Postęp medycyny a niewydolność serca

Postęp w kardiologii powoduje wzrost liczby osób z przewlekłą niewydolnością serca. Dzieje się tak ponieważ pacjenci z uszkodzeniem mięśnia sercowego żyją coraz dłużej.

Obecnie na przewlekłą niewydolność serca cierpi ok. 15 mln Europejczyków, w tym 1 mln Polaków, a od 5 do 10 mln mieszkańców naszego kraju jest nią zagrożonych. Związane jest to ze spadkiem śmiertelności z powodu zawałów, choroby niedokrwiennej serca i innych schorzeń układu krążenia, które uszkadzają mięsień sercowy.

Przewlekła niewydolność serca znacznie obniża jakość życia chorego - w ciężkiej postaci odczuwa on zmęczenie podczas chodzenia po płaskim terenie, a w postaci najcięższej - nawet w spoczynku. Leczenie pacjentów z przewlekłą niewydolnością serca jest trudne - podkreśla prof. Piotr Ponikowski, prezydent Asocjacji Niewydolności Serca Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego - są to chorzy wrażliwi na leki, którzy często trafiają do szpitala.

Obecnie w terapii osób z niewydolnym sercem stosuje się leczenie farmakologiczne oraz leczenie inwazyjne, jak wszczepianie urządzeń wspomagających pracę komór serca, kardiowertera-defibrylatora, który ma normować rytm serca czy by-passów.

Naukowcy wciąż poszukują nowych sposobów terapii i starają się wyodrębnić grupy pacjentów bardziej narażonych na powikłania i zgon. Ostatnie badanie o nazwie SHIFT dowiodło, że istotnym czynnikiem ryzyka tych zdarzeń jest przyspieszony rytm serca - tj. powyżej 70 uderzeń na minutę - który stwierdza się u połowy pacjentów z przewlekłą niewydolnością. Jeszcze do niedawna był on uważany za prawidłowy.

W badaniu SHIFT wykazano, że jeśli chorym leczonym optymalnie na przewlekłą niewydolność serca doda się lek spowalniający akcję serca, iwabradynę, to o ponad jedną czwartą można zmniejszyć liczbę hospitalizacji i w podobnym odsetku - liczbę zgonów z powodu niewydolności.

Uczestnikami tego badania było też kilkuset polskich pacjentów leczonych w 26 ośrodkach w całym kraju. Przeciętny chory z Polski miał 66 lat, czyli był o 4 lata młodszy niż pacjenci z innych krajów, był mężczyzną leczącym się od kilku lat na nadciśnienie, bez zawału, miał ciśnienie 130/85 mm słupa rtęci i akcję serca 80 uderzeń na minutę oraz nie mógł wejść bez odpoczynku na drugie piętro.

Jak podkreślił prof. Ponikowski, jest to pierwsze od ośmiu lat tak przełomowe badanie dotyczące pacjentów z niewydolnością serca. Zostało ono uznane za jedno z najważniejszych doniesień na ostatnim kongresie Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego (ESC) w Sztokholmie, a jego wyniki opublikowano w ostatnim wydaniu prestiżowego tygodnika "Lancet".

Autor: Świat Zdrowia, PAP

Komentarze