Pracoholik na horyzoncie cz.2

Robią karierę i wielkie pieniądze, pracują nawet po 16 godzin na dobę, dla firmy są gotowi na wszystko. Obok rozpadają się ich rodziny, odchodzą zaniedbywani przyjaciele, w końcu opuszcza ich zdrowie. Poznaj cenę, jaką płacą pracoholicy za swoją pogoń za sukcesem.

Ucieczka w pracę

– Kiedy rozpadło się moje małżeństwo, w gruzach legł cały świat. – wspomina Dorota. – Wszystko straciło sens. On odszedł, jak to zwykle bywa, do młodszej, ładniejszej i zgrabniejszej, a ja zostałam z mocno obniżonym poczuciem wartości.
Dorota doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że to był powód, dla którego uciekła w pracę. W niej szukała ratunku. Praca pozwalała jej zapomnieć o rozbitym życiu, a wkrótce też dała mnóstwo satysfakcji. Pracowała coraz więcej i lepiej, a szef zaczął ją bardziej doceniać. Awansowała, co ją bardzo dowartościowało. Stara się panować nad właściwymi proporcjami, ma przecież 14-letniego syna, ale staje się to coraz trudniejsze.
– Kiedy niektóre potrzeby nie zostają zaspokojone w życiu rodzinnym, wzrasta ryzyko uzależnienia od pracy – wyjaśnia psycholog Anna Milewska. – Potrzeby uznania, akceptacji są jednymi z ważniejszych potrzeb człowieka. Praca może więc być nie tylko ucieczką od nieudanego życia rodzinnego, ale też sposobem na dowartościowanie się. I nie ma w tym nic złego. Byle nie stracić proporcji.


Praca przez 24 godziny

Psycholog Anna Milewska dodaje, że skutki pracoholizmu są bardzo groźne. – Przez pracoholizm rozpadają się nasze związki, bo nie mamy czasu dla rodziny ani przyjaciół – wyjaśnia. – Nie mamy czasu na odpoczynek, więc nasz organizm zaczyna nam w końcu odmawiać posłuszeństwa, stąd problemy z koncentracją i zasypianiem, rozkojarzenie i nadpobudliwość, w końcu udary mózgu czy przedwczesne zawały serca. Ale najgorsze jest to, że to droga bez powrotu. Wyczerpany, schorowany pracoholik w końcu przestaje być potrzebny firmie, która bez skrupułów zatrudnia na jego miejsce kogoś młodszego i silnego. A on nie ma dokąd wrócić, bo rodzina dawno się rozpadła. Zostaje wtedy sam.


Pracowitość - wada czy zaleta?

Przeciętny Polak pracuje 42 godziny tygodniowo. To najwyższy wskaźnik w Europie. W dodatku z roku na rok przybywa u nas osób, które pracują więcej niż 12 godzin na dobę lub pracują na kilku etatach. Dla porównania Niemcy pracują 39 godzin tygodniowo, Irlandczycy – 38, a Hiszpanie około 36 godzin w tygodniu.


Niczego nie żałuję

A może jednak? „Ile osób na łożu śmierci żałowałoby, że nie spędziło więcej czasu w biurze?” – zapytał Stephen R. Covey, amerykański pisarz, autor takich bestsellerów jak: „7 nawyków szczęśliwej rodziny” czy „Najpierw rzeczy najważniejsze”. Zaleca on równowagę, czyli życie zgodnie z zasadą „i”, a nie „albo-albo”, kiedy trzeba dokonywać wyborów i całkowicie rezygnować z jakiejś części swojego życia. Twierdzi, że zachwianie tej równowagi powoduje wieczny dyskomfort i rozdarcie.

Autor: Beata Biały

Komentarze

  • 2016-03-30 gość

    42 godz./tyg. to najwyższy wskaźnik pracy w Europie? Pytanie: jaki jest najwyższy wskaźnik w Azji?

  • 2016-03-30 gość

    Moim zdaniem jednym z najgorszych skutków pracoholizmu jest to, że w pewnym momencie człowiek nie umie nawet odpoczywać. Jest to spowodowane tym, że ciągle myśli o pracy i każda chwila spędzona w inny sposób powoduje nieuzasadnione wyrzuty sumienia.

  • 2016-03-30 gość

    42 godz./tyg. to najwyższy wskaźnik pracy w Europie? Pytanie: jaki jest najwyższy wskaźnik w Azji?

  • 2016-03-30 gość

    Moim zdaniem jednym z najgorszych skutków pracoholizmu jest to, że w pewnym momencie człowiek nie umie nawet odpoczywać. Jest to spowodowane tym, że ciągle myśli o pracy i każda chwila spędzona w inny sposób powoduje nieuzasadnione wyrzuty sumienia.