Słońce to najlepszy antydepresant

Czym najlepiej leczyć depresję sezonową? Oczywiście, słońcem. Jak się jednak okazuje, nawet sztuczne słońce może działać pozytywnie. Dlatego warto spróbować fototerapii, której celem jest uzupełnienie niezbędnej dziennej dawki światła słonecznego.

Znaczenie światła w terapii depresji

Depresja to zwyczajowo termin używany w codziennym języku do nazwania wielu doświadczeń, poczynając od ledwie zauważalnego i przejściowego obniżenia nastroju, aż do zaburzeń bardzo głębokich, a nawet zagrażających życiu. Przez wiele lat depresję uważano za chorobę wieku średniego i późniejszych lat życia, jednak odsetek chorych w grupie ludzi młodych jest coraz większy. Oblicza się, że choroba ta dotyczy obecnie około 50 mln ludzi na świecie i jest to, niestety, zjawisko uniwersalne, zdarzające się z pewną częstotliwością w każdym kraju, a jej wskaźniki wynoszą od 4,6 proc. do 7,4 proc.

Coraz częściej naukowcy zajmujący się tym problemem odkrywają nowe zależności pomiędzy chorobami somatycznymi a występowaniem depresji i tu należy zwrócić uwagę na następujące problemy medyczne:


• choroby nadnerczy,
• niedokrwistość,
• spożywanie dużych ilości kofeiny,
• nowotwór, a zwłaszcza raka trzustki,
• zespół przewlekłego zmęczenia,
• niski poziom cukru we krwi,
• migreny,
• zachwianie równowagi mineralnej,
• niedobór cynku a nadmiar miedzi,
• choroby tarczycy,
• niedobór witaminy B1 i B12.


Jedną z najmniej inwazyjnych metod leczenia depresji jest tzw. fototerapia zwana również terapią światłem. Stosowana jest ona w leczeniu u osób z sezonowym zaburzeniem afektywnym (SAD), a więc rodzajem depresji występującej zimą. Polega ona na tym, że każdego dnia przez jakiś czas przebywa się w jasno oświetlonym pomieszczeniu. Lekarze sądzą, że terapia działa jako czynnik kompensujący mniejszą ilość światła słonecznego w okresie zimowym, co zdaje się przyczyną wywołującą SAD. Terapia światłem pomaga u około 75 proc. osób z sezonowym zaburzeniem afektywnym. Możemy potrzebować od trzydziestu minut do kilku godzin dziennie takiej terapii.

Niektóre firmy produkują specjalne lampy do użytku domowego pod kontrolą lekarza. Lampy używane w fototerapii muszą mieć specjalne filtry zatrzymujące promieniowanie ultrafioletowe, które może spowodować kataraktę. Nie próbujmy sami stosować fototerapii bez wskazówek lekarza. Na ogół fototerapia poprawia nastrój w ciągu od trzech do czternastu dni. Niektórzy badacze sądzą, że najlepiej działa wcześnie rano, lecz dla wielu osób jest to pora niewygodna ze względu na obowiązki zawodowe, a więc lekarz może nam zalecić stosowanie terapii , kiedy będzie to nam najbardziej odpowiadało. Skutki uboczne występują niezwykle rzadko: zdarzają się bóle głowy, przemęczenie oczu, drażliwość i bezsenność.

Prowadzone są badania nad nowym rodzajem terapii światłem. Przykładem będzie sztuczny świt, stymulowany przez przyrząd elektryczny, który podłącza się do lampki nocnej. Na kilka godzin, zanim jak zwykle obudzimy się rano, lampa się włączy, lecz natężenie jej światła będzie bardzo małe. Będzie stopniowo rosnąć, symulując świt. Taki sztuczny świt pomógł już wielu osobom z SAD. Naukowcy odkryli, że istnieje związek SAD z zaburzeniami rytmów okołodobowych ( sen - czuwanie).

Jeśli terapia światłem nie przynosi skutków i nie łagodzi choroby, lekarz może zaproponować zmianę metod leczenia. Oczywiście, jak w każdej kuracji, najbardziej istotną jest dieta i nasz styl życia. Pamiętajmy o podstawowych regułach naszego życia, powołując się na myśli filozoficzne Rudolfa Steinera, twórcę antropozofii i uprawy biodynamicznej.

Autor: mgr farmacji Barbara Sowadska-Kunysz

Komentarze