Przyjaciele są dla mnie lustrem - kacper kuszewski

" Wychowywałem się w rodzinie aktorskiej - aktorstwo było więc dla mnie naturalną kontynuacją tradycji rodzinnej". Rozmowa z Kacprem Kuszewskim.

- Urodził się Pan w Słupsku, debiutował w Gdyni, jest Pan związany z Bydgoszczą - Warszawa to dla Pana zawodowa konieczność?


Rzeczywiście, Warszawa to trochę zawodowa konieczność. Tutaj jest znacznie więcej możliwości niż gdzie indziej. W małym mieście, gdzie jest jeden teatr, ma się ograniczoną ilość propozycji, a ja lubię zmienność. Chcę poznawać nowych ludzi, podejmować się różnorodnych zadań, a Warszawa mi to zapewnia. Po kilku latach przebywania w tym mieście szczerze je polubiłem.


- Czy kiedykolwiek myślał Pan o zawodzie innym niż aktorstwo?


Niespecjalnie. Wychowywałem się w rodzinie aktorskiej - aktorstwo było więc dla mnie naturalną kontynuacją tradycji rodzinnej. Co prawda, spędziłem 12 lat w szkole muzycznej i decyzja o zrezygnowaniu z muzyki nie była łatwa. Uznałem jednak, że nie mam wystarczająco dużego talentu i odpowiedniej osobowości, żeby być muzykiem. Zawód aktora jest właściwszym wyrazem moich poszukiwań artystycznych, poza tym daje więcej możliwości rozwoju.


- Na scenie w "Jak oni śpiewają?" wydawał się Pan być w swoim żywiole.


Rzeczywiście, w sytuacji estradowej potrafię się odnaleźć, w czym z pewnością pomogło mi doświadczenie, jakie zdobyłem w Kabarecie Olgi Lipińskiej. Jestem jednak aktorem, a nie gwiazdą estrady w stylu pop. Każdą piosenkę traktowałem więc jak małą kreację aktorską. Dla mnie estrada jest flirtem, na który z przyjemnością mogę sobie pozwolić od czasu do czasu.


- Podobno uprawianie zawodu aktora polega na poznawaniu samego siebie. Czy zgadza się Pan z tą opinią?


Tak, to prawda.


- Czego dowiedział się Pan o sobie, wcielając się w rolę Myszki Miki?


Śmiech ... W aktorstwie są takie momenty, kiedy ten zawód jest po prostu rzemiosłem. Aktor wykorzystuje swoje umiejętności, by zrealizować konkretne zadanie, na które jest zamówienie. Dubbing stanowi właśnie takie rzemieślnicze zadanie.


- Myszka Miki rzemieślniczym zadaniem?! Rozczarował mnie Pan (śmiech).


Dlaczego? Dobre rzemiosło to bardzo cenna rzecz! Czasem jest się artystą, który poszukuje nowych środków wyrazu, a czasem rzemieślnikiem, który wykorzystuje to, co już umie. Ja na przykład, użyczając głosu Myszce Miki, wykorzystuję to, że potrafię mówić falsetem. Jednak Myszka Miki nie jest głębokim wyzwaniem artystycznym. To jest po prostu przesympatyczna postać z kreskówki i bardzo się cieszę, że mogę ją współtworzyć.


- Czy rolę w serialu "M jak Miłość" również traktuje Pan jako rzemiosło?


Rola w telenoweli na ogół jest przedsięwzięciem rzemieślniczym. Tempo i charakter produkcji serialu nie sprzyjają poszukiwaniom nowych środków aktorskich czy zgłębianiu konstrukcji psychicznej bohaterów. Na szczęście zdarzają się też inspirujące momenty.


- A wracając do bajek dla dzieci, czytuje je Pan poza pracą w dubbingu?


