Poród w wodzie

Poród jest jak wejście na wysoką górę – wymaga ogromnego wysiłku, ale nagrodą jest piękny widok. Poród w wodzie tę wędrówkę może uprzyjemnić.

Z lekarzem medycyny Karoliną Śliwką z Oddziału Położniczego Szpitala im. Franciszka Raszei rozmawia Daria Kaczmarek


- Czy poród musi być traumatycznym przeżyciem dla kobiety?


- Żeby poród zwłaszcza pierwszy nie był traumatycznym przeżyciem, dobrze jest się do niego przygotować – np. chodzić do szkoły rodzenia, zwiedzić porodówkę, na której zamierzamy rodzić, porozmawiać z lekarzem i położną. Wiem, że kobiety lubią się wzajemnie straszyć, zupełnie niepotrzebnie. Poród należy kojarzyć nie tyle z dużym bólem, co raczej z dużym wysiłkiem, porównywalnym do wchodzenia na górę. Po drodze męczymy się, ale jak już wejdziemy na szczyt to o wysiłku zapominamy, liczy się piękny widok. W tym przypadku nagrodą za ten trud jest dziecko, wyczekany, bezbronny człowiek.


- Czy każda kobieta może rodzić w wodzie?


- Nie można rodzić w wodzie, kiedy okazuje się, że poród nie jest do końca fizjologiczny np.: lekarz stwierdził zielony płyn owodniowy, pojawiły się jakieś zaburzenia w zapisie KTG lub mamy do czynienia z ciążą bliźniaczą lub inną patologia ciąży. Przeciwwskazaniem są również zbyt słabe skurcze czy nie ma jeszcze wystarczająco dużego rozwarcia tzn. rozwarcie jest mniejsze niż 3-4 cm. Trzeba również wykluczyć choroby układu krążenia, ciężka niedokrwistość, choroby naczyń, choroby dermatologiczne, infekcje i inne.


- Jaka powinna być woda?


- Dobrze jeśli jest ozonowana, o temperaturze między 36,4 a 37 st. C. Ciepła woda działa terapeutycznie, uśmierza ból, rozluźnia. Dzięki temu mięśnie dolnych partii ciała i krocza łatwiej się rozciągają. Temperatura powietrza w sali porodów wodnych powinna wynosić, co najmniej, 26 stop. C. Po każdym porodzie wanna wraz z systemem do hydromasażu jest dezynfekowana i filtrowana.


- Jak wygląda poród w wodzie?


Przed wejściem do wanny rodząca jest badana wewnętrznie, musi mieć najpierw zrobiony zapis KTG. Dopiero, gdy się upewnimy, że wszystkie parametry są w normie a poród przebiega prawidłowo rodząca może zrelaksować się w wodzie. Oczywiście zawsze przy tym obecna jest położna, czuwa, by kobieta nie upadła przy wchodzeniu i wychodzeniu z wanny, sprawdza czy rodzącej nie zrobiło się słabo. Z reguły też obecny jest ojciec dziecka czy ktoś z rodziny. Takie wsparcie psychiczne jest bardzo ważne, kobieta nie czuje się osamotniona.


- Rodząca siedzi sobie po prostu w wannie i…?


Może siedzieć, może leżeć… Chodzi o to, by przybierała pozycję, w której czuje się komfortowo. Nad wanną zawieszone są drabinki, można się na nich oprzeć, podnieść, zawiesić. Dobrze jest, gdy podczas porodu ciężarna jest aktywna; leżenie płasko na łóżku nie zawsze jest dobre. Każda z nas jest inna i każdy poród jest specyficzny, to, co służy mnie niekonieczne jest dobre dla koleżanki.


- Czy może być to wanna z hydromasażem?


