Seks pod kontrolą

Tabletka antykoncepcyjna ma 50 lat. Wiek to nobliwy, ale ona wciąż jest młoda, ciągle się zmienia. I budzi ogromne emocje. Ma rzesze zwolenniczek i zastępy przeciwników.

Lekarze, psycholodzy, socjolodzy, a nawet teolodzy wciąż spierają się o wpływ, jaki na ludzi wywarło pojawienie się tabletki antykoncepcyjnej. Jedni oskarżają ją o spowodowanie niskiego przyrostu naturalnego w krajach, gdzie jest powszechnie używana, inni – dopatrują się w jej zażywaniu przyczyny różnych chorób. Większość specjalistów jest jednak zdania, że pomagając kobietom w planowaniu kolejnych ciąż, pozwoliła im w lepszy sposób wykorzystywać swą wiedzę, umiejętności i talenty w życiu zawodowym. I tak już od pięćdziesięciu lat.

To nieprawda, że ludzie o potrzebie kontrolowania liczby swych dzieci zaczęli myśleć dziesięć, dwadzieścia czy trzydzieści lat temu. Czynili to na różne sposoby, mniej lub bardziej doskonale od dawna. To tylko nasza wiedza na ten temat jest nikła i szczątkowa.


Prehistoryczne prezerwatywy?

Najpopularniejszym do dziś i niewątpliwie mającym bardzo długą historię środkiem antykoncepcyjnym są prezerwatywy. Niektórzy badacze są przekonani, że rysunek prezerwatywy widać na naściennych malowidłach prehistorycznego człowieka w jaskini Les Combarelles we Francji. Pewne ślady wiodą też do starożytnego Egiptu, lecz istnieje teoria, że prezerwatywy były tam… ozdobą. Są również przekazy opisujące inne stosowane przed wiekami „środki antykoncepcyjne”. Chinki łykały ponoć 24 żywe kijanki, Japonki – żywe osy, w Europie stosowano wywar z jąder muła, zwierzęcia bezpłodnego. Indianie z Ameryki Południowej wykorzystywali w tym celu wywary z ziół.


Z rybich pęcherzy i jelit owiec

Bardziej wiarygodne informacje o stosowaniu prezerwatyw pochodzą z czasów znacznie późniejszych, z XVI i XVII wieku. Żeglarze dopływający do brzegów dalekiej Japonii przywozili stamtąd opowieści o prezerwatywach wykonanych z rybich pęcherzy. W podobnym czasie we Włoszech próbowano ponoć wykorzystywać do ich wyrobu zwyczajne płótno.

Bliższe współczesnym prezerwatywy wykonywane były z jelit zwierząt – owiec i jagniąt. Po wysuszeniu nasączano je lnianym olejem dla uzyskania elastyczności. Efekt antykoncepcyjny stosowania takich prezerwatyw – o ile w ogóle był – był dodatkowym, niezamierzonym przez ich twórców skutkiem. Najważniejszym zadaniem tamtych prezerwatyw była bowiem ochrona przed chorobami wenerycznymi.


Guma, apteka, lateks

Pod koniec XIX wieku pojawiły się prezerwatywy gumowe, jednak nie zyskały wielkiej popularności. Sytuacja zmieniła się dopiero wtedy, gdy ich sprzedażą zajęły się apteki. Kolejnym przełomem było wynalezienie lateksu. W XX wieku prezerwatywa stała się więc pierwszym nowoczesnym środkiem antykoncepcyjnym. Znacząco zmieniało to sytuację, ale w dalszym ciągu uzależniało płeć piękną o decyzji, czasem wręcz od kaprysów mężczyzn. Co bowiem mogła zrobić kobieta, której mąż, ojciec sporej już gromadki dzieci, odmawiał stosowania prezerwatyw? Nic. Istnienie kondomów nie rozwiązywało więc sprawy.


