Śmiech leczy

Na Zachodzie nikogo nie dziwi widok zabawnie poprzebieranych klownów, biegających po szpitalnych korytarzach. I to nie tylko na oddziałach dziecięcych! Skąd ci dziwni goście? Otóż są specjalnie zapraszani! Dlaczego? Żeby rozbawiać pacjentów. Po co? Bo śmiech to zdrowie.

Śmiechoterapia już dawno przestała być „wynalazkiem dla bogatych dziwaków” – początkowo uważano ją właśnie za kaprys zamożnych i znudzonych życiem. Świat medyczny od lat przyglądał się ludziom o radosnym usposobieniu, optymistom i wesołym. Doszedł do zaskakujących wniosków: ci, którzy potrafią cieszyć życiem, są zdrowsi i dłużej żyją. Rzadziej też zapadają na niektóre choroby cywilizacyjne czy autoimmunologiczne. Skąd te zadziwiające właściwości? Otóż ludzie radośni zawdzięczają je… skłonności do śmiechu!

Jak tylko się okazało, że stare przysłowie „śmiech to zdrowie” ma podstawy naukowe, zaczęto korzystać z jego dobrodziejstw w leczeniu – często ludzi z naprawdę poważnymi schorzeniami. Bo choć „leczenie śmiechem” brzmi niepoważnie, sam śmiech może pomóc nawet osobom chorym na tak ciężkie schorzenia, jak nowotwory czy schizofrenia.


„Zabawne” szpitale

Oczywiście, pierwsi byli Amerykanie – to właśnie oni kilkanaście lat temu wprowadzili śmiech jako element terapii w jednej z klinik. A kiedy okazało się to rzeczywiście skuteczne, kolejne szpitale poszły w jej ślady. Szybko z Amerykanów przykład wzięli Francuzi – to oni pierwsi w Europie wpuścili na szpitalne oddziały klownów i śmiesznie poprzebierane postacie. Początkowo tylko na oddziały dziecięce, ale niebawem zawodowi rozśmieszacze zawitali także na oddziały dla dorosłych.

W Polsce zaufanie do tej formy terapii dojrzewało nieco dłużej, ale i u nas od kilku lat działa Fundacja „Dr Clown”, w ramach której wolontariusze i psychologowie wcielają się w zabawne postaci i pracują z chorymi dziećmi (pisaliśmy o tym w „Świecie Zdrowia”). To pozwala maluchom choć na chwilę zapomnieć o chorobie i tym, że są daleko od mamy, szybciej odzyskać dobry nastrój i wrócić do zdrowia.

Najzabawniejszy w tym wszystkim jest fakt, że choć stosując śmiechoterapię czujemy się bardzo „nowocześnie”, sam pomysł jest… stary jak świat. Podobno korzystano z niego już w XIII w. – świadomie rozśmieszano poddawanych różnym zabiegom pacjentów, by mniej dotkliwie odczuwali ból. Tak, tak – bo śmiech ma działanie zbliżone do środków znieczulających.


Powódź endorfin

Obecnie nauka o dobroczynnym wpływie śmiechu jest na tyle poważnie traktowana, że powstała wręcz oddzielna gałąź medycyny, badająca to zjawisko. Specjaliści, zgłębiający wpływ śmiechu na nasz organizm zwani są gelotogami. No właśnie, jak działa śmiech na nasz organizm? Podnosi ciśnienie krwi, przyspiesza tętno, pogłębia oddech, powoduje spadek poziomu hormonów stresu oraz – co może się wydać zaskakujące – pobudza do pracy układ odpornościowy. Oprócz tego ma działanie przeciwbólowe i przeciwzapalne.

Jak to możliwe? Neuroimmunolog Lee S. Berk i jego koledzy z Loma Linda University School of Medicine w Kalifornii, prowadzący badania nad śmiechem, stwierdzili, że pozytywne emocje wyzwalane śmiechem obniżają poziom „hormonów stresu”, które upośledzają pracę układu immunologicznego. Jednocześnie stymulują go też do działania. W jednym z badań poproszono 10 zdrowych mężczyzn o obejrzenie godzinnej komedii na video. Po wypełnionym dobrą zabawą seansie stwierdzono u nich znaczące podwyższenie poziomu interferonu gamma – hormonu układu immunologicznego. „Zachęca” on nasze siły obronne do wydajniejszej pracy. Ponadto organizm produkuje też większe ilości tzw. limfocytów T – cząsteczek, które walczą z bakteriami i wirusami.

Powyższe wyniki potwierdzają kolejne badania. W jednym z nich poproszono biorących udział w eksperymencie o opowiedzenie brutalnego filmu w sposób humorystyczny. Badanie objęło dwie grupy ludzi: podchodzących do życia bardzo poważnie i biorących życie z humorem. Okazało się, że ludzie, którzy zazwyczaj nie podchodzili z humorem do życiowych problemów, osiągnęli tak samo pozytywne efekty, jak ci, którzy przyjęli humor jako strategię postępowania. W obydwu grupach podczas opowiadania filmu humorystycznie zaobserwowano mniej fizycznych oznak stresu aniżeli wówczas, kiedy ci sami ludzie czynili to na poważnie. A mniejszy stres to większa odporność.

No dobrze, ale dlaczego śmiech to także skuteczny środek przeciwbólowy? Pod wpływem niepohamowanej radości nasz mózg wydziela więcej endorfin – substancji, które tłumią ból i działają przeciwzapalnie. Działanie endorfin bywa porównywane wręcz z działaniem morfiny!

Autor: Hanna Mądra

Komentarze