik zostanie przebadany laboratoryjnie. Dzięki przeprowadzonym testom będzie wiadomo, czy i w jakim stopniu dany środek jest szkodliwy dla zdrowia oraz – jeśli zajdzie taka potrzeba – sklasyfikowany jako narkotyk i zakazany.

– Tymczasowy zakaz pozwoli nam na natychmiastowe powstrzymanie rozpowszechniania nowych środków odurzających przez omijających prawo bezwzględnych dealerów – wyjaśnia minister. – Ponadto, każdy, kto zamierza spróbować dopalaczy, musi zdawać sobie sprawę z ich potencjalnej szkodliwości, tym bardziej że sprzedawane są jako środek do czyszczenia basenów albo sól do kąpieli.

Według specjalistów, sam fakt, że dopalacze są sprzedawane legalnie jest społecznie bardzo szkodliwy. Daje bowiem sygnał, że jeśli coś jest legalne, nie może być śmiertelnie niebezpieczne. W rzeczywistości jest zupełnie odwrotnie. Po prostu prawo nie nadąża za realiami. Warto również wspomnieć, że według opracowywanych zapisów prawnych, posiadanie dopalaczy na własny użytek nie będzie objęte sankcjami prawnymi, żeby nie podnosić poziomu kryminalizacji wśród młodzieży.


Europejska stolica dopalaczy

Europejskie Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii już w ubiegłym roku wskazało Wielką Brytanię jako stolicę dopalaczy na starym kontynencie. Na 115 zlokalizowanych w 17 krajach UE internetowych dostawców dopalaczy, ponad 30 proc. było zlokalizowanych na Wyspach. Nowe prawo pozwoli pozbyć się Brytyjczykom tego mało chlubnego miana. Z drugiej strony da możliwość konfiskaty importu niebezpiecznych środków spoza UE, najczęściej z Chin, gdzie np. mefedron i nyphyron są uznawane za produkty chemiczne, nie za narkotyki.

Autor: Jerzy Dziekoński

Komentarze