Polowanie na człowieka - dokuczliwe owady

Nie ma to jak relaks na łonie natury, położyć się na trawie, poopalać na łące, poszukać jagód w lesie… Niestety, te same miejsca upodobały sobie także osy, pszczoły, komary i kleszcze.

Czy można uniknąć kłopotów, jakie mogą sprawić? Teoretycznie tak, w praktyceb bywa różnie. Generalnie najbardziej niebezpieczne jest spotkanie z kleszczem. bo w naszych warunkach klimatycznych to one przenoszą groźne choroby: zapalenie opon łagmózgowych i boreliozę.


Czym grozi atak kleszcza

- Na kleszczowe zapalenie mózgu zachorować może każdy, kogo ukłuje kleszcz, gdyż jest on nosicielem wirusa tej choroby. Można się przed nim chronić, zakładając długie spodnie, skarpety, pełne obuwie, bluzę z długimi rękawami przed każdą wyprawą do lasu - mówi dr Ewą Duszczyk z Kliniki Chorób Zakaźnych Wieku Dziecięcego, Uniwersytetu Medycznego w Warszawie. - Taki „strój ochronny” należało by nosić także na działce, łące, a nawet w przydomowym ogródku, bo i tam coraz częściej pokazują się kleszcze.

Po powrocie do domu powinno się obejrzeć całe ciało, sprawdzić, czy gdzieś nie wbił się kleszcz. Jeśli tak, należy go usunąć, chwytając tuż przy skórze pęsetą. Gdy zabieg się nie powiedzie, najlepiej udać się do lekarza. Pomocny może też być mocny prysznic i umycie ciała gąbką. Te znane od dawna środki ostrożności zmniejszają nieco ryzyko choroby, ale go nie eliminują. Jedynym skutecznym sposobem obrony jest szczepienie. Nie jest to uciążliwe. Tak zwany przyśpieszony schemat szczepień zakłada przyjęcie dwu dawek w odstępie dwu tygodni.

Warto to zrobić, bo kleszczowe zapalenie mózgu jest chorobą ośrodkowego układu nerwowego, która może zagrażać życiu. Okres wylęgania trwa od jednego do ośmiu dni, czasem do trzech tygodni. Objawy to: temperatura do 38 stopni, ogólne rozbicie, bóle mięśni, głowy, stawów, żołądka. Jeśli wirus dostał się już do mózgu dochodzi do drugiej fazy choroby. Wówczas pojawia się bardzo wysoka temperatura, silne bóle głowy, wymioty. Mogą wystąpić drgawki, utrata świadomości, porażenia. Konieczne jest leczenie szpitalne.


Osy, pszczoły, komary

Teoretycznie, ukąszenie czy użądlenie przez owada to drobnostka. Jednak reakcja organizmu na jego jad lub ślinę bywa różna i może spowodować dolegliwości, utrzymujące się kilka dni. Bywa, że konieczna jest pomoc lekarza. Są jednak sposoby, by uniknąć zagrożenia lub zmniejszyć je. Według pszczelarzy, w miejscach gdzie gromadzą się pszczoły i osy warto zasłaniać skórę, unikać jaskrawych kolorów, najlepiej ubrać się na biało. Owady podobno najbardziej rozdrażnia kolor niebieski. Natomiast kremy, szampony lub perfumy o intensywnym zapachu mogą je przyciągać. Nie powinno się gwałtownie wymachiwać rękami, by odgonić owady. Najlepiej powoli wycofać się z zagrożonego miejsca.

Dobrze sprawdzają się płyny, żele i aerozole chroniące przed atakiem owadów. O pomoc w wyborze odpowiedniego preparatu można poprosić farmaceutę. Jeśli jednak owad użądlił w twarz, błonę śluzową jamy ustnej, czy przełyku konieczna jest natychmiastowa wizyta u lekarza, bo ukąszenie w te miejsca może wywołać komplikacje.

Natychmiastowej interwencji lekarza wymaga także pojawienie się wysypki, trudności z oddychaniem, nudności czy wymioty. Objawy te mogą oznaczać wstrząs pod wpływem jadu.

Przykre, choć nieszkodliwe jest pokąsanie przez komary. Ochrona przed nimi, to unikanie miejsc gdzie się gromadzą, strój zakrywający ciało i stosowanie odstraszających preparatów.


