Powakacyjny stres

Powrót do pracy po wakacjach jest z reguły niezbyt przyjemnym momentem. Wakacyjna wolność kontra firmowa niewola. Nic dziwnego, że czujemy stres... Rozmowa z psychologiem, Katarzyną Platowską.


Z Katarzyną Platowską, psychologiem i terapeutą rozmawia Agata Domańska
Powrót do pracy po wakacjach jest z reguły niezbyt przyjemnym momentem. Wakacyjna wolność kontra firmowa niewola. Nic dziwnego, że czujemy stres...
Kiedy się kończą wakacje...
...czujemy stres, związany z różnego rodzaju obowiązkami. Chodzi głównie o wysiłek, który nas czeka. Im mniej lubimy swoją pracę, im bardziej zbliża się koniec urlopu, tym większy odczuwamy stres.
Jednym powrót przychodzi łatwiej, innym z trudem.
Są osoby, którym bardzo ciężko przestawić się ze stanu wypoczynku w stan gotowości zawodowej. Takim osobom bardzo dobrze zrobi łagodne przejście.
Czy powinny wrócić do domu nieco wcześniej?
Właśnie! Najważniejsza jest umiejętność rozpoznania swoich możliwości i potrzeb. Jeśli wiemy, że wyjątkowo trudno przeżywamy czas powrotu z wakacji, zaplanujmy, że nie wykorzystujemy urlopu do końca, wracając w ostatniej chwili. Unikniemy poczucia, że kiedy następnego dnia po powrocie trzeba iść do pracy, czujemy się jak w innej rzeczywistości, niestety wcale nie lepszej... To może rzeczywiście boleć. Jednak kiedy damy sobie buforowe dwa czy trzy dni, możemy przejść od wakacyjnej laby do codziennego reżimu powoli, etapami. Będąc w domu, już jesteśmy w miejscu, które nam się kojarzy z codziennością i pracą, ale jeszcze żyjemy według swojego rytmu. Taka kwarantanna powoduje, że pomimo powrotu coś ze swobody jeszcze zachowujemy, jednocześnie przygotowując się do obowiązków, za którymi nie tęsknimy...
A może pomoże nam wspominanie wakacji?
To dobry pomysł: możemy zaprosić znajomych, zorganizować pokaz slajdów z wyjazdu, powspominać. Ale jeszcze lepiej nam zrobi zaplanowanie kolejnych wakacji.
Ale trzeba na nie czekać cały rok...
Niekoniecznie. Obecnie rzadko wyjeżdżamy na wakacje na cały miesiąc. Najczęściej urlop dzielimy na kilka krótszych odcinków - jedziemy na tydzień lub dwa, ale za to kilka razy w roku. To bardzo dobry pomysł, bo miło jest ponosić wysiłek pracy, karmiąc się wizją wyjazdu, mieć takie wakacyjne punkciki na horyzoncie, światełko w tunelu. I najlepiej takie wakacje zaplanować w miarę możliwości precyzyjnie. Zaraz po powrocie z urlopu możemy już zacząć przeglądać różne foldery, wyszukiwać atrakcyjne miejsca - a potem już coś w tej sprawie zrobić: zarezerwować termin, może nawet wpłacić jakiś zadatek? Już sama świadomość, że coś nas czeka w przyszłości, rozświetla nam drogę. To wielu ludziom dobrze robi, ja sama z tej metody korzystam, bo lubię czekać na coś, co jest dla mnie miłe, chciane, lubiane. Ale niezależnie od wyjazdów warto jest racjonalizować wartość naszej pracy, nawet jeśli za nią nie przepadamy.
