Przyszłość dziecka w jego rękach - jak doradzać w wyborze zawodu

Warto nastolatkom dać przestrzeń i uczyć ich brania odpowiedzialności za swoje decyzje. Wybór kierunków studiów czy zawodu to ewidentna granica przejścia ze świata dzieciństwa w świat dorosłych. Pozwólmy im na to - radzi psycholog Ingrid Dahl.

Rodzice nastolatków, przyzwyczajeni, że przez lata kierują edukacją dziecka, stają nagle przed dylematem, jak pomóc wybrać zawód? Jeśli studia, to jakie? Jeśli praca, to gdzie?


Rodzice w tym czasie wciąż mają wpływ na dziecko, ale nie powinni już tak bezpośrednio kierować jego wyborami. Wpływ pośredni może polegać na tym, że pokazujemy nastolatkowi pozytywne i negatywne strony jego decyzji, ale powinniśmy pozwolić mu samemu decydować, co jest dla niego lepsze.


A jeśli nastolatek nie potrafi się zdecydować?


Możemy zasugerować wizytę u doradcy zawodowego czy pedagoga szkolnego, który pomoże sprawdzić preferencje młodej osoby. Za pomocą różnych testów ustali mocne i słabe strony, razem zastanowią się nad prawdziwymi uzdolnieniami, bo oceny na świadectwie nie są jedyną wykładnią i wskazówką do dalszej edukacji. Dobre stopnie z historii i polskiego w równym stopniu mogą odzwierciedlać zdolności w kierunku humanistycznym, jak i dobrą relację z nauczycielem.


Gdzie szukać doradców zawodowych?


W urzędach pracy, centrach doradztwa zawodowego, u psychologów i pedagogów, którzy się specjalizują w ocenianiu predyspozycji lub doradztwie.


A jeśli wizja przyszłości zawodowej dziecka rozmija się z wizją rodziców? Rodzice często wychodzą z założenia, że dopóki dziecko utrzymują, mogą nim dowolnie rozporządzać.


Upieram się przy tym, że rodzice mogą jedynie doradzać, a decyzję trzeba pozostawić młodemu człowiekowi. Dajmy 16-latkom i 18-latkom poczucie odpowiedzialności za swoje decyzje, to już nie są dzieci. W tym wieku młodzi ludzie ponoszą już odpowiedzialność karną, a więc w systemie społecznym uznawani są za osoby świadome i mogące odpowiadać za swoje postępowanie. Tym bardziej więc mają prawo podejmować decyzje i ponosić konsekwencje swoich wyborów. Wpływ rodziców powinien ograniczać się do przedstawienia możliwości i przedstawienia swojej opinii.


Jeśli rodzic zna swoje dziecko, ma bliską więź, to wybór przez niego kierunku studiów nie powinien być zaskoczeniem.


Rodzice wpływają na dziecko już od urodzenia. Wyrażają swoją opinię na róże tematy, w tym zawodowe, chwalą bądź krytykują różne wybory. Jak dziecko podrośnie, wysyłają na różne kursy, kierując się zazwyczaj swoją subiektywną oceną tego, co jest ważne i co się dziecku przyda w przyszłości. Niektórzy stawiają na znajomość języków obcych, inni na rozwój fizyczny – piłka nożna, balet czy tenis. Już na tym etapie można zauważyć, jakie preferencje wykazują rodzice. Nie ma w tym nic złego. Powinni jednak zdawać sobie sprawę, że ich wybory niekoniecznie muszą podobać się dziecku. Jeśli dopuszczają myśl, że dziecko może wybrać inną drogę, to wszystko zazwyczaj samo się naturalnie reguluje.

Młodzi ludzie zazwyczaj radzą się rodziców, znajomych, bo wybór kierunku studiów czy ścieżki zawodowej nie jest prosty. Tu rola rodziców polega przede wszystkim na tym, by nie narzucali swojego zdania, a słuchali tego, co młody człowiek ma do powiedzenia i pozwolili mu przejąć odpowiedzialność za swoje życie.


Jak ma sobie poradzić młody człowiek, któremu rodzice na siłę wtłaczają realizację ich własnych, niespełnionych marzeń? Ilu jest rodziców, którzy zapisują dzieci na grę na instrumencie, bo oni sami chcieli zostać muzykami, ilu na warsztaty literackie – bo sami chcieli spełnić się jako pisarze.


