Praga na weekend

Na zwiedzanie Pragi najlepiej przeznaczyć trzy, cztery dni. Tak, żeby zobaczyć to, co trzeba, a potem na chwilę przystanąć i zachwycić się tym, czego nie ma w programie obowiązkowym.

Świetny pomysł na majowy weekend.

Przed wyjazdem do Pragi zajrzałam do starego albumu. Znalazłam tam zdjęcia z połowy lat 90., gdzie stoję na niemal pustym Moście Karola. Dziś to nie do powtórzenia. Most Karola tętni życiem od rana do nocy. Nieprzebrany tłum turystów, sprzedawcy pamiątek, karykaturzyści. Trudno przejść, bo prawie każdy zatrzymuje się, by sfotografować się na tle którejś z zabytkowych figur. W swoich zbiorach mam też zdjęcie ze Złotej Uliczki. Ze znajomymi wygłupiamy się przy kamieniczkach. Pozujemy, by pokazać, że jesteśmy od nich wyżsi. Dziś wstęp na Złotą Uliczkę jest płatny, a i tak przez cały dzień ludzi jest tam mnóstwo. Włosi, Japończycy, Amerykanie, przeciskając się z trudem, zachwycają się urodą kolorowych domków wielkości willi dla Barbie. Trudno uwierzyć, że jeszcze w latach 50. XX wieku mieszkali tam ludzie! W 1916 i 1917 roku pisał tam opowiadania Franz Kafka.
Skończyły się więc czasy, gdy do Pragi jeździliśmy, bo było taniej niż w Polsce, za to dużo ładniej. Dziś jest drogo jak w każdej zachodniej stolicy. Ale ciągle ślicznie. I są sposoby, by uciec od zgiełku.



Wszystko, co najważniejsze

Pierwsze kroki w Pradze kieruję oczywiście na rynek staromiejski (Staromestskie Namesti). Krótki spacer po rynku i okolicy dowodzi, że Praga to, wbrew pozorom, stolica nowoczesności. Czesi, co może wydać się zaskakujące, lubią być pierwsi. Pierwsi w Europie rozprawili się z analfabetyzmem. Tu, pod koniec XVIII wieku, wymyślono ołówek, na początku XIX – kolej (co prawda konną) i śrubę okrętową. Tomas Bata opracował technologię produkcji butów, która zrewolucjonizowała międzywojenną ekonomię. Wiedząc to wszystko, nie dziwię się, że dom Czarnej Matki Boskiej zbudowano w 1912 roku, by urządzić w nim dom towarowy! Dziś w Dumu u Cerne Matky Bozi jest muzeum kubizmu, to bowiem podręcznikowy przykład architektury tego stylu: łamane powierzchnie ścian przypominają szlif szlachetnych kamieni.

Stąd tylko kilka kroków do Obecni Dum. To z kolei „świątynia” czeskiej secesji. Oszałamiająca architektura budynku w środku kryje prawdziwe skarby: zdobienia sal wystawowych i restauracji wykonane przez takich artystów jak Mucha czy Maratka. Przechodzę na drugą stronę, by mieć lepsze spojrzenie na dom. W miejscu, gdzie przystaję, ze zdumieniem zauważam tablicę: „tu mieszkał Fryderyk Chopin”. Fajnie jest wyobrazić sobie, że patrzę na coś, co widział Chopin.

Na dalszy spacer podążam za linią jego wzroku. Czyli wracam. Ulicą Havelską docieram do uroczego placyku, gdzie spotykają się cztery ulice: Havelska właśnie, Rytirksa, u Kotcich i Michalska. Warto skręcić w tę ostatnią, by przez ciche podwórza dotrzeć na Male Namesti. To ładniejsza wersja starego rynku. Stąd jest już bardzo blisko do mostu Karola. Warto jednak nieśpiesznie snuć się uliczkami. Przysiąść gdzieś na kawę, obejrzeć pamiątki w sklepach (lepiej nie kupować, bo to najdroższa okolica).


Lepsza strona Pragi

A za mostem czeka lepsza strona Pragi, czyli Mala Strana. Tu można nabrać sił przed wizytą na Hradczanach. Ja zaraz za mostem skręcam w lewo, by pospacerować po wyspie Kampa. To zadziwiające, że tuż obok tak niemożliwie zatłoczonego mostu jest miejsce, gdzie nie spotykam prawie nikogo. Siadam na ławce, by spojrzeć na most i drugą stronę Wełtawy. Choćbym miała nie obejrzeć żadnego muzeum, a obrazy Alfonsa Muchy poznać jedynie z pocztówek, dla takich widoków warto tu było przyjechać!

Ruszam w końcu w stronę Malostranskiego namesti. Jest pięknie. Małe sklepiki z pamiątkami (wyższej jakości niż te po drugiej stronie rzeki), przytulne kawiarnie. Czeska atomosfera przekonała mnie do siebie na tyle, że mam ochotę na knedliki z piwem! I tu zaczynają się kłopoty. Szyldy mijanych knajpek brzmią raczej z włoska, a w menu łatwiej znaleźć papardelle niż knedliki. W miejscu, gdzie kilkanaście lat temu ze znajomymi piłam piwo, dziś jest amerykański bar ze stekami. Na przeciwko – kawiarnia sieci Starbucks. Nieoczekiwanie trafiam na wąską uliczkę Misenską. Knajpka Tri Stoleti nie wygląda może przytulnie, ale jedzenie jest świetne. Nie przypuszczałam, że czeskie knedliczki mogą być takie dobre. Na kawę zaglądam po sąsiedzku, do kawiarenki Kaficko. Wystrojem przypomina polskie „Pożegnanie z Afryką”, na kawę czeka się bardzo długo. Dlaczego? Kelnerka wyjaśnia bez wahania: „To nie McDonald”.