Czyli myśleć „może jej nie lubię, ale daje mi pewne korzyści"?
Tak. Dzięki tej pracy mam coś, co cenię: zapewnia mi wygodne życie, daje bezpieczeństwo, pozwala na realizację marzeń. Dzięki niej właśnie za trzy miesiące mogę pojechać na kolejne wakacje do Turcji. Nie tylko ja czerpię z niej korzyści, ale też moje dzieci itp.
A jeśli stres związany jest z faktem, że nie przepadamy za ludźmi, z którymi pracujemy? Wtedy czujemy inny rodzaj napięcia...
Owszem i jest to trudna sytuacja. Ale i tu można wiele zmienić. Po pierwsze, trzeba zrozumieć, że praca to nie jest miejsce, gdzie ludzi powinno się lubić, ale gdzie powinno się pracować i rozwijać. Dlatego jest ważniejsze, byśmy współpracowników bardziej cenili i szanowali, niż lubili. Poza tym w każdym, także w koleżankach i kolegach z pracy, można znaleźć coś pozytywnego.
Jak wykorzystać w tym celu wakacje?
Warto odejść od skostniałego myślenia o współpracownikach. Czas po wakacjach jest tu idealny, bo jesteśmy odprężeni, uśmiechnięci i nieco szczęśliwsi. Wykorzystujemy ten dobry humor na poprawę stosunków z kolegami. Teraz łatwiej nam będzie o tych, których nie lubimy, pomyśleć jak o osobach, które się za coś ceni. Poszukajmy w nich czegoś fajnego, nawet na siłę; wróćmy do pracy z jakimś lepszym pomysłem na ludzi. To pomoże nam poprawić zawodowe relacje. To taka spirala, która się sama nakręca - jeśli wrócimy z urlopu z czyimś pozytywnym obrazem i popłynie od nas dobra energia, to dana osoba się nam odwzajemni. Warto więc np. przywieźć znad morza szumiącą muszelkę dla każdej z koleżanek z pokoju i położyć muszelki na ich biurkach, uśmiechając się - w ten sposób pokazujemy, że ten gest jest wyciągnięciem ręki.
Powrót do pracy jest najtrudniejszy dla osób, które oprócz pracy jeszcze zajmują się domem i rodziną. Takie osoby po powrocie rzeczywiście nie mają już czasu dla siebie...
W takiej sytuacji powrót z wakacji jest powrotem do całodobowego kieratu, w którym nie mamy chwili dla siebie... To częściej dotyczy kobiet. I trudno to zmienić, bo tu tak naprawdę nie chodzi o powrót do pracy - praca jest tylko hasłem. W rzeczywistości chodzi jednak o pewną rutynę, która się wiąże z codziennością i fakt, że nie starcza już nam czasu dla siebie. Mamy poczucie, że nie starcza nam go na życie. Męczy nas całość - i całość jest do zmiany.
