Powiedz ma - ma. Opóźnienie mowy u dzieci

Najpierw jest krzyk potem okres melodii i wreszcie potok słów. Rozwój mowy u dzieci przebiega etapami, ale nie zawsze jest równomierny. Pierwsze słowo dziecko powinno powiedzieć do 18 miesiąca życia.

By noworodek przychodząc na świat mógł wydać swój pierwszy krzyk ćwiczy już od trzeciego miesiąca pobytu w brzuchu mamy. Wtedy to kształtują się struny głosowe a płód zdolny jest do płaczu. Prenatalna faza rozwoju dziecka to czas intensywnego treningu organów mowy (krtani, płuc). Pierwszy krzyk dziecka jest oznaką jego życiowej aktywności, ale również potwierdzeniem funkcjonowania narządów mowy. Początkowo dziecko komunikuje się z otoczeniem za pomocą krzyku – w ten sposób informuje nas o swoich podstawowych potrzebach. Dzięki temu wiemy, że maluch jest głodny, ma mokro albo coś go boli.


Czas melodii

Do piątego miesiąca życia noworodek głuży, czyli wydaje z siebie piski o różnej częstotliwości, mlaszcze. Dźwięki te niewiele wspólnego mają z mową, ale świetnie przygotowują fizycznie do dalszego działania. Gdy maluch ma pół roku zaczyna gaworzyć. Jego słownik wzbogaca się o samogłoski i większość spółgłosek, pojawiają się upragnione słowa ma-ma, ba- ba, ta-ta. Od drugiego roku życia maluch zaczyna łączyć sylaby w słowa i wreszcie, zdania.

Nie wszystkie jednak maluchy rozwijają mowę w równym tempie, półroczne opóźnienia na kolejnych etapach nie powinny nas niepokoić. Dotyczy to zwłaszcza chłopców, którzy zaczynają mówić później niż dziewczynki.

Rozwój dziecka przebiega nierównomiernie i jeżeli rodzic zauważa, że inne sfery rozwijają się intensywnie np. motoryka – maluch jest bardzo ruchliwy konstruuje niesamowite budowle z klocków, to mowa może być opóźniona. Momentem krytycznym jest wiek 4,5 lat, do tego czasu nasze dziecko powinno rozwinąć ją płynnie.


Kiedy dziecko milczy

Pierwszy wyraz, który powinien coś znaczyć musi pojawić się do osiemnastego miesiąca życia. Około dwudziestego miesiąca dziecko zna już blisko 170 słów i wypowiada proste, dwuwyrazowe zdania. Jednak są dzieci, które mimo wieku nadal nie mówią. Za opóźnienie mowy odpowiedzialne mogą być geny, choroby somatyczne a także zbyt duży kontakt z mediami - rodzice wyręczając się telewizją nie rozwijają u dzieci umiejętności mowy czynnej. Częste czytanie, opowiadanie bajek powoduje, że dziecko uczy się melodii i rytmu języka.

Przyczyną opóźnienia mowy mogą być też wady wrodzone w jamie ustnej. Jeżeli w okresie niemowlęcym dziecko ma problemy z ssaniem i połykaniem, ssie leniwie, słabo zwiera usta wokół smoczka wskazane jest rozpoczęcie masaży. Ćwiczenia rozluźniające mają za zadanie pomóc maluchowi w pokonaniu barier artykulacyjnych. Niezbędne są też w przypadku ograniczonej ruchomości języka – „ Zauważalne jest to w momencie, kiedy dziecko próbuje oblizać wargi. Przy próbie wyciągania języka jego koniec w charakterystyczny sposób rozdwaja się tworząc „serduszko”. Świadczy to o przeroście wędzidełka językowego. W takim wypadku konieczna jest konsultacja laryngologiczna” mówi logopeda Ewa Sosińska.

Czasami rozwój mowy zostaje zahamowany, albo dziecko nagle przestaje mówić. Takie objawy mogą wskazywać np. na autyzm. Dziecko rozwija mowę do pewnego momentu i potem przestaje mówić albo w ogóle mowy nie rozwija, przy czym inne sfery rozwijają się prawidłowo. Mowa dzieci z autyzmem charakteryzuje się dysprozodią, czyli ma często niewłaściwe tempo, intonację, artykulację, modulację czy wysokość tonu.


Halo, mówię do ciebie!

Bardzo częstą przyczyną opóźnień w mowie jest głuchota. Rodzice dosyć szybko orientują się, że dziecko nie reaguje na dźwięki, nie budzi go hałas, trzaśnięcie drzwiami. „O wiele trudniejszy i praktycznie nie do rozpoznania przez rodziców jest niedosłuch. Na pewno powoduje on opóźniony rozwój mowy. Do jego wykrycia konieczne są badania specjalistyczne u foniatry, audiologa, laryngologa. Najlepsze efekty można osiągnąć wtedy, gdy dziecko z uszkodzeniem słuchu zostanie zdiagnozowane, otrzyma aparat słuchowy i rozpocznie proces rehabilitacji jeszcze przed ukończeniem 6 miesiąca życia.”- radzi otolaryngolog, prof. Witold Szyfter.

Pamiętajmy, że najlepszymi nauczycielami mowy są sami rodzice, komentując codzienne czynności, bawiąc się, z każdym dniem wzbogacają słownik dziecka. Ważne, by do dziecka mówić normalnie, nie „ciećkać się”, nie popadać w infantylizm, nie używać zbyt wielu zdrobnień, dzięki temu wyrośnie na człowieka, z którym zawsze można się dogadać…

Autor: Daria Kaczmarek

Komentarze

  • 2016-03-31 gość

    Ja do trzeciego roku życia nie mówiłam, ale później wszystko nadrobiłam bo buzia mi się nie zamykała i nadal nadrabiam ;))