Kiedy ktoś pyta mnie o książki ważne w moim życiu, to przywołuję wiele tytułów, które poznałem właśnie w dzieciństwie, np.: "Muminki': "Alicja w Krainie Czarów" Robinson Kruzoe”. Staram się do nich wracać. Te książki proponują bardzo uczciwy światopogląd.


- Co ma Pan na myśli?


Nonkonformizm, odwagę obywatelską, miłość do życia, świata i do ludzi. Może przytoczę scenę z "Komety nad Doliną Muminków”: To taka esencja filozofii życiowej Muminków.

Pewnej nocy do domu Muminków puka niespodziewany gość. Tatuś Muminka chce go poczęstować winem jabłecznym, ale - sięgając po kieliszek - strąca piękną salaterkę. Wtedy do kuchni wchodzi Mama Muminka, widzi, co się stało. Pytanie: jak w takiej sytuacji zareagowałoby 8 na 10 kobiet? Odpowiedź: "Coś ty zrobił, to była moja ulubiona salaterka!" itd. A jak reaguje Mama Muminka? "Bardzo dobrze, że się stłukła, bo była brzydka" (śmiech). Jest to prawda, po którą sięgam w podobnych sytuacjach. Przecież ludzie są ważniejsi niż salaterki.


- Jak ważna w Pana życiu jest przyjaźń?


Bardzo ważna. Przyjaciele to najbliżsi mi ludzie. Są kimś więcej niż towarzystwem do spędzania wolnego czasu, choć to też istotne. Przyjaciele są dla mnie lustrem - pomagają mi lepiej zrozumieć siebie.


- O jakiej osobie może Pan powiedzieć: to mój przyjaciel?


Najważniejsze jest to, czego nazwać się nie da. Jest przecież tak, że kiedy poznajemy nową osobę, nagle ten ktoś - z nie do końca znanych nam przyczyn - wydaje się bliski. Ktoś, kto nas rozumie lepiej niż inni, z kim chcemy być blisko. Po prostu - pokrewna nam dusza.


- Za co szczególnie ceni Pan sobie swoich przyjaciół?


Za to, że przy mnie są i dzielą się sobą. Że mogę przechodzić z nimi przez życie, wzbogacając się o ich doświadczenia. Otwartość serca i umysłu, gotowość do akceptacji każdej nowej rzeczy, choćby była bardzo inna od tego, co już znane - to wartości, które znajduję u swoich przyjaciół. To bardzo cenne cechy w dzisiejszej czarno-białej rzeczywistości.

Poza tym przyjaciele są dla mnie źródłem ciekawych odkryć - ostatnio na przykład poznałem dzięki nim świat gier planszowych (śmiech). Pamiętałem z dzieciństwa zaledwie chińczyka i grzybobranie, a dziś są gry łączące strategię z elementami przygodowymi. Można grać godzinami.


- Zdarzyło się Panu zawieść na przyjaźni?


Nie, myślę, że w tej kwestii mam dobrą intuicję. Są tacy ludzie, których już od początku uważam za bardzo interesujących, ale wiem też, że nie należy im za bardzo ufać.


- Kieruje się Pan w życiu intuicją?


Coraz częściej, choć to nie do końca zgodne z typem mojej osobowości. Z natury lubię planować, zastanawiać się nad czymś ileś razy, rozważać za i przeciw. Ale przecież nie wszystkie opcje można przewidzieć, życie i tak nas zaskakuje. Ostatnio przeczytałem kilka tekstów, które wskazują, że intuicja jest mądrzejsza od rozumu. Kiedy słuchamy intuicji, to słuchamy wiedzy, która tkwi głęboko w nas samych. Postanowiłem spróbować.


- Co jest dla Pana antidotum na gorszy nastrój?


Przede wszystkim przyjaciele. Dobra jest również podróż - nawet nie do konkretnego miejsca, ale sama sytuacja podróży. Wystarczy, że wsiądę do pociągu, i już jest lepiej.

Autor: Marcjanna Wolny

Komentarze