Śladami hrabiego draculi. Transylwania bez wampirów.

Choć otoczona łukiem Karpat Transylwania zachwyca malowniczymi krajobrazami, to i tak jest głównie z postacią wampira Draculi. Turystom jednak nie przeszkadza, że Dracula nie był ani hrabią, ani tym bardziej wampirem.

Z górami, za lasami leży kraina Transylwanią nazwana… Etymologicznie i geograficznie wszystko się zgadza, bo Transylwania po łacinie znaczy „kraj za lasem”. Niemiecka nazwa, Siebenbürgen, od której wziął nazwę polski odpowiednik – Siedmiogród - ma z kolei związek z wieloletnią obecnością w Siedmiogrodzie Sasów (tzw. Sasów siedmiogrodzkich).

Ci, którzy jej jeszcze nie odwiedzili, wyobrażają sobie położoną w centralnej Rumunii Transylwanię jako krainę z powieści „Dracula” irlandzkiego pisarza Brama Stokera albo z filmu Romana Polańskiego „Nieustraszeni pogromcy wampirów”. Jakkolwiek średniowieczne zamki w Rasznowie i Branie przypominają tak książkowy, jak i filmowy dom Draculi, nie jest Transylwania krainą jedynie otulonych mgłą ponurych zamczysk. Większość turystów odwiedzających Siedmiogród wybiera się tam śladami legendarnego hrabiego, ale Transylwania ma do zaoferowania wiele innych atrakcji.


Kraina siedmiu twierdz

Nazwa „Siedmiogród” odwołuje się do siedmiu zamków warownych, które na ziemi Sasów kazał postawić król węgierski, żeby zabezpieczyć granicę. Esencją Transylwanii jest więc siedem miast: Kluż, Sybin, Bystrica, Sebesz, Mediasz, Sighisoara i Brasom (Braszów).

I chociaż każde z nich ma do wiele do zaoferowania, najpierw trzeba udać się do Sighisoary, nie bez powodu nazywanej Perłą Siedmiogrodu i Norymbergą Transylwanii. Miasto to położone jest w samym sercu Rumunii i dzięki architekturze łączy atmosferę dwóch epok. Dolna część Sighisoary urzeka barokowymi kamienicami, górna z kolei zachwyca doskonale zachowanym średniowiecznym zespołem baszt, kościołów, z dominującą nad wszystkim piękną gotycką wieżą zegarową. Opasane warownymi murami, naszpikowane 11 basztami poszczególnych cechów (każdą z nich opiekował się określony cech - stąd ich nazwy - baszta krawców, kuśnierzy, rzeźników itp.), strzelistymi lub masywnymi wieżami miasto budzi zainteresowanie nie tylko turystów, ale także artystów, historyków.

Funkcję łącznika pełni między dolną a górną częścią miasta pełni dawny plac targowy, nazwany dziś placem Hermanna Obertha (pamiątkę pioniera badań nad rakietami kosmicznymi, który spędził w Sighisoarze dzieciństwo). Stąd można udać się pokrytymi kocimi łbami wąskimi uliczkami do górnej części Sighisoary.

Z daleka już widać Biserica din Deal, gotycką katedrę, która króluje na wzgórzu miasta. To dawny kościół św. Mikołaja, który w połowie XVI w. przeszedł w ręce luteranów. Stromymi schodami można wejść do Wieży Zegarowej - głównej bramy górnego miasta – która uchodzi za najbardziej znany zabytek Sighisoary i widnieje na większości widokówek. Wzniesiona w XIV w. masywna wieża ma 64 metry wysokości i zwieńczona jest asymetrycznie umieszczonym zegarem z drewnianymi, ruchomymi figurami, które od 300 lat pokazują czas. Z Wieży Zegarowej można obejrzeć panoramę starego miasta. W wieży mieści się dziś muzeum historii, gdzie można podziwiać stare dokumenty miejskie, a także broń, monety, ikony oraz dawne przedmioty codziennego użytku (szczególnie polecany jest XVIII-wieczny zestaw narzędzi stomatologa-chirurga). Po wyjściu z muzeum warto zajrzeć do najstarszego budynku świeckiego, gdzie – jak głosi legenda - przyszedł na świat okrutny Vlad Tepes, pierwowzór wampira Draculi. Można tam przy filiżance kawy powspominać hrabiego, ponieważ dziś znajduje się tam kawiarnia. Co ciekawe, zabytkowa starówka ciągle tętni życiem - nie brak tu na przykład tajemniczych podwórek z rozwieszonym praniem i włóczącymi się kotami.


Kraków w centrum Rumunii

Nieco inny niż Sighisoara jest Braszów, który leży w środkowej Rumunii na granicy trzech krain – Transylwanii, Mołdawii i Wołoszczyzny. Szczególnie godna polecenia jest baszowska starówka, która ze względu na wiele urokliwych restauracji, pubów i kawiarni, a także wyjątkową atmosferą bardzo przypomina nasz Kraków.

Ulicą, wzdłuż której ciągną się barkowe budynki, można dojść do rynku, gdzie wznosi się gotycki Czarny Kościół, którego nazwa pochodzi od sadzy z pożaru w XVII w. Czarny Kościół pozostaje czarny już tylko z nazwy, ponieważ jego mury zostały dawno oczyszczone z nalotu. W środku czekają na nas skarby średniowiecznej sztuki sakralnej, m.in. ołtarz z trzema oryginalnymi tablicami ze skrzydeł Marienburger Altar, XV-wiecznego ołtarza z Feldioary, czy też malarskie przedstawienie Adoracji Marii z Dzieciątkiem przez św. Barbarę i Katarzynę z 1476 r.

