Pokochaj siebie

Rzadko rozmawiamy o własnych zaletach. Drobiazgowo natomiast przyglądamy się wadom. Chcemy być zgrabniejsze, ładniejsze, itp. Samoakceptacja to nie narcyzm! To klucz do szczęścia i recepta na udane związki z mężczyznami.

W Polsce na pytanie: „Co słychać” w pierwszej kolejności można usłyszeć od rozmówcy o tym, co go boli, co się nie udało lub co go drażni. Mało kto chwali się swoimi osiągnięciami i dobrym samopoczuciem. W myśl zasady, że lepiej nie zapeszać, próbujemy unikać dobrych informacji.


Dlaczego warto polubić siebie?

Lubienie siebie nie oznacza ciągłych samozachwytów. To nie to samo, co udawanie kogoś, kim się nie jest, i wmawianie sobie w każdej sytuacji: „Jestem świetna!”. Chodzi o zaakceptowanie nawet najmniejszej cząstki siebie. A jest to możliwe dopiero wtedy, gdy dobrze znasz własny charakter, swoje zachowania i cechy wyglądu.

Tylko wówczas jesteś w stanie zdystansować się do złośliwych uwag na swój temat. Potrafisz bez strachu odezwać się w nowym towarzystwie. Łatwiej nawiązujesz przyjaźnie i bez trudu potrafisz zmienić pracę.


Szczęście w miłości

Kolejny nieudany związek? Myślisz, że to przez ciebie? Nic podobnego. Prawdopodobnie nie byłaś jeszcze gotowa na życie z drugim człowiekiem, a to nie wada. Eva-Maria Zurchorst w książce „Kochaj siebie, a nieważne z kim się zwiążesz” pisze wręcz, że każdy z twoich partnerów uświadomi ci, czego w sobie nie akceptujesz. Przypomni o głęboko skrywanych kompleksach i wydobędzie na światło dzienne najgorsze cechy charakteru. Stanie się tak nie z powodu złośliwości partnera, ale dlatego że taka jest natura związku dwojga ludzi.
Kolejne fazy bycia razem wymuszają zrzucenie kolorowych piórek, którymi wabiło się partnera w początkach znajomości i które znikają wraz z końcem trwającej najdalej kilka miesięcy fazy zakochania. Po niej następuje etap walki o władzę, gdy kobieta i mężczyzna zrzucają maski – i często uciekają przerażeni tym, co zobaczyli. Nie tylko w partnerze, ale i w sobie.
Zrozumiałaś, że jesteś zazdrośnicą, nerwusem i masz w sobie za dużo złości? Wypisz na kartce tę wiedzę o sobie. Następnym razem w kłótni policzysz do 10, a gdy partner będzie się spóźniał na kolację, po prostu zadzwonisz do niego i powiesz spokojnie: „Wiesz, że niepokoję się, gdy się spóźniasz – gdzie jesteś kochanie?”.
Świadomość własnych słabości i powiedzenie o nich głośno pomaga nam samym się z nimi uporać, a przede wszystkim pomaga z nimi żyć. To chyba lepsze niż hipnotyczne wpatrywanie się w telefon i rozmyślanie: „Spóźnia się. Gdzie jest? Może z inną?”.


Daleko do ideału?

Większość kobiet, spoglądając w lustro, w pierwszej kolejności patrzy na to, co jest nie tak. Czy fałdki na brzuchu nadal sterczą, czy nos wciąż jest krzywy. Na wymienianie zalet nie ma już czasu. Pytane o wymiary, zgodnie z prawdą podają tylko wzrost. Co ciekawe, robią tak i te za grube, i za chude, i w sam raz.

Terapeuci zajmujący się kobietami z nadwagą, ale także tymi z anoreksją, przyznają, że istnieje sposób na to, by polubić swoje ciało. Wbrew pozorom to, że się je polubi, nie oznacza wcale, że nie będzie się chciało go zmieniać. To jest jak z kupowaniem mieszkania, trzeba wejść i gruntownie obejrzeć każdy jego zakamarek, by wiedzieć, co wymaga remontu, drobnych napraw, a co jest zupełnie ok.

By zaakceptować swoje ciało, trzeba je bardzo dobrze poznać. Nie tylko rozmiar fałdek, ale też gładką skórę, ładny owal twarzy, błyszczące oczy i piękny kolor włosów. Nie ma osoby, w której nie znajdzie się czegoś na plus.

Możesz zastosować też ćwiczenie, które zaleca się kobietom nieakceptującym swojego wyglądu. Polega ono na bombardowaniu swego umysłu pozytywnymi i pełnymi optymizmu komunikatami. Zawieszasz nad biurkiem kartkę z listą komplementów na własny temat – np. mam ładne włosy, jestem dowcipna, świetnie prowadzę samochód. Muszą to być twoje prawdziwe cechy. Przynajmniej siedem razy dziennie przypominaj sobie o nich, czytając je półgłosem, nawet czysto mechanicznie.

Drugi sposób to noszenie przy sobie karteczek, na których wypisujesz zdania pełne mocy sprawczej. Wymazujesz ze swego słownika takie wyrazy jak: „nigdy”, „zawsze”, „chcę” i tworzysz zdania typu: „Mam ładne nogi”, „Dobrze sobie radzę w pracy”. Tak budujesz lepszy obraz siebie – a przy tym zgodny z prawdą, zatem mózg go nie odrzuci.


Antypatie się przydają

Chcąc poznać cechę, której najbardziej ci brak, poszukaj jej w osobie, której najbardziej nie lubisz. Wynotuj sobie na kartce: nie znoszę jej, bo jest wyniosła, przemądrzała, wyzywająca, bezmyślna... Ktoś, kogo nie cierpisz, tak naprawdę jest twoim cieniem. Ma cechę, którą (podświadomie) chciałabyś mieć, np. więcej wiary w siebie lub umiejętności stawiania granic. Albo – twoja antypatia po prostu wyraźnie lubi i akceptuje siebie.


Wyginaj śmiało ciało

Ankiety przeprowadzane wśród kobiet na całym świecie dowodzą, że jest kilka rzeczy, które pomagają osiągnąć stan samozadowolenia. Sprawiają, że kobieta czuje się bardziej seksowna i pewna siebie. A są to:
• taniec,
• masaż,
• zabiegi kosmetyczne,
• uprawianie sportu.

Autor: Joanna Szutkowska

Komentarze

  • 2016-03-31 gość

    fajnie wszystko ale brak ćwiczeń takich by lepiej się poczuć.