Tak, relaksujące bąbelki masują kręgosłup, miednicę, wyciszają i zmniejszają ból. Niekiedy rezygnujemy ze środków analgetycznych i rozkurczowych, woda działa lepiej niż niejeden lek. Taka immersja wodna trwa zwykle około pół godziny. Dzięki odpowiednim pelotom KTG możemy nawet w wodzie monitorować czynność serca dziecka. Często też porodowi towarzyszy muzyka, wybrana wcześniej przez rodzącą.


- A co po pół godzinie? Na ląd?


Na ląd. Musimy zbadać, jakie jest rozwarcie i przede wszystkim zrobić zapis KTG. Często obserwujemy wówczas znaczny postęp porodu. Zasada jest taka, że w pierwszym okresie porodu (okres rozwierania się szyjki macicy) czas przebywania w wodzie nie może przekraczać 30 minut. Ponowna kąpiel może odbyć się po minimum 30 minutach.


- Dużo kobiet wraca ponownie do wody po tych kolejnych 30 minutach?


Różnie to bywa. Niektóre przerzucają się na piłkę czy worek sako, inne wolą spacerować, wziąć prysznic. Tak naprawdę II i III faza porodu najczęściej odbywa się jednak na łóżku w pozycji półsiedzącej. Zdarza się jednak, zwłaszcza u wieloródek, że kobieta wchodzi do wanny i…po prostu rodzi.

Dla dziecka jest to naturalne, łagodne przejście ze środowiska wód płodowych do wody w wannie. Noworodek nie przeżywa stresu spowodowanego nagłą zmianą środowiska. Nie istnieje zagrożenie utopienia się dziecka, ponieważ potrzebny do życia tlen otrzymuje od matki za pośrednictwem łożyska i pępowiny, które spełniają swą rolę jeszcze przez kilka minut po urodzeniu. Po wydobyciu z wody dziecko należy ułożyć na brzuchu matki i ochronić przed wyziębieniem oraz przeciąć pępowinę w ciągu maksymalnie jednej minuty po urodzeniu.


- A co z łożyskiem?


Trzeci okres porodu, który rozpoczyna się po urodzeniu dziecka a kończy urodzeniem łożyska i błon płodowych, przebiega na łóżku, lub w wannie, ale już bez wody.


- Czy to prawda, że w wodzie rodzi się szybciej?


Tak, po pierwsze ciepła woda łagodzi ból, więc te bolesne chwile nie są tak uciążliwe i nie ciągną się w nieskończoność, po drugie następuje relaksacja szyjki macicy i w efekcie szybsze rozwieranie, rozluźniają się mięśnie miednicy i krocza, dzięki czemu następuje szybsze zstępowanie główki w kanale rodnym
Korzyści odnosi również dziecko – mniejszy stres u matki plus krótszy poród to silniejszy noworodek.


Trochę historii:

Pierwsze wzmianki na temat korzystnego wpływu ciepłej wody na przebieg porodu pochodzą z Francji z 1805r.

Prawdziwym pionierem porodów w wodzie był nauczyciel wychowania fizycznego, Rosjanin Igor Charkovski - przeprowadzał porody w wodzie począwszy od 1960 r. Pierwsze opracowanie naukowe powstało we Francji na początku lat 80. W swojej klinice w Pithiviers dr Michel Odent, na postawie wieloletnich obserwacji stwierdził, że naturalne oraz przyjazne otoczenie wokół rodzącej kobiety stwarza najbardziej optymalne warunki do porodu.

Pozwalał na swobodne i nieskrępowane zachowanie kobiet w czasie porodu i odkrył, że wiele spośród nich w trakcie pierwszej, najtrudniejszej fazy porodu odczuwa silną potrzebę kąpieli, kontaktu z wodą. Zbudował więc basen o długości 2 m i głębokości 80 cm. Stwierdził, że kontakt z wodą powoduje u rodzącej ulgę oraz złagodzenie bolesności skurczów rozwierających szyjkę macicy. W wielu ośrodkach europejskich porody w wodzie propagowane są od połowy lat 80-tych, do Polski dotarły w latach dziewięćdziesiątych.

Autor: Daria Kaczmarek

Komentarze