Progesteron hamuje owulację

Na szczęście dla kobiet, zagadnienie płodności zajmowało wielu badaczy. W latach 30. ubiegłego wieku zbadano przebieg cyklu miesięcznego u kobiet i oznaczono dni płodne. Wkrótce ustalono też, że to właśnie progesteron odpowiada za zatrzymanie owulacji. Naukowcy zajmujący się płodnością zwierząt udowodnili, że zastrzyki progesteronu skutecznie hamują jajeczkowanie. W latach 50. specjalista ds. rozmnażania się ssaków, Gregory Goodwin Pincus, zyskał przekonanie, że progesteron podawany doustnie również hamuje jajeczkowanie. Był prawdziwym badaczem, więc nie ukrywał minusów takiej terapii. Ustalił, że jej skuteczność sięga jedynie 85 procent, a na dodatek łączy się z przyjmowaniem dużych dawek hormonów, co nie jest obojętne dla organizmu.
Takie też były pierwsze tabletki antykoncepcyjne, które trafiły do amerykańskich aptek w 1960 roku. Zawierały one oprócz progesteronu inne związki chemiczne. Powodowały przyrost masy ciała, nadmierne owłosienie, trądzik, nudności, bóle głowy. W Polsce pigułki były dostępne od 1966 roku.


Nie ma idealnej

– Dzisiejsze tabletki antykoncepcyjne to już zupełnie inne środki – podkreśla dr n. medycznych Piotr Siwek, specjalista ginekologii i położnictwa. – Przez ostatnich 50 lat były nieprzerwanie ulepszane, przede wszystkim obniżana była do niezbędnego minimum, gwarantującego jej skuteczność, dawka hormonów. Pierwsza pigułka miała 30 razy większą dawkę hormonów niż obecnie stosowane.

Dzisiejsze tabletki mają jeden lub dwa składniki, dobrane w różnych proporcjach. Tylko na polskim rynku jest kilkadziesiąt rozmaitych preparatów, co umożliwia indywidualne dobranie środka do organizmu kobiety.
– Nie ma bowiem jednej cudownej pigułki, idealnej dla wszystkich kobiet – mówi dr Piotr Siwek. – Jednym służy taki preparat, drugim inny. Najpowszechniejsze są tabletki dwuskładnikowe zawierające estrogen i pochodną progesteronu w różnej konfiguracji i proporcjach. Są środki jedno-, dwu- i trzyfazowe, to znaczy, że skład ich zmienia się w ciągu cyklu nawet trzy razy tak, by był najbardziej zbliżony do naturalnych zmian hormonalnych, do których dochodzi w organizmie kobiety. Są obecnie już nawet preparaty pięciofazowe, najbardziej odpowiadające fizjologicznemu cyklowi. Powoli zatarta została granica między antykoncepcją a hormonalną terapią zastępczą.


Liczy się systematyczność

Wraz z rozwojem wiedzy zmieniają się też schematy stosowania tabletek. Powoli odchodzi się więc od podziału – 21 dni z tabletką hormonalną i 7 dni przerwy na rzecz schematu 24 plus 4, przy czym po 24 dniach łykania pigułki albo następują 4 dni przerwy, albo 4 dni z tabletką placebo, by utrzymać nawyk codziennego zażywania środka.
W antykoncepcji hormonalnej ogromne znaczenie ma bowiem systematyczność. Codzienne łykanie środka o tej samej porze dnia, przestrzeganie terminu rozpoczęcia zażywania kolejnej serii tabletek. Opuszczenie już nawet jednej dawki może bowiem obniżać skuteczność terapii.

– Trzeba jednak podkreślić, że antykoncepcja hormonalna przeznaczona jest dla kobiet zdrowych – dodaje dr Piotr Siwek. – Jej stosowanie wykluczają uszkodzenia wątroby, zaburzenia krzepliwości krwi, incydent zatorowy, żółtaczka. O doborze preparatu decyduje lekarz, jeśli nie ma takich przeciwwskazań. Potem kobieta również pozostaje pod kontrolą lekarza. Monitorowany jest układ krzepnięcia, enzymy wątrobowe, tolerancja glukozy.

Autor: Małgorzata Grosman

Komentarze