Oprócz dużych miast o bogatej historii warto także odwiedzić transylwańskie malownicze wsie i miasteczka, które niejednokrotnie kryją prawdziwe perełki architektoniczne. Transylwania ma także wiele do zaoferowania wielbicielom górskich wędrówek, bo od północy i od południa otaczają ją Karpaty, od zachodu góry Apuseni, a od północy region Maramuresz.


Który zamek należał do Draculi?

Oddalony 30 km od Breszowa zamek Bran należeć miał - według legend - do hrabiego Draculi. Malowniczy XIV-wieczny zamek znajduje się na wysokiej, 60-metrowej skale nad doliną, którą prowadził trakt handlowy. Głęboki dziedziniec z stukilkudziesięciometrową studnią, duża liczba komnat i łączących je wąskich korytarzy wraz z tajnymi przejściami robi wrażenie tajemniczości. Historia o rzekomym zamieszkiwaniu w zamku słynnego Draculi jest dziś jednak chwytem marketingowym, bo chociaż przedstawia się twierdzę jako siedzibę hospodara wołoskiego, władającego wówczas Transylwanią Vlada Tepesa, to sam zainteresowany bawił w niej bardzo rzadko, jedynie w trakcie załatwiania spraw służbowych w Transylwanii. Według niektórych historyków nigdy tam nie był. Niemniej jednak zamek jest wielką atrakcją turystyczną, którą odwiedza co roku około 450 tys. turystów.


Kim był hrabia Dracula?

Zgodnie z nią żyjący w latach 1431-1476 władca Wołoszczyzny, Vlad III Tepes (Palownik), nie był wampirem. To, że praktykował wbijanie opornych bojarów i tureckich jeńców na pal nie odbiegało tak naprawdę od standardów epoki. Drugi przydomek Vlada, Draculea (Syn Smoka lub Syn Diabła), oznacza nic innego, jak tylko to, że jego ojcem był Vlad II Dracul (Smok), członek utworzonego przez cesarza Zygmunta Luksemburczyka rycerskiego Zakonu Smoka, któremu patronował św. Jerzy.

Skąd w takim razie legendy o karpackim wampirze? Powstały najprawdopodobniej z inspiracji oponentów politycznych Vlada III, a wykorzystał je w słynnej powieści “Dracula” (1897) Irlandczyk Bram Stoker.


Dojazd do zamku Draculi

Zamek Bran położony jest ok. 30 km na południe od Braszowa. Można tam dojechać przez miasta: Oradea - Cluj Napoca – Sibiu (drogi nr E81 i E68) w 30 minut. Dojazd do zamku z Braszowa ułatwiają liczne bilboardy reklamujące zamek. Parkingi w okolicy zamku dostępne są w cenie 2 leje (ok. 2,5 PLN) za godzinę postoju.

Sighisoara nie jest co prawda węzłem kolejowym, ale przebiega tędy główna w Transylwanii linia z Braszowa przez Kluż do Oradei i zatrzymują się tu wszystkie pociągi pospieszne i międzynarodowe. Jest za to ważnym węzłem drogowym, gdzie rozchodzą się szosy do Braszowa, Tîrgu Muresz oraz Sybina i Alba Iulii.

Wyżywienie zapewnia restauracja Cetatea - w domu Draculi za Wieżą Zegarową, pizzeria Perla - str. 1 Decembre oraz Boema - str. Solin, koło murów w lewo od katedry. Na rynku dolnego miasta znaleźć można kawiarnie i piwiarnie. Koniecznie trzeba się napić piwa Draculla lub rumuńskiego wina Vampire.

Jeśli planujemy w Sighisoarze nocleg, to mamy do dyspozycji kilka hoteli m.in.: Rex, 18 Dumbravei Street - niedaleko dworca autobusowego, 10 minut od starówki, (cena pokoju jednoosobowego za jedną noc - 59 euro) i Sighisoara Hotel, Scoli Street No 4-6 (90 km od lotniska (39 euro za jedną noc od osoby). Kwatery prywatne załatwiane są przez Biuro Turystyczne OJT - str. 1 Decembrie 10.

Autor: Karina Bonowicz

Komentarze

  • 2016-03-31 gość

    to był ponoć psychol który lubiał ludzka krew pic

  • 2016-03-31 gość

    jestem kierowca tir i obecnie"wekenduje"w sigisoarze,pogoda nie bardzo ale mam czas wiec se pozwiedzam i jeszcze mi za to zaplaca!zreszta trase warszawa-brasov pokonuje raz w tygodniu jak autobus,hehehehe!ale fakt okolice piekne,warto to zobaczyc,polecam!slawek

  • 2016-03-31 gość

    wampiry !!!! no wreszcie coś ciekawegojadę tam !

  • 2016-03-31 gość

    Chciałabym kiedyś zwiedzic ten jakże piękny i tajemniczy kraj...znam kogoś tam.... ale ....

  • 2016-03-31 gość

    Wrzesien nadchodzi - wycieczka do Rumunii zbliza sie wielkimi krokami :)