Przez żołądek do serca - afrodyzjaki

Trufle, kakao, a może… karczochy? Choć afrodyzjaki to substancje, które mają rozpalać zmysły, ich nadmiar może jednak prowadzić do zaburzenia procesów trawiennych, a nawet działać toksycznie, o czym boleśnie przekonała się faworyta Ludwika XV – Madame de Pompadour.

Pierwsze wzmianki o afrodyzjakach pochodzą z krajów o liberalnym podejściu do ludzkiej seksualności – starożytnych Chin, Indii, Egiptu oraz Grecji. Największy rozkwit produkcji miłosnych eliksirów mających na celu wzmaganie miłości i pożądania (osiągają to poprzez rozluźnianie ciała, zniesienie nieśmiałości, stymulowanie lub podrażnianie stref erogennych czy przedłużenie stosunku seksualnego) nastąpił w średniowieczu, mimo iż Kościół uznał je za grzeszne i zgubne.

W dalszych latach, wraz z odkrywaniem nowych lądów, przypraw i potraw nie malało zainteresowanie afrodyzjakami. Niejednokrotnie zbyt pochopnie afrodyzjakami stawały się luksusowe i rzadkie – jak na tamte czasy – towary. Tak było w przypadku pochodzących z Ameryki Południowej ziemniaków.

Do przygotowywania dawnych magicznych eliksirów stosowano tak dziwne substancje jak: serce ropuchy, nos hipopotama, kał nietoperza, sproszkowane biedronki lub poroże jelenia syberyjskiego, spermę krokodyla lub byka, jądra kozłów i kogutów czy też krew miesiączkową. Magiczną miłosną moc miały ponadto dostarczać kakao, trufle, ryby i owoce morza, miód, orzechy, niektóre zioła, owoce oraz warzywa, a także napoje alkoholowe.


Kakao – uznane przez Indian Ameryki Południowej za pokarm bogów, dodający energii i witalności. Trafiło do Europy w XVIII wieku. W tym czasie we Francji zaproponowanie kobiecie filiżanki kakao było jednoznacznym zaproszeniem do łóżka. Ziarna kakaowca zawierają fenyloetyloaminę, związek wpływający na dobry nastrój i podniecenie. Niestety, aby doświadczyć jego afrodyzującego działania należy spożyć aż 100 g ekstraktu kakaowego. Dawkę tę z pewnością przekraczał Montezuma II, władca Azteków, pijący dziennie 50 filiżanek czekolady. Musiał wszakże zaspokoić potrzeby sześciuset kobiet swojego haremu!


Trufle – to grzyby wydzielające związek identyczny z feromonem samca świni. Znane już w starożytnej Grecji były znakiem bogini miłości Afrodyty (od której zresztą wzięły nazwę afrodyzjaki). W latach nowożytnych używane w charakterze afrodyzjaku od XVIII wieku m.in. przez Madame de Pompadour, Casanovę oraz Napoleona Bonaparte. Działają podniecająco. O tym jednak, że co za dużo, to niezdrowo, przekonała się markiza de Pompadour, która, będąc na diecie złożonej głównie z selera, trufli i szparagów, cierpiała na nudności i omdlenia.


Ryby – węgorz, tuńczyk, rekin czy pstrąg ze względu na sporą zawartość fosforu podtrzymują pożądanie i aktywność płciową. Czarny kawior pozyskiwany z ryb jesiotrowatych jest podobno przyczyną wielodzietności rodzin mieszkających nad Wołgą i Amurem.


Owoce morza – ostrygi, małże, krewetki, ośmiornice i homary uważane są za najsilniejsze afrodyzjaki. Są bogate w proteiny, witaminy, zwłaszcza A, E i z grupy B oraz składniki mineralne. Ostrygi zawierają sporą ilość cynku wspomagającego pożądanie, chroniącego przed niepłodnością oraz poprawiającego jakość nasienia. Według podań Casanova zwykł jeść na śniadanie 50 surowych ostryg ułożonych na piersiach uwiedzionej poprzedniej nocy kobiety.


Miód i orzechy – miód był cennym składnikiem afrodyzujących potraw w starożytnej Grecji, Rzymie oraz Indiach. Sądzono, iż dodaje energii, a także wzmacnia i przedłuża działanie miłosnych mikstur. Migdały od wieków są uznawane za symbol płodności. W krajach śródziemnomorskich podaje się je do dzisiaj na weselach i chrzcinach. Mają właściwości regenerujące. Zawierają ponadto lecytynę podnoszącą jakość nasienia.


Zioła i przyprawy – wiele przypraw i naparów ziołowych działa orzeźwiająco i stymulująco na układ nerwowy, a także zwiększa krążenie krwi, co powoduje lepsze ukrwienie narządów płciowych. Do cenionych afrodyzjaków z grupy ziół i przypraw należą: bazylia (stosowana przez kobiety, na mężczyzn działa moczopędnie), cynamon (starożytni Chińczycy wcierali go w genitalia), gorczyca (w pewnym okresie zabroniono jej spożywania mnichom), imbir i chrzan (działające rozpalająco), lubczyk (napar z korzeni i nasion tego zioła służył jako miłosny napój), papryczka chili (spożywana w potrawach, jedzona na surowo może bowiem spowodować impotencję), szafran (panny z Kornwalii pieką ukochanym szafranowe ciasteczka z dodatkiem… własnych włosów łonowych) oraz żeń-szeń (ożywia i ochrania organizm oraz podnosi jego wydajność).


Owoce – a wśród nich awokado, banany, figi oraz truskawki. Awokado cenione było już przez Indian z Ameryki Południowej. Miąższ i pestki tych owoców wzmagają potencję i pożądanie. Banany oprócz sugestywnego kształtu zawierają w skórce bufoteninę – alkaloid o działaniu halucynogennym. Figi to z kolei bomba potasowa. Pierwiastek ten wspomaga naprężenie mięśni, a jego brak w organizmie może prowadzić do kłopotów z prostatą oraz oziębłości seksualnej. Truskawki mają wpływ na seksualną wydolność, poprawiają ukrwienie narządów płciowych oraz jakość spermy.


Warzywa – znanymi afrodyzjakami są dynia, karczochy, pomidory, seler i szparagi. Dynia zawiera spore ilości tokoferoli. Witamina E bierze udział w produkcji męskich hormonów płciowych, nie bez powodu uważa się ją za witaminę płodności. Karczochy, nazywane przez Włochów ziemniakami miłości, mają zwiększać doznania towarzyszące orgazmowi, a także przedłużać męskość. Pomidory, czyli jabłka miłości, zawierają likopen. Związek ten odpowiada za syntezę testosteronu oraz obniża ryzyko zachorowania na raka prostaty. Przetwory z selera rozpalają kochanków, pobudzają pracę gruczołów płciowych, a także leczą oziębłość seksualną. Szparagi z kolei od dawna uważane są za warzywa zwiększające płodność oraz wspomagające zapłodnienie.


Napoje alkoholowe – picie ich w umiarkowanych ilościach rozluźnia kochanków oraz pobudza ich popęd seksualny. Za afrodyzjaki uznaje się wytrawne czerwone wino, szampana oraz wermut.

Autor: Natalia Zachwieja

Komentarze