Pomoc we własnym zakresie

Normalną reakcje po ukąszeniu owada jest ból, obrzęk, zaczerwienie, swędzenie i pieczenie. Na ogół nie wymaga to specjalistycznej pomocy, choć dolegliwości mogą się utrzymywać nawet trzy doby. Jest jednak wiele sposobów na ich łagodzenie. Przede wszystkim należy usunąć żądło. Nie należy wyciskać ranki, gdyż ułatwia to dalsze wnikanie jadu, powodującego stan zapalny. Ukąszone miejsce trzeba zdezynfekować, choćby wodą i mydłem.

Szybka ulgę przynosi okład z lodu lub gotowy chłodzący kompres do kupienia w aptece. Można też skorzystać z metod babci. Przyłożyć do ranki plaster cebuli lub kawałek rabarbaru, pokrojony korzeń pietruszki, albo rozgnieciony liść aloesu. Ból i pieczenie łagodzą okłady z roztworu sody oczyszczonej lub kwasu bornego. Pomoc można też znaleźć na aptecznych półkach. Najlepiej sprawdza się maść z nagietka i specjalna maść homeopatyczna.


Taki miły pies

Latem jest najwięcej przypadków wścieklizny wśród zwierząt. Miły z pozoru pies może znienacka ugryźć. Lepiej więc zachować ostrożność, nie zbliżać się do cudzego lub bezpańskiego zwierzaka. Jeśli jest chory, to jego ślina, może zawierać wirus wścieklizny. Atakuje on układ nerwowy człowieka. Przemieszcza się do zwojów czuciowych, następnie do rdzenia kręgowego i do mózgu. Tam bardzo intensywnie się rozmnaża. Choroba daje o sobie znać po dwóch, trzech tygodniach, ale może się ujawnić dopiero po sześciu.

Najczęstsze objawy to mrowienia i pieczenie w miejscu ugryzienia. Może pojawić się złe samopoczucie i niewysoka gorączki. Potem chory jest ciągle pobudzony, pojawia się wodowstręt. Mogą wystąpić drgawki, niedowład, paraliż. W końcu dochodzi do porażenia mięśni układu oddechowego i uduszenia. Od wystąpienia pierwszych objawów do śmierci najczęściej mija tylko tydzień.


Nie ryzykuj

Nie ma jak dotąd leku na wściekliznę. Ale wirusy można unieszkodliwić, podając odpowiednią szczepionkę. Stosuje się ją dopiero wtedy, gdy już dojdzie do zakażenia. Jest skuteczna, pod warunkiem że przyjmie się ją, zanim wystąpią pierwsze objawy choroby. Dlatego terapię powinno się rozpocząć w ciągu 10 dni od kontaktu ze zwierzęciem. Zastrzyk jest niemal bezbolesny. Powtarza się go pięć lub sześć razy.

By uniknąć niepotrzebnego ryzyka, po ugryzieniu należy przemyć zranione miejsce wodą i mydłem, a następnie odczekać kilka minut, by rana się wykrwawiła. Jest wtedy szansa, że wirusy nie wnikną głębiej. Następnie należy założyć opatrunek i udać się do lekarza. Trzeba też ustalić właściciela psa, bo zwierzę musi być natychmiast zbadane i poddane kwarantannie.

Autor: Ewa Łuszczuk

Komentarze

  • 2016-03-31 gość

    Gość: idźcie do lekarza.....najprostsze rozwiązanie i rozwianie obaw.... o.O Gość: idźcie do lekarza.....najprostsze rozwiązanie i rozwianie obaw.... o.O

  • 2016-03-31 gość

    Mój synek został ukąszony przez kleszcza koło pachwiny .Oderwałam go pencetom ,ale nie wiem czy całego wyrwałam.Ranę przemyłam wodą utlenioną Czy powinnam coś z tym zrobić ? Czy obserowac tą ranę i jak ona będzie wyglądała jaby się wdała jakaś infekcja .Proszę o pomoc bo niewiem co robić!!!!!

  • 2016-03-31 gość

    Kleszce są teraz wszędzie- w miastach i na działkach. Kiedyś tego nie było, może dlatego że lasy były opryskiwane. Teraz to nieekologiczne. Zjedzą nas niedługo. Przynoszę kleszcze do domu ja i mój pies ze spaceru po trawnikach w centrum miasta-szok. Mieszkałem w Wiedniu przez pare lat na osiedlu przy lesie i państwo dbało o to aby nie zjadły nas komary- były trute opryskami. W Polsce zjedzą nas i psa kleszce i komary.

  • 2016-03-31 gość

    W zwalczaniu szkodników w woj. pomorskim polecam firmę STABIO: www.mikrobiolog.pl