Seks po pięćdziesiątce

Seks oznacza bliskość. Gdy partnerzy odsuwają się od siebie emocjonalnie, szwankuje ich pożycie. Eliza Sikora rozmawia z profesor Marią Beisert – psychologiem, seksuologiem i terapeutą z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.

- Z badań wynika, że coraz więcej Polaków po pięćdziesiątce nadal uprawia seks i czerpie z niego przyjemność. Czy to znaczy, że Polacy przełamali tabu związane z seksem w średnim i późnym wieku?


- Rzeczywiście, nieśmiało zaczynają gonić swoich rówieśników z innych krajów europejskich. Polacy podróżują, uczą się języków, oglądają telewizję i dostrzegają, z jaką swobodą i przyzwoleniem mówi się o seksie w innych krajach. Zrozumieli, że seks nie dotyczy tylko ludzi młodych i nie jest związany tylko z prokreacją. To przede wszystkim przyjemność i kolejny obszar wolności, z którego można czerpać satysfakcję.


- Ale wciąż pokutuje przeświadczenie, że w pewnym wieku nie wypada już zajmować się „tymi sprawami”.


- W krajach zachodnich ludzie starsi przeznaczają czas na cieszenie się sobą, odcinanie kuponów od tego, co zebrali się w ciągu życia. Mają przy tym wsparcie społeczne i medyczne. W Polsce człowiek stary traktowany jest jak obciążenie. Patrzy się na niego przez pryzmat jego użyteczności – kobiety, jako użytecznej babci i gospodyni domowej, mężczyzny – jako użytecznego dziadka. Uważa się, że powinni raczej pomagać w wychowaniu wnuków, a nie zajmować się sobą. Seks nie pasuje do tej roli.


- Polska religijność także nie pomaga w przełamywaniu tego stereotypu.


- Badania potwierdzają, że osoby religijne szybciej zarzucają pożycie seksualne, bo katolicyzm kładzie silny nacisk na prokreacyjną funkcję rodziny. Seks jest po to, by płodzić dzieci, więc u ludzi starszych traci on swój sens. Ku mojemu zdziwieniu narasta ruch kościelny, w którym małżeństwa po wyjściu z okresu prokreacyjnego decydują się nie podejmować więcej współżycia, składają coś w rodzaju ślubów czystości. Seks staje się – dla nich - czymś, z czego warto i należy zrezygnować. A przecież stanowi on naturalny przejaw funkcjonowania człowieka, wpływa pozytywnie na zdrowie i witalność, a oprócz tego wzmacnia więź między małżonkami. Czy warto więc z niego rezygnować?


- Wróćmy do osób, które wciąż chcą cieszyć się seksem. Czego mogą się spodziewać? Czym charakteryzuje się seks w późnym wieku?


- Na pewno jest inny niż ten, gdy ma się po dwadzieścia lat. Starzenie się organizmu, które nasila się po 50-tym roku życia wpływa także na sferę seksualną. U kobiet, menopauza powoduje spadek poziomu estrogenów, a to odbija się nie tylko na wyglądzie zewnętrznym – sylwetce, skórze, jakości i ilości włosów, ale powoduje zmiany w obrębie narządów płciowych. Pochwa staje się luźniejsza, śluzówka bardziej sucha i podatna na otarcia podczas stosunku. Stosowanie hormonalnej terapii zastępczej opóźnia te zmiany i pozytywnie wpływa na poprawę życia seksualnego, a zwrotnie wpływa także na psychikę i wygląd kobiety. Ale oczywiście, nie każda kobieta chce lub może ze względów medycznych się jej poddać.

Podobnie u mężczyzn, obniżony poziom testosteronu sprawia, że jest to okres już nie tych samych jakości erekcji, co kiedyś. Pojawiają się zaburzenia wzwodu. A panowie, którzy mając dwadzieścia lat zmagali się z przedwczesnym wytryskiem bywa, że teraz borykają się z wytryskiem przedłużonym.


- Czy to oznacza, że partnerzy muszą przywyknąć do mniej satysfakcjonującego pożycia?


