Proza(c) życia po brytyjsku

Brytyjczycy nadużywają antydepresantów – alarmują tamtejsze media, psycholodzy i parlamentarzyści. W sytuacjach kryzysowych w pierwszej linii obrony stawiany jest Prozac, dopiero daleko później psychoterapia. Czy ochronny parasol z antydepresyjnych farmaceutyków niesie jakiekolwiek pozytywne efekty? Okazuje się, że tak. Naukowcy z Uniwersytetu w Birmingham odkryli, że Prozac może wspomagać leczenie… raka.

„Milenijny robak”, kryzys, rosnące bezrobocie, ptasia i świńska grypa. Medialna panika przekłada się bezpośrednio na samopoczucie i kondycję psychiczną obywateli. Lustrem doskonale odzwierciedlającym spadek wewnętrznej formy społeczeństwa jest… sprzedaż leków antydepresyjnych. I jak się okazuje, w Wielkiej Brytanii sprawa nie wygląda najlepiej. Sprzedaż tego rodzaju leków od lat rośnie.


„Milenijny robak” duszy?

Wertując archiwa BBC, można natrafić na informację z 2001 roku, z której wynika, że na przełomie tysiącleci znacząco wzrosła liczba wypisanych recept na środki uspokajające. W 2000 roku w stosunku do 1999 Brytyjczycy zażyli ok. 50 procent więcej tego rodzaju leków. Najwyższy wzrost odnotowano u osób powyżej 60 roku życia – ok. 70 proc. Autorzy artykułu sugerują, że przyczyna leży w niewłaściwym traktowaniu pensjonariuszy domów opieki.

Uspokojonych pacjentów łatwiej jest kontrolować. Teza jednak nie sprawdza się w przypadku grupy w wieku produkcyjnym, gdzie wzrost wyniósł ok. 40 proc. Analizując publikacje z roku ubiegłego, jasno wynika, że przełożenie na wzrost sprzedaży antydepresantów miał światowy kryzys ekonomiczny, który boleśnie dotknął w 2008 roku Wielką Brytanię. Załamania giełdowe paradoksalnie wspomogły przemysł farmaceutyczny. Wniosek nasuwa się jeden – w obliczu sytuacji kryzysowych najprostszym rozwiązaniem problemów są leki. I nie ma tutaj znaczenia, czy w mediach panuje panika spowodowana „milenijnym robakiem”, czy zapaścią gospodarczą.


Prozac Nation

W połowie ubiegłego roku parlamentarzysta Norman Lamb z ramienia Liberalnych Demokratów ukuł określenie „true Prozac Nation”, czyli w wolnym tłumaczeniu „prawdziwy naród Prozacu”. I nie wziął tego z kosmosu. Dane mówiły same za siebie. W 2008 roku wypisano rekordową liczbę recept na antydepresanty – 36 milionów na 60 milionów obywateli. Wzrost był najwyższy od 5 lat. Według Normana Lamba taki skok można było wytłumaczyć tylko w jeden sposób. Złą reakcją społeczeństwa na krach gospodarczy. Ludzie tracili pracę i zamykali biznesy. Kryzys najmocniej odczuła północna Anglia, która już wcześniej borykała się z najwyższym poziomem bezrobocia w kraju. Tam również odnotowano największą sprzedaż antydepresantów.

– Lekarzom zależy na tym, żeby pacjenci mieli zapewnioną skuteczną i długoterminową pomoc. Leki nie są w tym wypadku właściwą odpowiedzią – wypowiadał się Norman Lamb. – Konieczne jest podjęcie działań w celu zapewnienia psychoterapii osobom, które jej wymagają.


72 tygodnie do psychologa

Okazuje się jednak, że wizyta u psychologa to dla Brytyjczyków luksus porównywalny z tym, jakim jest w Polsce wizyta u kardiologa. W niektórych rejonach kraju na swoją kolejkę trzeba czekać nawet 72 tygodnie! W ciągu takiego czasu depresja może zabić, dlatego też chwilowym rozwiązaniem są leki. Stąd tak wysoka liczba recept. Nie przysporzyło to jednak popularności antydepresantom w kręgach politycznych i psychologicznych. Oliwy do ognia dolali naukowcy z Uniwersytetu w Hull. Według nich antydepresanty pomagają w bardzo niewielkim stopniu i to w dodatku małej grupie ludzi. Bazując na testach przeprowadzonych z udziałem 47 pacjentów, starali się dowieść, że Prozac i Seroxat działają bardziej na zasadzie placebo aniżeli rzeczywistych efektów farmakologicznych. Oczywiście, z zarzutami nie zgodzili się producenci leków, przedstawiając przy tym własne wyniki badań.

Naukowy i parlamentarny atak na antydepresanty odbił się szerokim echem w mediach. Ostatnio znowu Prozac stał się nośnym tematem. Tym razem jednak jako bohater pozytywny.


Na depresję, bulimię i… białaczkę

Najnowsze badania (wyniki opublikowano pod koniec kwietnia br.), które zostały przeprowadzone na Uniwersytecie w Birmingham, rzuciły zupełnie nowe światło na działanie antydepresantów. Praca zespołu naukowców przyniosła zdumiewające odkrycie – aktywny składnik Prozacu, fluoksetyna, dotychczas stosowana w leczeniu depresji, stanów lękowych i bulimii, hamuje rozwój raka! W warunkach laboratoryjnych krew z komórkami rakowymi poddano działaniu wspomnianego leku. Wyniki przekroczyły najśmielsze oczekiwania. Rozwój komórek rakowych został zredukowany o 90 procent. Przedstawiciele uniwersytetu są przekonani, że należy rozpocząć testy kliniczne z udziałem chorych. Tym bardziej że Prozac jest środkiem sprawdzonym i stosowanym od dawna.

– Byliśmy zszokowani wynikami – stwierdził prof. Nick Barnes, jeden z liderów zespołu badawczego Uniwersytetu w Birmingham. – Pokazały one, że można kontynuować walkę z rakiem także między cyklami chemioterapii. Zdaniem prof. N. Barnesa, połączenie tradycyjnej chemioterapii z leczeniem fluoksetyną może znacznie podnieść odsetek wyleczonych pacjentów. Chemioterapia ma to do siebie, że – oprócz komórek rakowych – osłabia cały organizm. Dlatego może być stosowana okresowo. Czas między poszczególnymi cyklami leczenia daje chorobie szansę na „przegrupowanie”. Zastosowanie Prozacu w okresach między chemioterapią może tę szansę chorobie odebrać i tym samym zwiększyć prawdopodobieństwo wyleczenia.

Ken Campbell z fundacji Leukeamia & Lymphoma Reserch, wspierającej walkę z chorobą nowotworową, stwierdził, że badania specjalistów z Uniwersytetu w Birmingham niosą nadzieję na mniej toksyczną terapię dla grupy zmagających się z rakiem krwi osób. – Wiele lat doświadczeń z tymi lekami daje lekarzom pewność, że leczenie jest bezpieczne i nie powoduje znaczących skutków ubocznych – mówił K. Campbell.

Autor: Jerzy Dziekoński

Komentarze