Skrzydlate kłopoty

Są utrapieniem nie tylko weekendów na łonie natury, dają się we znaki także mieszkańcom miast. Nie lekceważmy ich dlatego, że są takie małe.

Komary czy meszki pozostawiają po sobie swędzące bąble, kleszcze przenoszą groźne choroby, a osy, pszczoły czy szerszenie mogą nawet stanowić zagrożenie dla życia.

Komary najczęściej atakują tylko o określonych porach i w określonych warunkach. Ulubiona przez nie pogoda to ciepły, duszny dzień, wczesny poranek lub wieczór. Wybierając się na spacer w takich warunkach możemy być niemal pewni, że wrócimy do domu bogatsi o kilka swędzących bąbli. Dlaczego swędzą? Ponieważ komar (a właściwie komarzyca) pobierając od nas dosłownie kropelkę krwi, jednocześnie wstrzykuje pod skórę jad – po to, by znieczulić kąsane miejsce (żebyśmy zbyt szybko nie odgonili „gościa”) i spowolnienie krzepnięcia krwi (aby komarzy „obiad” łatwiej było spożyć). A że w komarzej ślinie znajdują się obce dla naszego organizmu białka, powodują miejscową reakcję alergiczną – swędzący, czerwony, rozlany bąbel.

Jak się chronić? Najprościej spryskać lub posmarować skórę preparatem, zawierającym repelent, czyli środek, odstraszający komary i sprawiający, że stajemy się dla niech mniej „apetyczni”. A jeśli do ugryzienia już doszło, trzeba szybko ograniczyć rozprzestrzenianie się pod skórą komarzej wydzieliny – najlepiej schładzając ugryzione miejsce. Można też je miejscowo rozgrzać, ponieważ wysoka temperatura sprawia, że jad szybko się rozkłada i jest neutralizowany. Pokąsaną skórę można też posmarować np. sokiem z cytryny lub roztworem octu, bowiem kwas zwęża naczynia. Naprawdę zapobiegliwi powinni mieć zawsze pod ręką tubkę specjalnego żelu. Nie tylko ogranicza rozprzestrzenianie się stanu zapalnego, ale działa schładzająco i przeciwświądowo.

Jednak nie spacer w towarzystwie komarów jest najgorszy. O wiele gorsze jest… zasypianie z nimi. Wie o tym każdy, kto właśnie pogrążał się we śnie, gdy koło ucha rozlegało się nagle przenikliwe brzęczenie. Na szczęście i na to jest sposób. Najprościej jest założyć w oknach specjalne siatki. Ale czasem, na przykład na urlopie, nie mamy takiej możliwości. Wtedy można zastosować specjalne wkładki do gniazdek elektrycznych. Podczas romantycznych kolacji na świeżym powietrzu warto postawić na stole specjalne antykomarowe świeczki lub pochodnie.


Bezszelestne zagrożenie

Meszki, malutkie muchówki, są gorsze od komarów, przed ich atakiem bowiem nie ostrzega nas nic: latają całkowicie bezszelestnie. Są też mniej wrażliwe od komarów na warunki pogodowe: potrafią atakować nawet w pełnym słońcu oraz podczas dość silnego wiatru. Skutki pogryzienia przez meszki też bywają poważniejsze: nie tylko ich ugryzienia są bardziej bolesne, ale też powodują zmiany, które mogą się utrzymywać nawet przez tydzień lub dwa. Ponadto wiele osób jest uczulonych na jad meszek i wywołuje on u nich duże obrzęki, rumień, stany zapalne, osłabienie, gorączkę, nudności, bóle głowy…

Jeśli taką wrażliwą osobę ukąsi naraz kilka meszek, może dojść nawet do reakcji wstrząsowej. Jedynym wyjściem jest zabezpieczenie przed spacerem skóry repelentem (sprawdzają się te same, co w przypadku komarów). Trzeba jednak pamiętać, że co 3-4 godziny trzeba aplikację ponowić. Znanym ludowym sposobem na meszki jest też posmarowanie skóry olejkiem waniliowym – meszki bardzo nie lubią tego zapachu. Na szczęście nie trzeba zabezpieczać się w nocy, ponieważ meszki atakują tylko w dzień.