Najedzona, postanawiam iść na łatwiznę. Zamiast wspinać się na Hradczany ulicą Nerudovą, wjeżdżam kolejką! Górską kolejką, która wiezie mnie na wzgórze Petrin. Spacerem jest blisko do Hradczan, gdzie urzęduje czeski prezydent. Widok z góry jest oszałamiający. No i przypomina, że Praga jest dużo większa niż te kilkanaście ulic wokół Mostu Karola.


Ucieczka od zgiełku

Następnego dnia jadę na Vinohrady. To secesyjne serce miasta, a przy okazji już zupełnie normalna Praga. Miejsce, gdzie można podejrzeć, jak żyją prażanie, a nie tylko to, co chcą pokazać zagranicznym turystom. Spożywczy supermarket mieści się w XIX-wiecznej hali. Mnóstwo tu zwyczajnych sklepików i bezpretensjonalnych knajpek. Aż trudno uwierzyć, że to tylko kwadrans spacerem od Vaclavskich Namesti – zatłoczonej alei, wzdłuż której królują budynki rodem z lat 70.

W dodatku wszystkie drogi prowadzą do... wieży telewizyjnej, zbudowanej niespełna 20 lat temu! Stamtąd już tylko kilka kroków na Zizkov. To magiczne miejsce. Dawna dzielnica robotnicza, dziś stała się artystycznym centrum Pragi. Tu mieszka Vaclav Havel, tu są kluby muzyki rockowej i mnóstwo prawdziwych praskich piwiarń, a nie turystycznych pubów. U Vondry czy w Platonskiej Jeskynie warto spędzić wieczór. To będzie godne pożegnanie z miastem.


Co zobaczyć (top 6)

Fara Najświętszego Serca Jezusa. Postmodernistyczny kościół z lat 30. XX wieku. Namesti Jiriho z Podebrad (linia metra A).

Katedra św. Wita. Jedna z największych katedr na świecie. Budowana przez prawie 600 lat, od 1344 roku do 1929 (Hradczany).

Muzeum Alfonsa Muchy. Najbardziej znany na świecie artysta czeski, twórca secesyjnej klasyki. Stworzył m.in. witraże w katedrze na Hradczanach (ul. Panska 7, Vinohrady. Czynne w godz. 10-18).

Staromestska radnica. Staromiejski ratusz. Tu wisi słynny zegar astronomiczny (Rynek Staromiejski).

Kościół Marii Panny przed Tynem. Najważniejsza świątynia gotycka. Tu jest najstarsza w Pradze chrzcielnica (Rynek Staromiejski).

Vysehrad. Wzgórze na południe od Vaclavskich Namesti. Zamek, który był siedzibą pierwszych królów Czech. Na tutejszym cmentarzu spoczywają naważniejsi czescy twórcy.


Dokąd pójść (top 5)

Most Karola. Jego budowę zakończono w 1402 roku! Łączy Stare Miasto z Malą Straną. Ma ponad pół kilometra długości. Barokowe rzeźby z XVII wieku, z powodu zniszczeń, w połowie XIX wieku zastąpiono kopiami.

Josefov. Dawna dzielnica żydowska. Praskie getto zniszczono w końcu XIX wieku. Kręte zaułki zastąpiono szerokimi alejami. 6 synagog, cmentarz, ratusz.

Karlovska zahrada. Renesansowy ogród na hradczańskim wzgórzu. Świetny widok na pałac i Złotą Uliczkę.

Ulica Nerudova. Spacer na Hradczany jest ciekawszy niż wjazd kolejką. Po drodze mijamy bogato zdobione kamienice z różnych epok. Na fasadach zwykle są oznaczenia herbów, np. złota filiżanka Pod Złotą Czaszą albo skrzypce Pod Trzema Skrzypeczkami.

Vaclavskie Namesti. Czyli Plac Wacława. Mnóstwo tu szkaradnych domów towarowych z lat 70., ale warto pamiętać, że to miejsce, gdzie zaczynały się wszystkie czeskie zrywy narodowe. Ostatnio Aksamitna Rewolucja – w tym roku mija 20 lat. A historia placu, wbrew pozorom, sięga XIV wieku.


Gdzie spać

Pension Jana - Dykova 20, Vinohrady, ok. 75 euro za noc w dwuosobowym pokoju z łazienką.

Hotel Amadeus - Dalimilova 10, Zizkov, ok. 60 euro za noc w dwuosobowym pokoju z łazienką.

Apollon Hotel Prague - Konevova 158, Zizkov, ok. 70 euro za noc w dwuosobowym pokoju z łazienką.


Co i gdzie jeść

U Fleku. Knajpa droga i napuszona, ale jadał tam Szwejk. Stąd niesamowita popularność. Kremencova 11, www.ufleku.cz

Klub Jazzowy Reduta. Założony w 1958 roku, jeden z najstarszych w Europie. Koncerty codziennie od 21.00, Narodni 20, www.redutajazzclub.cz.

Taverna Toscana. Dla tych, którzy mają dość knedlików. Przyzwoite włoskie jedzenie, tuż przy Male Namesti, www. tavernatoscana.cz.

Tri Stoleti. Kuchnia czeska, ale też międzynarodowa, Misenska 4, www.tristoleti.cz.

Autor: Monika Boniecka

Komentarze