Smak życia - rozmowa z Agnieszką Maciąg

Agata Domańska rozmawia z Agnieszką Maciąg.

Co pani czuje, kiedy widzi swoją twarz na okładce magazynu?


Prawdę mówiąc, patrzę na nią trochę jak na obcą osobę. To wprawdzie mój wizerunek, ale jest to również kreacja stworzona przez makijażystę, stylistę, fryzjera. Przyznam, że kiedyś miałam wiele kompleksów i widząc swoje zdjęcia dostrzegałam same swoje wady.


Dziś po kompleksach nie ma śladu?


Już nie, ale to efekt pracy nad sobą, nauka samoakceptacji, dojrzałość. Od dawna pielęgnuję życie duchowe. W świecie mody obracałam się wśród osób skupionych na swojej fizyczności, moją naturalną reakcją była potrzeba poszukiwania, kim naprawdę jestem – bo przecież nie tylko atrakcyjną kobietą. To jedynie powierzchowność. A to, kim jestem w środku, wymagało odkrycia. Wierzę, że najważniejsze, co mamy w życiu do zrobienia, to poznać samych siebie. Gdy tego dokonamy, poznamy cały świat. To jednak wymaga odsunięcia się od głównego nurtu codziennych spraw, tego, co nas absorbuje – imprez, zakupów, gwaru – i wsłuchania się w siebie. Najlepszą drogą jest medytacja. Dzięki niej możemy poczuć siebie w najczystszym, najpiękniejszym aspekcie. Wierzę też, że przychodzimy na świat, by odrobić pewną lekcję, nauczyć się tego, czego nie przerobiliśmy w poprzednich wcieleniach.


Wierzy pani w przeznaczenie? W to, że nasze życie zapisane jest w gwiazdach?


Nie wierzę w horoskopy gazetowe, choć chętnie je czytam, traktując jak rodzaj zabawy. Sądzę jednak, że układ planet ma na nas jakiś wpływ – jesteśmy przecież częścią natury. Podobała mi się przygoda z cyfrologią – nie mylić z numerologią. Cyfrologia jest jedną z najstarszych metod badania natury człowieka, znana była już w starożytności. Za jej pomocą konstruuje się właściwie nie tyle horoskop, co rys osobowości, określa się charakter, predyspozycje człowieka i to, co ma w swoim życiu do zrobienia. A jeśli korzysta się z cyfrologii razem z partnerem, metoda ta odkrywa nam powód, dla którego się spotkaliśmy i jaką drogę musimy razem przejść. To pasjonujące.


Do tej pory rozmawiałyśmy o duszy, teraz pora na ciało. Ćwiczy je pani?


Ćwiczę Jogę Kundalini, która świetnie na mnie wpływa, pomaga mi czuć się w ciele jak w domu. Jeżdżę też na rowerze i na rolkach, czasem pływam. Bardzo zazdroszczę ludziom, którzy lubią biegać – bieg może być również świetnym sposobem medytacji dynamicznej. Niestety, ja zbyt szybko się męczę.


Jako modelka na pewno poświęca pani uwagę urodzie?


Urody nie można oddzielić od zdrowia. A o zdrowie dbam. Przede wszystkim zdrowo się odżywiam – to moja pasja. Napisałam nawet książkę o gotowaniu – „Smak życia” – mówię w niej o tym, jak jeść, by nie przytyć, być zdrowym i mieć dużo energii. Choć jestem otwarta na świat i nowości, bardzo cenię również tradycję. Staram się łączyć jedno z drugim, ale moja kuchnia jest nowoczesna i dużo lżejsza niż tradycyjna.


Co jest dla pani kuchni typowe?


Przede wszystkim nie jadam mięsa, więc moje zupy są gotowane wyłącznie na wywarach warzywnych. Jeśli gotuję kaszę, podaję ją z jakimś sosem, np. grzybowym. Nawet gulasz jest u mnie bez mięsa... Tak, tak, to możliwe, można zrobić gulasz jarzynowy i wegetariański krupnik. Wracam też do tradycji stosowania ziół, jestem nimi zafascynowana. Bardzo lubię rozmawiać z osobami, które zajmują się ziołami i znają się na nich. Sama również hoduję zioła, a wczesną wiosną zbieram je na łąkach i suszę.


Inspiruje się pani kuchniami świata?


Oczywiście! Sięgam po przepisy z całego świata, jednak najmniej inspiruje mnie kuchnia amerykańska. Podczas moich podróży miałam okazję poznać oryginalne smaki Tajlandii, Indii, prawie całej Europy, a nawet Alaski. Ale bardzo lubię też polską kuchnię – przywołuje mi na myśl czasy dzieciństwa. Mamy ostatnio tendencję, by zachwycać się medycyną i kuchnią chińską albo hinduską, bardzo popularna jest Ajurweda – i to jest fajne, ale i u nas, w Polsce, jest mnóstwo rzeczy do odkrycia. Lata komunizmu wprawdzie nas zubożyły, na szczęście jednak wiele elementów naszej tradycji kulinarnej jest ostatnio odkrywanych na nowo, a jest ona niezwykle bogata. Pełna ziół i frykasów, które choć dzisiaj wydają się czymś nowym, już dawno na polskich stołach były, np. szparagi czy skorzonera. Skorzonerę docenił także pan Makłowicz i stanął w jej obronie, choć jest ona warzywem wymagającym – nie jest łatwo ją obrać. Polska kuchnia jest pełna fantastycznych składników kulinarnych, jak choćby kasza gryczana, nie tylko bardzo smaczna, ale też bardzo zdrowa – i coraz rzadziej przez nas jedzona.


