Słońce w tubce. O samoopalaczach

Dzięki samoopalaczom, możesz przez całe wakacje wyglądać jakbyś wróciła właśnie z Majorki. A nawet lepiej, bo zdrowiej.

Pamiętasz zeszłoroczne wakacje nad morzem? Lało przez tydzień, wróciłaś zmęczona i blada. Zazdrościłaś sąsiadce, której mąż zafundował wczasy w Chorwacji. A przecież co jak co, ale opalenizna to żaden powód do zazdrości.

Promienie słoneczne niszczą kolagen i elastynę, czyli substancje, którym zawdzięczamy jędrność i gładkość skóry. Powodują, w najlepszym wypadku, przebarwienia, w najgorszym, czerniaka skóry. Liczba zachorowań na ten nowotwór wzrosła w ubiegłym roku aż o 10 proc.! Według brytyjskich naukowców pięciokrotne, mocne poparzenie słoneczne skóry (czyli np. spalenie ramion!) w krótkich odstępach czasu, aż dwukrotnie zwiększa ryzyko wystąpienia czerniaka.

Jednak, nie ma co ukrywać, opalone ciało wygląda pięknie. Na szczęście jest sposób, by to osiągnąć bez pomocy słońca. Posmaruj się samoopalaczem!


Opalenizna jak prawdziwa

Opalenizny, którą dają samoopalacze, nie sposób odróżnić od prawdziwej. Dostępne w aptekach i perfumeriach preparaty nie tworzą, jak dawniej, ciemnych smug i nie wydzielają nieprzyjemnego zapachu. Dzięki dodaniu składników nawilżających i witamin, nie wysuszają już skóry.

Jak to się dzieje, że wystarczy posmarować ciało, by wyglądało jak opalone? Wszystko dzięki DHA – substancji, która dzięki reakcji z keratyną zawartą w warstwie rogowej naskórka, powoduje jej ciemnienie. Warto wiedzieć, że tę właściwość węglowodanu DHA wykryto przypadkowo. W latach 50. stosowano go w leczeniu cukrzycy u dzieci –substancję podawano w syropie. Lekarze zauważyli, że w miejscach, gdzie syrop niechcący skapnie, pojawiają się trwałe brązowe zabarwienia.

Rynek kosmetyczny tylko na to czekał. Pierwsze samoopalacze pojawiły się w latach 60. i wciąż są ulepszane.


Próba koloru

Stosowanie samoopalacza wydaje się proste. Wystarczy posmarować twarz, ramiona albo całe ciało i po dwóch godzinach powinien pojawić się efekt. Jednak efekt ten zależy od karnacji skóry, jej rodzaju i, wreszcie sposobu nałożenia.

Przed użyciem kosmetyku zrób depilację i piling. Na gładkiej skórze przyjmuje się dużo lepiej. Teraz czas na wybór preparatu. Jeśli chcesz opalić tylko twarz, wybierz krem dostosowany do swojej karnacji.

Opalanie ciała to poważniejsza sprawa. Jeśli masz suchą skórę, sięgnij po emulsję, żel albo mleczko, mają najwięcej substancji nawilżających i odżywczych. Jeśli masz skórę tłustą lub normalną, użyj sprayu. Warto wiedzieć, że spray jest najwygodniejszy. Wystarczy rozpylić go na ciele i szybko (bo wsiąka!) rozsmarować. Spraye dobrze sprawdzają się w opalaniu trudno dostępnych miejsc, np. pleców. Jeśli masz wrażliwą skórę, poszukaj w aptece pianki. Jej nie trzeba wcierać, więc jest najmniej inwazyjna.

Najtrudniej jest opalić nogi. Są już na rynku specjalne kosmetyki do nóg, przeważnie o konsystencji mleczka lub kremu. Czym różnią się od zwykłych? Zawierają więcej substancji brązującej. Najlepszy efekt dają preparaty z drobinkami odbijającymi światło. Taki samoopalacz sprawi, że już żaden szef nie będzie miał pretensji, że chodzisz w lecie bez rajstop!


Co jeśli nie on

Jeśli chcesz uzyskać efekt delikatnej opalenizny, skorzystaj z balsamów brązujących. One, inaczej niż samoopalacze, nie są wspomagane chemicznymi substancjami, a wzbogacone naturalnym wyciągiem z orzecha włoskiego. Używaj ich codziennie, zamiast zwykłego balsamu, a twoja skóra zyska ciepły, złotawy odcień.
Balsamy sprawdzają się też jako utrwalacze opalenizny. Jeśli udało ci się jednak złapać trochę naturalnych promieni słonecznych, balsam pozwoli zachować opaleniznę na dłużej i zapobiegnie wysuszeniu skóry.
Innym sposobem „zamiast”, jest puder brązujący. Sypki, w kamieniu albo w kulkach, pozwoli ci sprawiać wrażenie, że masz ładnie opaloną twarz. Nakładaj go na policzki, nos, brodę, czyli tam, gdzie słońce działa najszybciej. Do sypkiego stosuj szeroki pędzel, kamienny nakładaj puszkiem.


Uwaga, plama!

Samoopalacze są bezpieczne, ale żeby dawały naprawdę olśniewający rezultat trzeba pamiętać o kilku zasadach.
Przede wszystkim przez kilka godzin po nałożeniu samoopalacza, nie kąp się (woda zmyje preparat zanim zacznie się jego reakcja ze skórą), nie używaj perfum i unikaj wysiłku fizycznego. Pot i alkohol sprawią, że na ciele powstaną jasne plamy. Oczywiście one mogą powstać w dużo prostszy sposób – w wyniku niedokładnego nałożenia. Wtedy wymieszaj samoopalacz z balsamem i zamaluj plamy.

Jeśli pojawią się smugi i ciemne plamy, użyj pilingu. On wyrównuje opaleniznę.

No i najważniejsze. Samoopalacz nie zwalnia cię z używania kremów z filtrami przeciw promieniowaniu UVA i UVB!

Autor: Monika Boniecka

Komentarze