Przysięga hipokratesa

Człowiek od niepamiętnych czasów interesował się chorobami. Starożytni Egipcjanie rozróżniali ponad dwieście typów schorzeń. Znali reumatyzm, zapalenie ślepej kiszki i jaglicę. W trakcie leczenia korzystali z ziół. Wiele z nich (siemię lniane, olej rycynowy) do tej pory nie wyszło z użycia.

Zagadnieniom zdrowotnym sporo miejsca poświęca Biblia, ale to medycyna chińska odegrała największą rolę w historii tej dziedziny nauki. Pierwszy zbiór roślin leczniczych powstał w Państwie Środka (tak sami Chińczycy nazywali swoją ojczyznę!) jakieś 3200 lat temu.

Jeszcze wcześniej, w dziewiętnastym wieku przed Chrystusem, władca Babilonii (dzisiejszy Irak) wydał kodeks praw, w którym określił dopuszczalną wysokość zarobków lekarzy.

Zapewne wielu uzdrowicieli dobrze przysłużyło się ludzkości, zanim nastała era pisma. Imiona ich nie zostały jednak uwiecznione. Pierwszym, który tego szczęścia doznał, był grecki uczony Hipokrates. Urodził się on na wyspie Kos. Wygrał los na loterii, polegający na tym, że Hellada znajdowała się wówczas w fazie rozkwitu. W wieku lat dwudziestu wybrał się do Egiptu, ojczyzny pradawnej mądrości. Ale zawiódł się, ponieważ nie był to już ten dawny Egipt, Egipt faraonów. Rodzinna dynastia upadała. Kraj zajęli Persowie, wcielając go do swego – obejmującego prawie całą Azję – imperium. Narodowy, egipski żywioł doszedł jednak do głosu, dzięki faraonowi Amasisowi. Ten władca opierał się na greckich najemnych żołnierzach oraz greckich cywilnych specjalistach. Można więc powiedzieć, że Hipokrates, jadąc nad Nil, jechał do swej drugiej ojczyzny.

Trudno powiedzieć, czy podniósł, dzięki tej paroletniej peregrynacji, poziom swej sztuki medycznej. W każdym razie – musiał cieszyć się dobrą opinią, skoro Ateny, jedno z wiodących miast w Helladzie, wezwało go na pomoc podczas zarazy, która wybiła znaczną część populacji dumnego grodu, słynącego ze swych ciężkozbrojnych piechurów, filozofów i artystów.

Hipokrates był jednak bez szans. W tamtych czasach nie potrafiono leczyć chorób epidemiologicznych, nie rozumiano ich istoty. I tak dobrze, że odwoływano się do pomocy lekarzy, a nie do zaklęć, choć magia była w Helladzie epoki klasycznej dość popularna. Za jej pomocą usiłowano np. pognębić niesfornego kochanka (kochankę), względnie zdobyć miłość upragnionej osoby. Napędzające ludzi emocje są niezmienne od wieków: seks, pieniądze, władza...

Wielkimi namiętnościami Greków były polityka, teatr i sport. Ich domy, zwłaszcza obywateli niezamożnych, raziły ciasnotą. Większość wolnego czasu Grecy spędzali na świeżym powietrzu. Jak najbardziej słusznie, gdyż sprzyja to zachowaniu dobrej kondycji.

Raczej się nie przejadano, mało kto zresztą miał na to szansę. Na pożywienie, odgrywające tak istotną rolę w metodzie leczniczej Hipokratesa, składały się m.in. placki chlebowe, wyrabiane zwykle w domowym piecu, bób, ser, figi, oliwa. Konsumowano też sporo ryb. Z warzyw znano rzodkiew, czosnek i cebulę. Z mięs – wołowinę, baraninę i jagnięcinę. Typowe menu biedaka stanowił chleb maczany w oliwie i przegryzany serem. Podobnie jak Rzymianie, Grecy jedli tylko dwa posiłki dziennie.

Hipokrates przede wszystkim praktykował, choć dzieła jego uczniów („Corpus Hipocraticum”) na wiele stuleci stały się źródłem wiedzy medycznej. Mistrz uważał, że dobry lekarz potrafi określić stan chorego na podstawie samego wyglądu. Zaostrzony nos, zapadnięte policzki oraz ziemista cera to zwiastuny śmierci. Pacjentom ordynował leki roślinne – znał ich ponad dwieście. Sprzeciwiał się jednoczesnemu stosowaniu wielu leków. Lekarz – twierdził – nie może przez swą nadgorliwość pacjentowi szkodzić. Zasada ta nosi łacińską nazwę „primum non nocere...”. I wciąż jest aktualna!

Z napojów antyczni Grecy znali tylko wino i wodę. W jaki sposób pito wino? Rozcieńczone! Nie rozcieńczali wina pokrewni etnicznie Grekom Macedończycy Aleksandra Wielkiego. Sam Aleksander, podobnie jak jego wojsko, pochłaniał wino jak gąbka. Grecy uważali Macedończyków za barbarzyńców. Sam Aleksander nie cenił medyków. Kazał ukrzyżować lekarza Glaukosa za to, że Glaukos nie potrafił uratować jego przyjaciela (i zarazem kochanka) Hefajstiona.

Starożytność, a także średniowiecze uważały wino za środek leczniczy. Współczesne badania potwierdziły to intuicyjne przekonanie. O zdrowotności wina przesądza obecność w nim polifemów, zapobiegających chorobom układu krążenia. „Corpus Hipocraticum” daje liczne dowody na to, że mistrz przykładał wielką wagę do odpowiedniej diety. Jedzenie mogło leczyć, ale i mogło szkodzić. Co ciekawe, nie tylko dawni Hellenowie to rozumieli. Mieszkańcy Wysp Jońskich także. W celu leczenia jaskry, niezwykle groźnej choroby oczu, zalecali sake (wino ryżowe!), fasolę i warzywa o twardym korzeniu.

Zdaniem naszego bohatera, prawdziwie wielkiej postaci w historii ludzkości, życie wynika z istnienia czterech żywiołów: powietrza, wody, ognia i ziemi (tak też uważali filozofowie szkoły jońskiej). Odpowiadają im w organizmie człowieka cztery ciecze: krew, żółta żółć, śluz i czarna żółć. Zakłócenie we wzajemnych relacjach między poszczególnymi cieczami bardzo źle wpływa na psychiczny stan zdrowia jednostki.

Hipokrates jest też pomysłodawcą podziału na cztery temperamenty: choleryczną, sangwiniczną, flegmatyczną i melancholijną. Zmarł prawdopodobnie w 377 roku p.n.e. Legenda głosi, że na jego grobie wyroiły się dzikie pszczoły. Ich miód miał posiadać cudowne własności lecznicze.

Autor: Jerzy Grundkowski

Komentarze