Co więc możemy zrobić?
Przemyślmy jeszcze na wakacjach, czy obowiązkami nie da się obdzielić całej rodziny. Przyjrzyjmy się sobie: czy nie gramy w grę pt. „Udręczona"? W tej grze kobieta robi wszystko. Wstaje bladym świtem, by dogodzić rodzinie, odgaduje potrzeby domowników, wszystko bierze na siebie i spełnia swoją funkcję cichutko, wieczorem podpierając się nosem. Z reguły też nikt tego nie docenia, bo i nikt nie potrzebuje aż takiego poświęcenia. Dlatego może się okazać, że z pewnych obowiązków możemy zrezygnować - a rodzina nawet nie zauważy... Albo pewne rzeczy zacząć robić tak, jak my chcemy, a nie wciąż odczytywać potrzeby innych i wychodzić im naprzeciw. Kiedy będziemy choć czasem działać i żyć po swojemu, będziemy mieć poczucie, że ten czas jest też dla nas; że i dla nas wystarcza życia.
I co jakiś czas odpoczywać tak, jak lubimy...
Właśnie! W czasie wakacji poobserwujmy siebie, zobaczmy, co sprawia nam największą frajdę - bo nie zawsze jest to akurat nurkowanie czy podziwianie zabytków, choć wszyscy tak robią. Może się okazać, że najbardziej lubimy wieczorne, spokojne spacery albo popołudnia z książką w ręku. I część tych relaksujących stanów możemy potem fundować sobie bez wakacji, w swoim miejscu zamieszkania. Dzień ma 24 godziny, a praca ma tylko jedną trzecią doby. Żyjmy nie tylko pracą.
A kiedy widzimy, że powrót z wakacji stresuje nasze dziecko, które nie bardzo lubi szkołę?
Zawsze powtarzam moim synom, że trzeba się bardzo dobrze uczyć, żeby skończyć szkołę jak najszybciej (śmiech). Szkołę trzeba widzieć jako drogę, która prowadzi do czegoś; etap, który w przyszłości umożliwi nam robienie tego, co będziemy chcieli.
No tak, ale tego dziecko nie rozumie.
Ale zawsze możemy wykorzystać fakt, że w szkole są jakieś elementy, które są lubiane przez nasze pociechy, np. życie towarzyskie. Warto dziecku o tym przypominać, uwydatniać plusy sytuacji w rozmowach, bo dzieci i nastolatki, kiedy jest im źle, widzą tylko to, co czarne. Uwypuklanie, przypominanie im o białych stronach dobrze robi. Warto też przedłużyć wakacje o weekendy.
To znaczy zaproponować dziecku, że weekendy będą nagrodą za tydzień wysiłku?
To też, ale bardziej chodzi o wykorzystanie ładnej wciąż pogody we wrześniu i faktu, że przez pierwszy miesiąc w szkole nie ma zbyt wiele nauki. Warto więc zorganizować mały, weekendowy wypad za miasto, odwiedzić mieszkającą nieco dalej rodzinę itp. Najlepiej sprawdzają się wycieczki z noclegiem poza domem. W ten sposób przedłużamy dziecku wakacje i ich klimat.


