Przepis na miłość - rozmowa z psychoterapeutą Tomaszem Jarmużem

Nie ma związków doskonałych, tak jak nie ma recepty na udany związek. U jednych stan zakochania mija bardzo szybko, u innych przeradza się w głębokie uczucie, które – aby trwało jak najdłużej - wymaga troski i nieustannej pielęgnacji.

Dlaczego miłość czasem się kończy?


Kiedy mówi się o miłości, trzeba mówić o jej trzech składnikach. Intymność to pragnienie dbania o dobro partnera, szacunek, wzajemne zrozumienie i zaufanie, wsparcie, dzielenie się przeżyciami i wymiana intymnych informacji. Namiętność to przeżywanie silnych emocji wobec drugiej osoby, zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych (pożądanie, radość, tęsknota, podniecenie, zazdrość, nienawiść). Namiętność to pragnienie bliskości fizycznej, kontaktów seksualnych. Zaangażowanie zaś to decyzja wynikająca z satysfakcji płynącej ze związku, której konsekwencją jest podejmowanie działań, mających na celu utrzymanie go.

Czasem związek się kończy, bo zaczyna brakować któregoś z tych trzech składników. Niektórzy mylnie utożsamiają miłość wyłącznie z namiętnością i kiedy ona słabnie (a taka dynamika bywa zupełnie naturalna w każdym dłużej trwającym związku), to wówczas zamiast dbać o namiętność, zaczynają szukać kolejnej relacji, w której mogliby poczuć znowu jej porywy. Inni nie dbają o intymność związku, nie wzmacniając jej wzajemnym szacunkiem, otwartością i rozmową – wówczas ludzie zaczynają się oddalać od siebie i dochodzi do tego, że żyją ze sobą, choć są sobie właściwie obcy. W końcu bywa i tak, że z różnych powodów ludzie wycofują swoje zaangażowanie ze związku, a jest to element, który możemy najbardziej kontrolować i który najsilniej wpływa na uczucie miłości między partnerami.


Jak zatem dbać o to uczucie?


Związek jest jak ogród – żeby pięknie zakwitł, wymaga wielu zabiegów. Nie będziemy mieli z niego satysfakcji, gdy zajmiemy się wyłącznie zazdroszczeniem innym ich szczęścia. Trzeba „zakasać rękawy” i wziąć się do pracy, a już wkrótce okaże się, że przyniesie ona efekty. Oczywiście, aby to było możliwe, zaangażowanie w dbanie o miłość musi być podobne u obu stron. Jeśli tylko jedna osoba w związku rozwija się w tym kierunku, to prędzej czy później pojawi się problem. Jeśli chcemy dbać o jakość relacji miłosnej, to dobrze jest mniej oczekiwać od innych, a bardziej zastanawiać się, co sam mogę zrobić. Liczenie tylko na partnera przynosi frustrację i rodzi konflikty. Inna ważna sprawa, to dobra komunikacja w związku – nauczmy się mówić wprost o tym, co czujemy, czego pragniemy. Jest to o wiele lepsze niż oczekiwanie, że druga strona się tego domyśli. To, co jest ważne, to też świadomość, że ludzie wiążący się ze sobą pochodzą często z różnych światów – innych rodzin, środowisk. Warto pamiętać o tych różnicach i je rozumieć – to jest coś, co często robimy na terapii małżeńskiej – pokazujemy świat drugiej osoby.


A co z osobami, które twierdzą, że nie potrzebują miłości, chcą być „singlami”?


Badania wskazują, że miłość jest bardzo istotnym elementem poczucia szczęścia. To, że niektórzy decydują się na samotność lub bycie w związkach bez zaangażowania uczuciowego, może wskazywać na to, iż obawiają się otworzyć na drugiego człowieka, zaryzykować, stracić kontrolę, a także otworzyć na zranienie, jakie niesie ze sobą bliski związek. Paradoksalnie ze strachu przed samotnością można tak szczelnie wypełnić sobie czas, aby nie było w życiu miejsca ani na poznanie kogoś, ani tym bardziej na zbudowanie bliższej relacji. Zbudowanie związku z drugim człowiekiem wymaga otwartości, zaufania, odwagi.

Autor: Sybilla Walczyk

Komentarze