Rodzina manipulacją podszyta

To od rodziców zależy, czy dom stanie się areną wzajemnych manipulacji. Dzieci błyskawicznie uczą się, na czym polega subtelne lub mniej subtelne wywieranie wpływu na innych. Z Tatianą Ostaszewską-Mosak, psychologiem i psychoterapeutką rozmawia Krystyna Romanowska.

- Mamo, kupisz mi książeczkę ? - pyta 5-letnia Kasia. - Nie, bo jest droga, kosztuje 6 zł - odpowiada mama. - A ile kosztuje samochód ? - zmienia temat maluch. - 600 tys. – mówi mama. - To więcej, niż książeczka, prawda ? – Tak, więcej - potwierdza mama. - No widzisz, a ja nie chcę samochodu, tylko książeczkę – kończy dialog Kasia. Czy można to nazwać manipulacją?


- To doskonała wprawka przed właściwą manipulacją. Takie inteligentne kombinowanie pięciolatka, który właściwie jest już jedną nogą w świecie „starszaków“ i właśnie za chwilę nauczy się korzystać z manipulacyjnych chwytów.


- Czyli to wszystko, co do piątego-szóstego roku życia robią z nami nasze dzieci: te histerie, płacz, tupanie nogami – to nie jest świadoma manipulacja?


- Do piątego roku życia nie ma mowy o manipulacji. Maluch nieświadomie wywiera na nas wpływ. Manipulacja bowiem zakłada świadome intelektualne wywieranie wpływu na drugą osobę. Dziecko mniej więcej do czasu pójścia do szkoły uczy się i obserwuje: “co i jak na nich działa”? Czy krzyk i tupanie jest najskuteczniejsze, żeby mama zwróciła na mnie uwagę? Czy opłaca mi się być cicho? Ale nie ma w tym wyrachowania. Dzieci działają na zasadach bodziec – reakcja.


- Na przykład?


- Maluch sobie myśli: kiedy dobrze się czuję, rodzice się kłócą i nie rozmawiają ze sobą. A kiedy boli mnie brzuszek, nagle przestają krzyczeć. Dlatego coraz częściej boli mnie brzuszek, mam gorączkę, wysypkę. Takimi manipulacjami psychosomatycznymi dzieciom często udaje się pogodzić rodziców! Tylko za jaką cenę? Świadome i najczęstsze wywieranie wpływu na rodziców w wykonaniu starszych dzieci to klasyczne hasło: “Tato/mama mi pozwolił/a!” Taka taktyka sprawdza się wtedy, gdy rodzice ze sobą nie rozmawiają.


- Kiedy rodzicom powinno się zapalić czerwone światełko?


- Gdy zdadzą sobie sprawę, że 2-3 razy z kolei zrobili to, czego nie chcieli: kupili dziecku drogą zabawkę, pozwolili zjeść cztery porcje lodów pod rząd, itp. Poza tym, uważam, że dziecięce manipulacje są łatwe do wykrycia, więc nie powinno być z tym trudności.


- W końcu wszyscy jesteśmy manipulatorami…


- Niestety, jeżeli rodzice już w chwili narodzin dziecka wyznaczają mu cele życiowe i uciekają się wszystkich możliwych sposobów, żeby złamać jego opór i postawić na swoim, prawdopodobnie stworzą jednostkę pokorną i łatwowierną. Rodzina bowiem jest “manipulacją podszyta”, jak określiłby to Gombrowicz. Przecież rodzice ciągle manipulują swoimi dziećmi.


- Czy matki różnią się od ojców w wyborze technik manipulacyjnych?


- Mamy są subtelniejsze, tak dobre, cierpliwe, że …. nie da rady z nimi wytrzymać. Dziecko wychowywane przez taką mamę ma problem z ujawnianiem swoich negatywnych emocji, bo jak to zrobić skoro mama jest taka wspaniała? W rzeczywistości kobieta chce osiągnąć własny cel: ustawić się na piedestale uwielbienia. Inne mamy natomiast uwielbiają żonglować poczuciem winy dziecka. Typowe zdanie? “Zobacz, przez ciebie babcię boli głowa!”


- A propos babci, niedawno na placu zabaw usłyszałam mistrzowską babciną manipulację. Wołała do wnuczka: “Bartusiu, zjedz kawałek jabłka. Kupię ci Kinder Niespodziankę!“


- No tak, każdy manipuluje na miarę możliwości. Tatusiowie np. uwielbiają demonstrować swoją siłę i ważność piciem alkoholu. To jest jedna z najbardziej destrukcyjnych manipulacji wobec członków rodziny, kiedy wszyscy są uzależnieni od tego, co się będzie działo po powrocie taty z domu.


- Albo podpuszczają swojego siedmioletniego synka, żeby wszedł na jakąś wysoką przeszkodę mówiąc, że na pewno mu się nie uda.


- Właśnie, pokazują mu, że są silniejsi. A mogliby powiedzieć: „Słuchaj, stary, może byśmy spróbowali się na to wspiąć“. Zaoferować pomoc, zamiast rywalizacji.


- Prawdziwymi mistrzami manipulacji są jednak nastolatki, zwłaszcza dziewczęta.


- Powiem tak, jeżeli pięciolatek był skutecznym manipulatorem, to jako piętnastolatek będzie nie do powstrzymania. Nastolatki są skuteczne, bo są wyjątkowo silnie zmotywowanie do osiągnięcia swoich celów. Dziewczyny przerastają chłopaków – zwykle bardziej prostolinijnych. Klasycznym przykładem manipulacji jest: „Jeżeli nie pozwolisz mi wrócić z imprezy później, to się obrażę.“


- Jak powinni w takiej sytuacji zareagować rodzice?


- Najspokojniej wyjaśnić, że przeboleją fochy, ale w niczym to nie zmieni ich decyzji odnośnie czasu powrotu do domu. Dzieci i nastolatki powinnny mieć jasno wyznaczone granice: ani zbyt liberalne, ani restrykcyjne, ale do tego potrzeba tzw. wspólnego frontu obojga rodziców. Niestety w niewielu rodzinach, matka z ojcem porozumiewają się ze sobą, a nastolatki często rozgrywają jednego rodzica przeciwko drugiemu. Wtedy to już jest dramat. Dorośli powinni pamiętać o jednym: to od nich zależy, na ile skuteczne będą manipulacje ich dzieci. W kręgu rodziny dzieci uczą się sztuki dyskusji oraz negocjacji, ale także udawania. W większości rodzin stosuje się takie klasyczne instrumenty manipulacyjne, jak gratyfikacje, zachęty do współzawodnictwa oraz szantaż. Ponadto uprawia się “psychologię ludową”, żeby skłonić kogoś do czynności, na którą ta osoba nie przystałaby bez pewnego, choćby minimalnego, przygotowania. Jednym ze sposobów wywierania odpowiedniego wpływu jest odwoływanie się do uczuć. Trzeba okazać posłuszeństwo „z miłości” albo „po to, żeby mi zrobić przyjemność”. Takie sposoby wykorzystywania cudzych uczuć można uznać za mniej lub bardziej wyraźne manipulowanie. Dostrzeżmy jednak to, że nasze pociechy są przyszłymi manipulatorami i przyszłymi ofiarami manipulacji.

Autor: Krystyna Romanowska

Komentarze

  • 2016-03-31 gość

    Każdy z nas chyba w większym lub w mniejszym stopniu manipuluje.

  • 2016-03-31 gość

    Kiedyś to rodzice wychowywali dzieci. Teraz dzieci manipulują rodzicami. Ładnie...