Z Katarzyną Platowską, psychologiem i terapeutą rozmawia Agata Domańska
Powrót do pracy po wakacjach jest z reguły niezbyt przyjemnym momentem. Wakacyjna wolność kontra firmowa niewola. Nic dziwnego, że czujemy stres...
Kiedy się kończą wakacje...
...czujemy stres, związany z różnego rodzaju obowiązkami. Chodzi głównie o wysiłek, który nas czeka. Im mniej lubimy swoją pracę, im bardziej zbliża się koniec urlopu, tym większy odczuwamy stres.
Jednym powrót przychodzi łatwiej, innym z trudem.
Są osoby, którym bardzo ciężko przestawić się ze stanu wypoczynku w stan gotowości zawodowej. Takim osobom bardzo dobrze zrobi łagodne przejście.
Czy powinny wrócić do domu nieco wcześniej?
Właśnie! Najważniejsza jest umiejętność rozpoznania swoich możliwości i potrzeb. Jeśli wiemy, że wyjątkowo trudno przeżywamy czas powrotu z wakacji, zaplanujmy, że nie wykorzystujemy urlopu do końca, wracając w ostatniej chwili. Unikniemy poczucia, że kiedy następnego dnia po powrocie trzeba iść do pracy, czujemy się jak w innej rzeczywistości, niestety wcale nie lepszej... To może rzeczywiście boleć. Jednak kiedy damy sobie buforowe dwa czy trzy dni, możemy przejść od wakacyjnej laby do codziennego reżimu powoli, etapami. Będąc w domu, już jesteśmy w miejscu, które nam się kojarzy z codziennością i pracą, ale jeszcze żyjemy według swojego rytmu. Taka kwarantanna powoduje, że pomimo powrotu coś ze swobody jeszcze zachowujemy, jednocześnie przygotowując się do obowiązków, za którymi nie tęsknimy...
A może pomoże nam wspominanie wakacji?
To dobry pomysł: możemy zaprosić znajomych, zorganizować pokaz slajdów z wyjazdu, powspominać. Ale jeszcze lepiej nam zrobi zaplanowanie kolejnych wakacji.
Ale trzeba na nie czekać cały rok...
Niekoniecznie. Obecnie rzadko wyjeżdżamy na wakacje na cały miesiąc. Najczęściej urlop dzielimy na kilka krótszych odcinków - jedziemy na tydzień lub dwa, ale za to kilka razy w roku. To bardzo dobry pomysł, bo miło jest ponosić wysiłek pracy, karmiąc się wizją wyjazdu, mieć takie wakacyjne punkciki na horyzoncie, światełko w tunelu. I najlepiej takie wakacje zaplanować w miarę możliwości precyzyjnie. Zaraz po powrocie z urlopu możemy już zacząć przeglądać różne foldery, wyszukiwać atrakcyjne miejsca - a potem już coś w tej sprawie zrobić: zarezerwować termin, może nawet wpłacić jakiś zadatek? Już sama świadomość, że coś nas czeka w przyszłości, rozświetla nam drogę. To wielu ludziom dobrze robi, ja sama z tej metody korzystam, bo lubię czekać na coś, co jest dla mnie miłe, chciane, lubiane. Ale niezależnie od wyjazdów warto jest racjonalizować wartość naszej pracy, nawet jeśli za nią nie przepadamy.
Czyli myśleć „może jej nie lubię, ale daje mi pewne korzyści"?
Tak. Dzięki tej pracy mam coś, co cenię: zapewnia mi wygodne życie, daje bezpieczeństwo, pozwala na realizację marzeń. Dzięki niej właśnie za trzy miesiące mogę pojechać na kolejne wakacje do Turcji. Nie tylko ja czerpię z niej korzyści, ale też moje dzieci itp.
A jeśli stres związany jest z faktem, że nie przepadamy za ludźmi, z którymi pracujemy? Wtedy czujemy inny rodzaj napięcia...
Owszem i jest to trudna sytuacja. Ale i tu można wiele zmienić. Po pierwsze, trzeba zrozumieć, że praca to nie jest miejsce, gdzie ludzi powinno się lubić, ale gdzie powinno się pracować i rozwijać. Dlatego jest ważniejsze, byśmy współpracowników bardziej cenili i szanowali, niż lubili. Poza tym w każdym, także w koleżankach i kolegach z pracy, można znaleźć coś pozytywnego.
Jak wykorzystać w tym celu wakacje?