- Nie, ale to zależy, na ile będą otwarci na zmiany. Seks w tym wieku wymaga przemodelowania. Skoro zmienia się ciało i jego sposób reagowania, partnerzy muszą dostarczyć sobie innych niż dotychczas bodźców. Kobieta może wykonywać szereg pieszczot ręką, które dla mężczyzny będą bardziej pobudzające. Tak samo partner może pobudzać partnerkę w różnoraki sposób, dostarczając jej intensywniejszych bodźców, niż sam nacisk penisa. Można też zaprzyjaźnić się z gadżetami erotycznymi. Nie ma jednego scenariusza na udany kontakt seksualny. I zazwyczaj nie wygląda on tak, jak w filmach, gdy partnerzy ledwie się dotkną już są zaspokojeni. Trzeba włożyć w niego inicjatywę.


- Wprowadzenie zmian do życia intymnego wydaje się proste, o ile partnerzy potrafią otwarcie rozmawiać na temat seksu. Ale czy takie rozmowy przychodzą łatwo pokoleniu 50-latków?


- Łatwiej o nie w stałych, długoletnich związkach, w których partnerzy mają do siebie zaufanie. Trudniej jest nowym parom, które dopiero startują. Partnerzy mają swoje stare utrwalone schematy funkcjonowania seksualnego z poprzednich związków, ale ich wzajemnie nie znają. Często paraliżuje ich lęk, czy to, co lubią robić w sypialni, zaakceptuje nowy partner i jak mu o tym powiedzieć.

Ale wprowadzanie zmian napotyka jeszcze inne przeszkody. Stereotyp, że to mężczyzna jest stroną aktywną, a kobieta bierną, jest bardzo silny w tym pokoleniu. Tymczasem, zmiany hormonalne u kobiet i mężczyzn po 50-tce zmieniają silnie ich psychikę i funkcjonowanie seksualne. Kobiety stają się śmielsze, bardziej asertywne, chętniej i częściej inicjują seks. Panowie za to łagodnieją i czekają na ich inicjatywę. Odwracają się jakby rolami. Z jednej strony to naturalne zmiany, lecz z drugiej wiele par ich nie zauważa, bądź nie akceptuje. Dlatego ona ukrywa, że ma ochotę działać, a on, że chce być uwodzony. Choć wyjście naprzeciw tym potrzebom, poprawiłoby ich seks.


- Z czym więc najczęściej przychodzą 50-latkowie do gabinetu seksuologa?

- W przypadku, gdy pacjent choruje na przewlekłą chorobę związaną z wiekiem i musi prowadzić oszczędzający tryb życia, seksuolog tłumaczy, jakie pozycje seksualne są bezpieczne, a które niewskazane. Lęk przed aktywnością seksualną u osób po zawałach jest bardzo duży. Wiele z nich wyobraża sobie, że podczas stosunku wolno im tylko nieruchomo leżeć i nic poza tym, co najczęściej nie jest prawdą. Wspólnie z pacjentem obmyślamy, jakie pozycje będą dla niego oszczędzające i jednocześnie satysfakcjonujące.

Wielu moich pacjentów to mężczyźni z zaburzeniami wzwodu. Jeśli nie mają problemów natury medycznej (bo wtedy odsyłam ich do lekarza), to praca z nimi polega najczęściej na zmianie wizerunku siebie - związanego z wiekiem. Trzeba pomóc im zaakceptować starzenie się i przemijanie, jako kolejny etap życia. Ale wielu mężczyzn chce na zawsze pozostać 30-latkami. Na jakiś czas przychodzą im z pomocą specjalne środki, które pomagają uzyskać wzwód, ale tylko u mężczyzn, którzy są jeszcze zainteresowani seksem. U tych, którzy podejmują próby wyłącznie po to, by nie zawieść oczekiwań partnerki, nie zadziałają. Spadek potrzeb seksualnych dotyczy także mężczyzn - nie tylko kobiet, jak utarło się myśleć.


- I co wtedy, gdy jedna strona wciąż ma ochotę na seks, a druga już nie jest nim zainteresowana?