Poważne ugryzienia

Komary i meszki są raczej utrapieniem, natomiast pszczoły, osy lub szerszenie to już prawdziwe zagrożenie – czasem nawet dla życia, ponieważ na ich jad jest uczulonych wiele osób i mogą pod wpływem nawet pojedynczego ugryzienia doznać wstrząsu. Jeśli nie jesteśmy uczuleni, pojawi się „tylko” bardzo bolesny bąbel, który powinien zniknąć po kilku godzinach. Ból i obrzęk można zmniejszyć, przykładając na skórę papkę z sody oczyszczonej i wody oraz kostkę lodu (można też przyłożyć zawiniętą w lnianą ściereczkę mrożonkę). Pamiętajmy, że jeśli ukąsiła nas pszczoła, pierwszą reakcją powinno być usunięcie pozostawionego w skórze żądła. Osa żądła nie zostawia.

Możemy jednak zmniejszyć ryzyko użądlenia. Po pierwsze, kiedy wokół nas lata pszczoła lub osa, zachowajmy spokój, bo wymachiwanie rękami i odganianie się owad odbiera jako atak – i sam też reaguje atakiem. Możemy się też przez owadem schronić do ciemnego pomieszczenia, tam za nami raczej nie wleci, bo nie lubi ciemności. Nie zostawiajmy też żadnych otwartych napojów w puszkach czy kartonach. Pszczoły i osy zwabione słodkim zapachem mogę wlecieć do środka, a potem ukąsić pijącego w wargę, język lub – co gorsza – gardło.


Atak pajęczaka

Kleszcze nie są tak natrętne jak komary czy meszki, ale bywają bardziej niebezpieczne, roznoszą bowiem groźne dla zdrowia choroby, takie jak borelioza czy odkleszczowe zapalenie mózgu. Dlatego trzeba się przed nimi skrupulatnie chronić. W jaki sposób? Wybierając się w teren, gdzie mogą się czaić kleszcze, trzeba koniecznie spryskać zarówno gołą skórę, jak i ubranie specjalnym repelentem (trzeba sprawdzić na opakowaniu, czy dany środek odstrasza kleszcze). Na spacer po dzikich łąkach czy lasach trzeba wybrać się w spodniach, wkładając ich nogawki w skarpetki i założyć koszulę z długim rękawem i szczelnymi mankietami. I najlepiej w ciemnym kolorze, bo jasne przyciągają te pajęczaki. Po powrocie z lasu warto wziąć ciepły lub gorący prysznic (ciepło oszałamia owada) i dokładnie obejrzeć całą skórę (kleszcze wpijają się tam, gdzie skóra jest delikatna, a tuż pod nią znajdują się naczynia krwionośne).

A jeśli znajdziemy wpitego w skórę kleszcza, jak najszybciej go usuńmy. Ale uwaga: nie wolno kleszcza smarować masłem czy spirytusem, bo to tylko spowoduje szybsze uwolnienie toksycznych substancji. Kiedyś zalecano, by wykręcać kleszcza jak śrubkę. Dziś jednak lekarze radzą po prostu wyciągnąć go – delikatnie, ale stanowczo –za pomocą specjalnych pęset. Nie sprawdzają się tu pęsety tradycyjne, bo zaciskając się na odwłoku wyciskają z kleszcza do naszego krwiobiegu chorobotwórcze substancje. Specjalna „antykleszczowa” pęseta umożliwia złapanie go tuż przy skórze, poniżej odwłoka.

Miejsce po ukąszeniu trzeba zdezynfekować i… obserwować. Jeśli w ciągu tygodnia pojawi się wokół niego czerwona obwódka, trzeba się zgłosić do lekarza – to może być oznaka zakażenia boreliozą. Wybierając się w okolice, gdzie panuje zagrożenie odkleszczowym zapaleniem mózgu, warto się wcześniej zaszczepić przeciwko tej chorobie.

Autor: Hanna Mądra

Komentarze