Warto odejść od skostniałego myślenia o współpracownikach. Czas po wakacjach jest tu idealny, bo jesteśmy odprężeni, uśmiechnięci i nieco szczęśliwsi. Wykorzystujemy ten dobry humor na poprawę stosunków z kolegami. Teraz łatwiej nam będzie o tych, których nie lubimy, pomyśleć jak o osobach, które się za coś ceni. Poszukajmy w nich czegoś fajnego, nawet na siłę; wróćmy do pracy z jakimś lepszym pomysłem na ludzi. To pomoże nam poprawić zawodowe relacje. To taka spirala, która się sama nakręca - jeśli wrócimy z urlopu z czyimś pozytywnym obrazem i popłynie od nas dobra energia, to dana osoba się nam odwzajemni. Warto więc np. przywieźć znad morza szumiącą muszelkę dla każdej z koleżanek z pokoju i położyć muszelki na ich biurkach, uśmiechając się - w ten sposób pokazujemy, że ten gest jest wyciągnięciem ręki.
Powrót do pracy jest najtrudniejszy dla osób, które oprócz pracy jeszcze zajmują się domem i rodziną. Takie osoby po powrocie rzeczywiście nie mają już czasu dla siebie...
W takiej sytuacji powrót z wakacji jest powrotem do całodobowego kieratu, w którym nie mamy chwili dla siebie... To częściej dotyczy kobiet. I trudno to zmienić, bo tu tak naprawdę nie chodzi o powrót do pracy - praca jest tylko hasłem. W rzeczywistości chodzi jednak o pewną rutynę, która się wiąże z codziennością i fakt, że nie starcza już nam czasu dla siebie. Mamy poczucie, że nie starcza nam go na życie. Męczy nas całość - i całość jest do zmiany.
Co więc możemy zrobić?
Przemyślmy jeszcze na wakacjach, czy obowiązkami nie da się obdzielić całej rodziny. Przyjrzyjmy się sobie: czy nie gramy w grę pt. „Udręczona"? W tej grze kobieta robi wszystko. Wstaje bladym świtem, by dogodzić rodzinie, odgaduje potrzeby domowników, wszystko bierze na siebie i spełnia swoją funkcję cichutko, wieczorem podpierając się nosem. Z reguły też nikt tego nie docenia, bo i nikt nie potrzebuje aż takiego poświęcenia. Dlatego może się okazać, że z pewnych obowiązków możemy zrezygnować - a rodzina nawet nie zauważy... Albo pewne rzeczy zacząć robić tak, jak my chcemy, a nie wciąż odczytywać potrzeby innych i wychodzić im naprzeciw. Kiedy będziemy choć czasem działać i żyć po swojemu, będziemy mieć poczucie, że ten czas jest też dla nas; że i dla nas wystarcza życia.
I co jakiś czas odpoczywać tak, jak lubimy...
Właśnie! W czasie wakacji poobserwujmy siebie, zobaczmy, co sprawia nam największą frajdę - bo nie zawsze jest to akurat nurkowanie czy podziwianie zabytków, choć wszyscy tak robią. Może się okazać, że najbardziej lubimy wieczorne, spokojne spacery albo popołudnia z książką w ręku. I część tych relaksujących stanów możemy potem fundować sobie bez wakacji, w swoim miejscu zamieszkania. Dzień ma 24 godziny, a praca ma tylko jedną trzecią doby. Żyjmy nie tylko pracą.
A kiedy widzimy, że powrót z wakacji stresuje nasze dziecko, które nie bardzo lubi szkołę?
Zawsze powtarzam moim synom, że trzeba się bardzo dobrze uczyć, żeby skończyć szkołę jak najszybciej (śmiech). Szkołę trzeba widzieć jako drogę, która prowadzi do czegoś; etap, który w przyszłości umożliwi nam robienie tego, co będziemy chcieli.
No tak, ale tego dziecko nie rozumie.
Ale zawsze możemy wykorzystać fakt, że w szkole są jakieś elementy, które są lubiane przez nasze pociechy, np. życie towarzyskie. Warto dziecku o tym przypominać, uwydatniać plusy sytuacji w rozmowach, bo dzieci i nastolatki, kiedy jest im źle, widzą tylko to, co czarne. Uwypuklanie, przypominanie im o białych stronach dobrze robi. Warto też przedłużyć wakacje o weekendy.
To znaczy zaproponować dziecku, że weekendy będą nagrodą za tydzień wysiłku?
To też, ale bardziej chodzi o wykorzystanie ładnej wciąż pogody we wrześniu i faktu, że przez pierwszy miesiąc w szkole nie ma zbyt wiele nauki. Warto więc zorganizować mały, weekendowy wypad za miasto, odwiedzić mieszkającą nieco dalej rodzinę itp. Najlepiej sprawdzają się wycieczki z noclegiem poza domem. W ten sposób przedłużamy dziecku wakacje i ich klimat.