- Gdy seks był dla partnerów nadrzędną wartością, często przechodzą kryzys i rozważają rozstanie. Ale zawsze namawiam, by zrobić przedtem bilans zysków i strat. Czy warto rezygnować z długoletniego związku, by w kolejnym za cenę zaspokojenia być sfrustrowanym w innych sferach? W każdym wieku ludzie przystępują do igraszek z różną ochotą. Nie namawiam do uprawiania seksu za cenę zaciskania zębów. Ale czasem warto wziąć w nim udział na zasadzie: pobawię się miło, niekoniecznie licząc na orgazm. Partnerzy, którzy są ze sobą blisko najczęściej znajdują dobre rozwiązanie.

Czasem to, że ktoś wycofuje się ze współżycia, nie oznacza, że nie ma już na nie ochoty. Wzajemne pretensje i długotrwałe konflikty sprawiają, że partnerom trudno spotkać się w celach seksualnych w łóżku. Są związki, w których jeden z partnerów wyśmiewa elementy starości drugiego i ten zraniony nie chce mieć już z nim kontaktów seksualnych. Seks oznacza pewną bliskość. Gdy partnerzy odsuwają się od siebie emocjonalnie - szwankuje ich pożycie, ale wiele par nie dostrzega tej zależności.

Autor: Eliza Koźmińska-Sikora

Komentarze

  • 2016-03-31 gość

    Witamja mam 43 lata mój partner 49 .To nasz drugi związek. Ja byłam zona 20 lat i myslalam ze lepszego sexu niż nasz nie ma. Maz zaczol pic.i bic po 12 latachReszta to walka o normalność. Nie bylo straciłam kawal życia. Poznalam spotkalam cudownego człowieka.Wdowiec.Sex powiem wam jest jest cudowny. Mogli bysmy sie Kochac chyba 5 razy dziennie . Nie trwa to miesiąc Jesteśmy razem rok.Nie mieszkamy razem Ale jesteśmy bardzo blisko widzimy sie tz spędzamy ze sobą weekendy od piatku

  • 2016-03-31 gość

    Mając prawie 50 spotkalam partnera z ktorym seks okazał sie nie tylko lekarstwem na problemy lecz najprzyjemniejszym doznaniem. Dziś wiem, że chemia istnieje. Myslalam o nim gdy on o mnie myslal, pozadalam go gdy on mnie pozadal, czulam to co on czul. Cieszyly mnie te odczucia i jego rowniez. W dzisiejszym swiecie zbyt duzo mowi sie o kontroli emocji. Ucza tego na szkoleniach, warsztatach cotchingu. Niektorzy przenosza te zachowania w swere zycia prywatnego. Przykre.... Partnerzy powinni byc przyjaciolmi, ktorzy wzajemnie sie wspieraja, kochaja sie.

  • 2016-03-31 gość

    Mysle ze nie warto zmieniac partnera z powodu seksu. milosc ma rozne oblicza i na pewno nie przychodzi latwo. ale warto walczyc czasem z samym soba. zwyciestwo ma taki slodki smak. dla jednego pieknego dnia czy wydarzenia warto przezyc 10 trudnych chwil. dni. miesiecy lat... i jeszcze jedno. Moj maz byl dla mnie b niedobry przez 15 lat malzenstwa. ale pierwszych piec lat bylo b piekne. Nadal jestesmy razem. nasze uczucie sie zmienilo ale jestesmy razem bez prob szukania nowych zwiazkow. i z nadzieja ze moze bedzie znowu dobrze. ale seks mielismy zawsze udany...

  • 2016-03-31 gość

    Mysle ze nie warto zmieniac partnera z powodu seksu. milosc ma rozne oblicza i na pewno nie przychodzi latwo. ale warto walczyc czasem z samym soba. zwyciestwo ma taki slodki smak. dla jednego pieknego dnia czy wydarzenia warto przezyc 10 trudnych chwil. dni. miesiecy lat...

  • 2016-03-31 gość

    Ja ciągle płaczę i nie mogę zrozumieć dlaczeo tak jest a mój mąż mówi, że mnie kocha i nie widzi żadnego problemu, że lubi się do mnie przytulać i to mu wystarczy.Czy mam się z tym pogodzić?