Kasza jest niemodna…


Niestety. Mamy tendencję do przejmowania zachodniego stylu odżywiania. To nie jest zbyt mądre. Jestem zwolenniczką jadania rzeczy jak najmniej przetworzonych, bo tylko takie są zdrowe.


Dlaczego zrezygnowała pani z jedzenia mięsa? Moda czy zdrowie?


Jestem wegetarianką ze względów ideologicznych. Czasem jadam ryby. Chciałabym przejść na weganizm, ale wiem, że to wymaga ogromnej odpowiedzialności. Niejedzenie mięsa też wymaga rozwagi, bo trzeba uzupełniać białko pochodzenia zwierzęcego białkiem roślinnym. Dlatego w mojej diecie jest mnóstwo soi, soczewicy czy cieciorki, w ogóle roślin strączkowych, które są pyszne i bogate w białko.


Odżywiając się tak zdrowo jest pani zapewne odporna na wszelkie choroby?


Rzeczywiście, jestem dość odporna, sporadycznie przydarzają mi się sezonowe infekcje


I wtedy sięga pani po….


Miód, propolis, pszczeli pyłek, czosnek, cytrynę itd. Metody naturalne. Kiedyś łykałam sporo tabletek, teraz staram się unikać leków chemicznych. I mój organizm świetnie się z tym czuje. Wzmocnił się mój układ immunologiczny, który doskonale sobie radzi wspierany jedynie metodami naturalnymi. Okazuje się, że nawet suplementy nie zawsze nam służą – organizm albo w ogóle ich nie przyjmuje, albo odkłada w postaci toksyn.


Modelki muszą chodzić wcześnie spać?


Sen jest nam bardzo potrzebny. Jest podstawą dobrego samopoczucia i wyglądu. Osiem godzin snu to podstawa. Zarwane noce rzeczywiście nie służą urodzie, to pewne. Natomiast sprzyja jej medytacja, bo pomaga oczyścić umysł, co wiąże się z oczyszczaniem ciała. Podczas medytacji oddech jest głęboki, a w ogromnej mierze pozbywamy się toksyn właśnie poprzez oddech. Zdrowe odżywianie, odpowiedni sen, umiejętność wyciszenia się, pełny oddech – wszystko to składa się na obraz zdrowego i pięknego człowieka.


Skoro mowa o urodzie, to może parę słów o kosmetykach…


Pod hasłem „dbanie o siebie” kryje się w moim przypadku głównie zdrowy tryb życia, czyli to, by pielęgnować swój umysł, nie przejmować problemami, cieszyć się nawet najdrobniejszymi sprawami, dużo się ruszać. Kiedy spotykam osobę, która mówi, że przed zaśnięciem myśli o starości i śmierci, mam taką refleksję: to jest najszybsza metoda, żeby się rzeczywiście zestarzeć.


Proszę dokończyć zdanie: na półeczce w mojej łazience…


…stoją moje ulubione kremy. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym rano i wieczorem ich nie użyć. Ale traktuję to bardziej jak obowiązek, jak mycie zębów.


Ma pani jakieś pielęgnacyjne rytuały, które sprawiają przyjemność?


Staram się przynajmniej raz w tygodniu przeznaczyć czas na długą kąpiel, peeling całego ciała. Nakładam maseczki oczyszczające i nawilżające, a także odżywczą, np. z miodu zmieszanego z pyłkiem pszczelim. To mi sprawia przyjemność. Za to nie lubię rytuałów związanych z wizytami u kosmetyczki czy fryzjera.


Na koniec proszę jeszcze zdradzić, jak pani wypoczywa?


Wypoczynek to przede wszystkim kontakt z naturą. Unikam dużych miast. To dla mnie nowość, bo kiedyś je uwielbiałam. Pobyt w Nowym Jorku, Paryżu czy Rzymie uważałam za coś fantastycznego. Teraz czasem też to lubię, ale zwykle wracam zmęczona. Może poznałam już te smaki i teraz nęci mnie coś innego? Zobaczyć, usłyszeć i poczuć drzewo, powietrze czy wodę – to prawdziwy wypoczynek, to radość, której nic nie da: ani impreza, ani zakupy, ani wizyta u fryzjera. Kontakt z naturą niesie rodzaj euforii, której nie można z niczym porównać.

Autor: Agata Domańska

Komentarze

  • 2016-03-31 gość

    Bardzo sztuczna i wyreżyserowana ta poza... Seksowniej by wyglądała, gdyby sfotografowano ją... bardziej spontanicznie...