Kiedy się kończą wakacje...

 

...czujemy stres, związany z różnego rodzaju obowiązkami. Chodzi głównie o wysiłek, który nas czeka. Im mniej lubimy swoją pracę, im bardziej zbliża się koniec urlopu, tym większy odczuwamy stres.



Jednym powrót przychodzi łatwiej, innym z trudem.

 

Są osoby, którym bardzo ciężko przestawić się ze stanu wypoczynku w stan gotowości zawodowej. Takim osobom bardzo dobrze zrobi łagodne przejście.

 

 

Czy powinny wrócić do domu nieco wcześniej?

 

Właśnie! Najważniejsza jest umiejętność rozpoznania swoich możliwości i potrzeb. Jeśli wiemy, że wyjątkowo trudno przeżywamy czas powrotu z wakacji, zaplanujmy, że nie wykorzystujemy urlopu do końca, wracając w ostatniej chwili. Unikniemy poczucia, że kiedy następnego dnia po powrocie trzeba iść do pracy, czujemy się jak w innej rzeczywistości, niestety wcale nie lepszej... To może rzeczywiście boleć. Jednak kiedy damy sobie buforowe dwa czy trzy dni, możemy przejść od wakacyjnej laby do codziennego reżimu powoli, etapami. Będąc w domu, już jesteśmy w miejscu, które nam się kojarzy z codziennością i pracą, ale jeszcze żyjemy według swojego rytmu. Taka kwarantanna powoduje, że pomimo powrotu coś ze swobody jeszcze zachowujemy, jednocześnie przygotowując się do obowiązków, za którymi nie tęsknimy...



A może pomoże nam wspominanie wakacji?

 

To dobry pomysł: możemy zaprosić znajomych, zorganizować pokaz slajdów z wyjazdu, powspominać. Ale jeszcze lepiej nam zrobi zaplanowanie kolejnych wakacji.



Ale trzeba na nie czekać cały rok...

 

Niekoniecznie. Obecnie rzadko wyjeżdżamy na wakacje na cały miesiąc. Najczęściej urlop dzielimy na kilka krótszych odcinków - jedziemy na tydzień lub dwa, ale za to kilka razy w roku. To bardzo dobry pomysł, bo miło jest ponosić wysiłek pracy, karmiąc się wizją wyjazdu, mieć takie wakacyjne punkciki na horyzoncie, światełko w tunelu. I najlepiej takie wakacje zaplanować w miarę możliwości precyzyjnie. Zaraz po powrocie z urlopu możemy już zacząć przeglądać różne foldery, wyszukiwać atrakcyjne miejsca - a potem już coś w tej sprawie zrobić: zarezerwować termin, może nawet wpłacić jakiś zadatek? Już sama świadomość, że coś nas czeka w przyszłości, rozświetla nam drogę. To wielu ludziom dobrze robi, ja sama z tej metody korzystam, bo lubię czekać na coś, co jest dla mnie miłe, chciane, lubiane. Ale niezależnie od wyjazdów warto jest racjonalizować wartość naszej pracy, nawet jeśli za nią nie przepadamy.



Czyli myśleć „może jej nie lubię, ale daje mi pewne korzyści"?

 

Tak. Dzięki tej pracy mam coś, co cenię: zapewnia mi wygodne życie, daje bezpieczeństwo, pozwala na realizację marzeń. Dzięki niej właśnie za trzy miesiące mogę pojechać na kolejne wakacje do Turcji. Nie tylko ja czerpię z niej korzyści, ale też moje dzieci itp.

 

 

A jeśli stres związany jest z faktem, że nie przepadamy za ludźmi, z którymi pracujemy?

 

Owszem i jest to trudna sytuacja. Ale i tu można wiele zmienić. Po pierwsze, trzeba zrozumieć, że praca to nie jest miejsce, gdzie ludzi powinno się lubić, ale gdzie powinno się pracować i rozwijać. Dlatego jest ważniejsze, byśmy współpracowników bardziej cenili i szanowali, niż lubili. Poza tym w każdym, także w koleżankach i kolegach z pracy, można znaleźć coś pozytywnego.

Jak wykorzystać w tym celu wakacje?

 

Warto odejść od skostniałego myślenia o współpracownikach. Czas po wakacjach jest tu idealny, bo jesteśmy odprężeni, uśmiechnięci i nieco szczęśliwsi. Wykorzystujemy ten dobry humor na poprawę stosunków z kolegami. Teraz łatwiej nam będzie o tych, których nie lubimy, pomyśleć jak o osobach, które się za coś ceni. Poszukajmy w nich czegoś fajnego, nawet na siłę; wróćmy do pracy z jakimś lepszym pomysłem na ludzi. To pomoże nam poprawić zawodowe relacje. To taka spirala, która się sama nakręca - jeśli wrócimy z urlopu z czyimś pozytywnym obrazem i popłynie od nas dobra energia, to dana osoba się nam odwzajemni. Warto więc np. przywieźć znad morza szumiącą muszelkę dla każdej z koleżanek z pokoju i położyć muszelki na ich biurkach, uśmiechając się - w ten sposób pokazujemy, że ten gest jest wyciągnięciem ręki.