Niestety, zdarza się, że rodzice w swoich dobrych chęciach się rozpędzają i zaczynają narzucać swoje zdanie. W takich sytuacjach potrafią wręcz szantażować swoje dzieci, grożąc różnymi konsekwencjami materialnymi bądź emocjonalnymi. Jeśli rozmowy z rodzicami nie pomagają, to zalecam, żeby nastolatek najpierw zastanowił się, czy w dalszej rodzinie nie znajdzie wsparcia. Może babcia, ciocia pomogą w rozmowach z rodzicami. Jeśli nie ma takiej możliwości, to pozostaje decyzja: ulec rodzicom czy pójść własną drogą.


Co mogą zrobić rodzice, gdy młody człowiek chce zostać np. filozofem, a oni woleliby, by był np. maklerem giełdowym, bo z filozofii dziś nie można się utrzymać.


Jeśli nastolatek jest pewny swojej decyzji i np. filozofia będzie spełnieniem jego marzeń, powinien iść tą drogą. Najważniejsza jest pasja i radość studiowania. Zdobywanie wiedzy na siłę nie przynosi efektów. Nawet jeśli miałoby to oznaczać rozstanie się z rodzicami i usamodzielnienie się – warto żyć w zgodzie z sobą. To w końcu młody człowiek będzie potem żył ze swoją decyzją, nie jego rodzice. Oczywiście, nie namawiam do drastycznych rozwiązań, wskazuję jedynie, że ludzie w wieku kilkunastu lat są na tyle dojrzali, że na ogół wiedzą, czego chcą i co jest dla nich dobre. Życie bez wsparcia z domu nie jest łatwe, trudno też w pojedynkę realizować własny plan. Inna kwestia, czy na taką decyzję jesteśmy gotowi. Warto się przekonać, na ile te MOJE marzenia są silne, a na ile to rodzice mieli rację. Tu jest też miejsce na rozmowę na przykład z doradcą zawodowym.


A może warto zaznaczyć, że ten wybór nie musi być ostateczny? Żyjemy w czasach, gdzie nieustannie trzeba się dokształcać, zmieniać kwalifikacje, dostosowywać do potrzeb rynkowych, zmieniając nie tylko zawód, ale i miejsca zamieszkania.


Zawsze można coś zmienić. Skończone studia nie determinują wcale, że będziemy pracować zgodnie z ich kierunkiem. Możemy iść na kolejne studia, studiować fakultatywnie różne kierunki itd. Choć nie zawsze. Jeśli ktoś zgodnie z wolą rodziców pójdzie na studia prawnicze, choć sam chciał zostać lekarzem, to realnie patrząc – jakie ma szanse by studiować pod rząd 10 czy 11 lat, zaspokajając najpierw roszczenia rodziców, a potem własne ambicje? Jestem zdania, że warto nastolatkom dać przestrzeń i uczyć ich brania odpowiedzialności za swoje decyzje. Wybór kierunków studiów czy zawodu to ewidentna granica przejścia ze świata dzieciństwa w świat dorosłych, pozwólmy im na to. W końcu to nie rodzice będą ponosić konsekwencje tych wyborów.


Ingrid Dahl – psycholog i trener. Pracuje z młodzieżą realizując projekty międzynarodowe w Polsce i w Niemczech, korzysta przy tym z metod pedagogiki doświadczeń. Współpracuje z urzędami, a także ośrodkami edukacyjnymi.

Autor: Renata Mazurowska

Komentarze

  • 2016-11-16 www.doradcyprzyszlosci.pl

    Wspierając swoje dziecko w wyborze dalszej edukacji warto opierać się nie
    tylko na swojej wiedzy na temat jego predyspozycji czy zainteresowań, ale
    widzieć je w rozwoju - rozumieć co się z nim dzieje i dlaczego, a więc uchwycić
    wszystkie istotne dynamizmy rozwojowe. 14-15 lat to okres kształtowania się
    własnej woli nastolatków. To oznacza, że dziecko jest na etapie dojrzewania
    umysłowego - kwestionuje to, co jest mu dane (przez rodziców, wychowawców,
    nauczycieli) i pragnie samo odkrywać i kształtować swoje życie. Wyodrębnia się
    tzw. własne "ja" pełne ideałów, ale i kontestowania wartości, które
    do tych ideałów nie dorastają. To też okres, kiedy nastolatek szuka odpowiedzi
    na pytanie "kim jestem?". Tylko udzielenie sobiena nie odpowiedzi
    zaowocuje trafnymi wyborami zawodowymi i edukacyjnymi ;) I w tym wszystkim na
    prawdę warto swoje dziecko wspomóc :) I całą szkołę, która ma przecież w swojej
    misji wsparcie młodzieży w projektowaniu kariery.