Przeziębienie to nie grypa

Nie mogę sobie przypomnieć, kiedy ostatnio ktoś z moich znajomych powiedział: byłem przeziębiony. Przy każdej infekcji słyszę za to: miałem grypę. I stwierdzenie, że zachorował, choć szczepił się przeciw tej chorobie…

W takich „diagnozach” nie ma zwykle cienia prawdy. Na grypę zapadamy bowiem stosunkowo rzadko – nawet w sezonach, gdy choroba ta jest powszechna. Rzadko w porównaniu z tym, jak często łapiemy zwykłe przeziębienia bądź infekcje grypopodobne na tle wirusowym.


Zaufać lekarzowi

Najczęstszą przyczyną infekcji są wirusy. – Nie leczy się ich antybiotykami, bo są nieskuteczne – dodaje dr Katarzyna Tujakowska. – To bardzo ważna sprawa, by rodzice chorych dzieci i chorzy dorośli nie domagali się od lekarza antybiotyku na wszelki wypadek. Zbyt częste i nieuzasadnione stosowanie antybiotyków może niepotrzebnie osłabiać naturalne mechanizmy obronne. Tymczasem rodzice często nie potrafią znieść wysokiej gorączki u dziecka i zamiast ją przeczekać i leczyć objawowo, dają antybiotyk. Oczywiście, są sytuacje, gdy jego podanie jest niezbędne, gdy na przykład przy infekcji wirusowej doszło do nadkażenia bakteryjnego. Jednak o rozpoczęciu terapii antybiotykiem powinien zdecydować lekarz! Należy mu zaufać, jeśli na początku infekcji kataralnej zaleca witaminę C i rutynę, nawadnianie organizmu, obserwowanie rozwoju choroby i kontrolę po kilku dniach…


Szczęściarze mają katar

Najczęstszym objawem przeziębienia jest katar i na nim nierzadko wszystko się kończy. Wirusy wywołujące przeziębienia – a jest ich około dwustu – namnażają się zazwyczaj w śluzówce nosa, co w konsekwencji prowadzi do pojawienia się wodnistego kataru. To z kolei skutkuje obrzękiem błon śluzowych, uczuciem zapchania nosa. Z czasem katar gęstnieje, a potem zanika.

Od takiego typowego przebiegu przeziębienia są, oczywiście, odstępstwa. To dlatego, że są osoby ze skłonnościami do chorób gardła, tchawicy czy krtani. To osoby, u których któryś z tych organów jest mniej odporny na chorobotwórcze drobnoustroje. Dla nich katar to żaden problem. Czasem dotkliwszy jest dla nich ból gardła czy obrzęk krtani, prowadzący do duszności i charakterystycznego kaszlu, przypominającego szczekanie.


Gorączka sprzymierzeńcem

Pediatrzy namawiają rodziców, by wkroczyli z łagodnymi środkami przeciwgorączkowymi dopiero wówczas, gdy temperatura przekroczy 38 st. C. Dlaczego? Bo nieco podniesiona sprzyja walce z infekcją. Dzieje się tak, gdyż przy 37,5-38 st. C nasze białka odpowiedzialne za odporność są najbardziej aktywne, więc najłatwiej zwalczają chorobę, a wirusy wolniej się namnażają.

Działające bardziej radykalnie środki przeciwgorączkowe warto zostawić na wypadek wyższej temperatury i sytuacje, gdy mamy do czynienia z gwałtownym jej wzrostem. Decydując o podaniu leku przeciwgorączkowego należy jednak pamiętać o różnej odporności naszych organizmów na temperaturę. Dla jednej osoby gorączka sięgająca 38 stopni C to już bowiem dramat, dla innej – nic wielkiego. – Temperatura może być więc sprzymierzeńcem w walce z chorobą – podsumowuje dr Katarzyna Tujakowska. – Trzeba jednak pamiętać o negatywnych konsekwencjach utrzymującej się dłużej wysokiej temperatury. To ich, a nie samej gorączki się boimy. Wysoka temperatura może powodować tzw. drgawki gorączkowe, mogące prowadzić do utraty przytomności włącznie.


Piorunujące objawy

Lekarze apelują o szczepienia przeciw grypie, której następstwa mogą być wyjątkowo groźne. – Niestety, wiele złego w tej sprawie zrobiła szczepionka przeciw tzw. świńskiej grypie i całe zamieszanie wokół niej – dodaje dr Katarzyna Tujakowska. Prawdziwej grypy nie da się pomylić z przeziębieniem czy infekcją grypopodobną, chociaż zwłaszcza te ostatnie mają podobne objawy. Różni je jednak przebieg choroby i intensywność objawów. W przypadku grypy pojawia się przede wszystkim znacznie wyższa gorączka, sięgająca 40-41 stopni C. Kilka lat temu mieliśmy w Polsce do czynienia z grypą, w czasie której taka gorączka utrzymywała się u chorych nawet 5 dni.

Charakterystyczne dla grypy jest też bardzo szybkie narastanie objawów choroby, w tym gorączki, pogarszanie się samopoczucia z godziny na godzinę, w piorunującym tempie. Typowe są silne bóle mięśniowe, podobne do zakwasów, także ból głowy, światłowstręt, przeczulica na dźwięki. Katar, kaszel i wszystkie pozostałe objawy, których nasilenie jest przy przeziębieniu słabe lub umiarkowane, przy grypie stają się wręcz nieznośne.

Dla grypy charakterystyczna jest też jej zaraźliwość. Przenoszona jest drogą kropelkową, przy kichaniu i kaszlu, łatwo więc się rozprzestrzenia. Najgorsze jest jednak to, że chory roznosi chorobę nawet kilka dni przed wystąpieniem u niego objawów i kilka dni po ich ustąpieniu. Jeśli więc „padają” jeden po drugim członkowie rodziny, jeśli frekwencja w szkole czy przedszkolu z dnia na dzień spada o 10 lub kilkanaście procent, to należy założyć, że mamy do czynienia z grypą.


Po pierwsze łóżko

Najlepszym lekarstwem na grypę jest… łóżko. Bo grypę trzeba po prostu wyleżeć. Oczywiście, ważne jest też właściwe nawadnianie organizmu. Lekarze radzą też przyjmować witaminę C i rutynę, dzięki czemu uszczelniamy nasze naczynia krwionośne i utrudniamy namnażanie wirusom. W przypadku wystąpienia gorączki konieczne jest też zażycie środków ją zmniejszających. – Pacjenci z grypą mogą też sięgnąć po leki przeciwwirusowe, ale te skuteczne przy grypie są po prostu bardzo drogie – dodaje dr Katarzyna Tujakowska. – Znacznie tańsze i skuteczniejsze jest szczepienie, chroni bowiem nie przed jedną infekcją grypową, ale wzmacnia naszą odporność przez cały sezon.

Autor: Małgorzata Grosman

Komentarze