Powrót do pracy jest najtrudniejszy dla osób, które oprócz pracy jeszcze zajmują się domem i rodziną. Takie osoby po powrocie rzeczywiście nie mają już czasu dla siebie...

 

W takiej sytuacji powrót z wakacji jest powrotem do całodobowego kieratu, w którym nie mamy chwili dla siebie... To częściej dotyczy kobiet. I trudno to zmienić, bo tu tak naprawdę nie chodzi o powrót do pracy - praca jest tylko hasłem. W rzeczywistości chodzi jednak o pewną rutynę, która się wiąże z codziennością i fakt, że nie starcza już nam czasu dla siebie. Mamy poczucie, że nie starcza nam go na życie. Męczy nas całość - i całość jest do zmiany.



Co więc możemy zrobić?

 

Przemyślmy jeszcze na wakacjach, czy obowiązkami nie da się obdzielić całej rodziny. Przyjrzyjmy się sobie: czy nie gramy w grę pt. „Udręczona"? W tej grze kobieta robi wszystko. Wstaje bladym świtem, by dogodzić rodzinie, odgaduje potrzeby domowników, wszystko bierze na siebie i spełnia swoją funkcję cichutko, wieczorem podpierając się nosem. Z reguły też nikt tego nie docenia, bo i nikt nie potrzebuje aż takiego poświęcenia. Dlatego może się okazać, że z pewnych obowiązków możemy zrezygnować - a rodzina nawet nie zauważy... Albo pewne rzeczy zacząć robić tak, jak my chcemy, a nie wciąż odczytywać potrzeby innych i wychodzić im naprzeciw. Kiedy będziemy choć czasem działać i żyć po swojemu, będziemy mieć poczucie, że ten czas jest też dla nas; że i dla nas wystarcza życia.



I co jakiś czas odpoczywać tak, jak lubimy...

 

Właśnie! W czasie wakacji poobserwujmy siebie, zobaczmy, co sprawia nam największą frajdę - bo nie zawsze jest to akurat nurkowanie czy podziwianie zabytków, choć wszyscy tak robią. Może się okazać, że najbardziej lubimy wieczorne, spokojne spacery albo popołudnia z książką w ręku. I część tych relaksujących stanów możemy potem fundować sobie bez wakacji, w swoim miejscu zamieszkania. Dzień ma 24 godziny, a praca ma tylko jedną trzecią doby. Żyjmy nie tylko pracą.



A kiedy widzimy, że powrót z wakacji stresuje nasze dziecko?

 

Ale zawsze możemy wykorzystać fakt, że w szkole są jakieś elementy, które są lubiane przez nasze pociechy, np. życie towarzyskie. Warto dziecku o tym przypominać, uwydatniać plusy sytuacji w rozmowach, bo dzieci i nastolatki, kiedy jest im źle, widzą tylko to, co czarne. Uwypuklanie, przypominanie im o białych stronach dobrze robi. Warto też przedłużyć wakacje o weekendy.



To znaczy zaproponować dziecku, że weekendy będą nagrodą za tydzień wysiłku?

 

To też, ale bardziej chodzi o wykorzystanie ładnej wciąż pogody we wrześniu i faktu, że przez pierwszy miesiąc w szkole nie ma zbyt wiele nauki. Warto więc zorganizować mały, weekendowy wypad za miasto, odwiedzić mieszkającą nieco dalej rodzinę itp. Najlepiej sprawdzają się wycieczki z noclegiem poza domem. W ten sposób przedłużamy dziecku wakacje i ich klimat.

Autor: Agata Domańska

Komentarze