Skóra nie lubi pomarańczy

Nie, nie chodzi o owoce, tylko o cellulit. To nieprawidłowo rosnąca podskórna tkanka tłuszczowa, która doprowadza wiele kobiet do płaczu.

Wszyscy wiemy, jak wygląda cellulit. Skóra na udach i biodrach, zamiast gładka i napięta, staje się nierówna i pofałdowana. To wina odkładających się pod nią złogów tłuszczu. Co gorsza, w wyniku kłopotów z prawidłowym krążeniem mogą tam się odkładać również toksyny oraz szkodliwe produkty przemiany materii organizmu.


Cellulit czy cellulitis?

Oba terminy brzmią podobnie, prawda? Dlatego niektórzy używają ich jako synonimów „skórki pomarańczowej”. To błąd − nazwy te odnoszą się do zupełnie różnych rzeczy. Cellulit to wspomniane już nierównomierne rozłożenie tkanki tłuszczowej. Z kolei cellulitis jest poważną chorobą. Tym mianem określamy zapalenie tkanki łącznej leżącej pod skórą. To dolegliwość rzadka, ale groźna dla naszego organizmu, po której mogą zostać szpecące ślady.

Cellulitis powodują bakterie, które atakują leżącą pod skórą tkankę łączną, w tym ścięgna i powięzi mięśniowe. Zresztą infekcja może się rozprzestrzenić też na mięśnie. Zapalenia nie sposób przeoczyć. Charakterystycznym objawem jest zaczerwienienie, ból i obrzęk chorego miejsca. Do tego dochodzi gorączka. Na skórze mogą tworzyć się brzydkie bąble wypełnione krwistą ropą. Zainfekowany fragment skóry wygląda, jakby był poparzony.

Najgorszym powikłaniem cellulitisu jest martwica tkanek objętych zakażeniem. W takim przypadku niezbędne jest ich chirurgiczne usunięcie. Jak już wspominaliśmy, cellulitis nie jest zbyt częstą przypadłością i grozi przede wszystkim osobom z osłabioną odpornością. Szczególnie zagrożeni są ludzie w podeszłym wieku i osoby cierpiące na chorobę nowotworową. Ale również tydzień szalonych imprez i nadużywanie alkoholu może osłabić naszą odporność, więc nie przesadzajmy z tego typu rozrywkami.

Cellulitis leczy się jak wszystkie zakażenia bakteryjne − antybiotykami. Ważne jest, żeby do lekarza zgłosić się jak najwcześniej, kiedy tylko zaobserwujemy pierwsze objawy. Dzięki temu uda się uniknąć groźnych powikłań.


Nie chcemy pomarańczy

Cellulit to choroba tkanki tłuszczowej leżącej pod skórą. Co prawda stanowi ona głównie problem kosmetyczny, jednak dotyka aż 80 proc. kobiet w okresie pokwitania. Niestety, zdarza się i u kobiet znacznie młodszych. Dla niektórych pań „skórka pomarańczowa”, jak często nazywamy cellulit, może być przyczyną poważnych kompleksów, a nawet depresji. Nie można więc sprawy lekceważyć.

Przyczyna powstawania cellulitu jest złożona. Zwykle odpowiedzialność zrzuca się na nadwagę, ale powodów jest znacznie więcej. Do czynników sprzyjających tworzeniu się „skórki pomarańczowej” zaliczamy brak ruchu, zaburzenia przepływu krwi w tkance podskórnej, zaburzenia hormonalne oraz zaburzenia metabolizmu tłuszczów. Nierównomierna aktywność hormonów sprawia, że komórki tłuszczowe nie rosną w tym samym tempie.


Pozbywamy się cellulitu

Popularny mit głosi, że wystarczy schudnąć i „skórka pomarańczowa” zniknie. Tak bywa tylko w przypadku początkowych, jeszcze niezaawansowanych zmian. Natomiast w przypadku gdy cellulit jest już spory i widoczny, potrzebne są bardziej kompleksowe działania. Przede wszystkim trzeba poprawić krążenie oraz zapobiec obrzękom, a także przyspieszyć spalanie zmagazynowanego tłuszczu. Na rynku istnieją odpowiednie kosmetyki, które poprawiają szczelność naczynek włosowatych. Szczególnie zalecane są preparaty zawierające flawonoidy: m.in. rutynę. Dużo tych związków występuje w nagietku, lukrecji, rumianku, szałwii, cytrusach oraz morskich algach.

Konsekwencją tego jest pofałdowana powierzchnia skóry, którą możemy dostrzec gołym okiem na udach i biodrach. Efekt pogłębiają nieprawidłowości w krążeniu krwi i limfy, które doprowadzają do miniobrzęków i zatrzymują pod skórą szkodliwe produkty przemiany materii. Im dłużej trwa ten proces, tym gorzej. W zaawansowanym stadium może dochodzić do miejscowego zwłóknienia tkanki tłuszczowej. Takie grudki są już bardzo trudne do usunięcia.

W bardziej zaawansowanym stadium cellulitu stosuje się mezoterapię, czyli wstrzykiwanie w chorobowo zmienione miejsca leków, np. przeciwobrzękowych. Sama mezoterapia jednak nie wystarczy. Żeby ograniczyć obrzęki tkanki tłuszczowej, musimy pozbyć się niepotrzebnej wody zmagazynowanej w organizmie. Dodatkowo należy również ograniczyć spożycie soli. Wody pozbędziemy się stosując mieszanki ziołowe działające lekko moczopędnie, m.in. kwiat bzu czarnego, skrzyp, jałowiec, pokrzywę. Ale nie przesadzajmy z tym, żeby nie doszło do groźnego odwodnienia.

Oprócz leczenia farmakologicznego zaleca się drenaż limfatyczny oraz masaż antycellulitowy. Niekiedy cellulit jest tak zaawansowany, że wszystkie powyższe metody pozbycia się go zawodzą. Wtedy zostaje jeszcze odsysanie tkanki tłuszczowej.

Autor: Daniel Lenart

Komentarze

  • 2016-03-31 gość

    Bardzo dobra jest kuracja antycellulitowa Dermiki Passione Body. Mój cellulit jest znacznie mniejszy