Podwójne szczęście

O tym, jak radzić sobie z macierzyństwem będąc matką bliźniaków, decydują zwykle jej cechy charakteru i wsparcie, jakie otrzyma od najbliższych.

Na szczęście większość mam bliźniaków jest już w stanie się przygotować, bo o tym, że noszą w łonie dwójkę, a nie jedno dziecko dowiadują się znacznie wcześniej niż w chwili porodu. Dzięki temu wracając ze szpitala mają w domu dwa łóżeczka, dwa kocyki, podwójny wózek, odpowiedni zapas pieluch…

Wyposażenie mieszkania to dopiero początek drogi, jaką musi przejść mama bliźniaków - najważniejsze jest odnalezienie się w nowej sytuacji.


Odrobina egoizmu

Mamie bliźniaków, jak żadnej innej młodej matce potrzebna jest odrobina egoizmu. Ona naprawdę nie da rady robić wszystkiego sama, więc powinna z góry zaplanować, komu i jakie domowe obowiązki przydzielić, także obowiązki przy dzieciach. – Samodzielnie im nie podoła, chyba że wielkim kosztem własnej osoby, swojego snu, wypoczynku. Będzie zestresowana, będzie miała kłopot z karmieniem, a codzienne zajęcia będą jej zwyczajnie ciążyć. Nie będzie się umiała cieszyć macierzyństwem – mówi Justyna Prucnal, psycholog, właścicielka bydgoskiej szkoły rodzenia „Łagodne Rodzenie”.

By nie brała zbyt wiele na siebie, by miała szansę skupić się na dzieciach, uczyć się miłości do nich, potrzebna jest właściwa postawa otoczenia. By nie musiała wymuszać pomocy, ale by tę pomoc otrzymywała w miarę swych potrzeb. To apel do mężów, matek, teściowych, przyjaciółek, - mama bliźniaków powinna być objęta szczególną opieką.


Na spacer z pomocą

Bo bycie mamą bliźniaków to jeszcze większe wyzwanie niż „pojedyncze” macierzyństwo. Dzieci często reagują jednocześnie np. w tym samym czasie chcą jeść, więc jeśli już kobieta opanuje tę trudną sztukę, będzie je karmić jednocześnie. Dwa razy więcej czasu zajmie jednak przewijanie maluchów, ubieranie, a wychodzenie na spacer zwłaszcza na początku i zimą będzie prawdziwym utrapieniem.

No a wózek! Większość kobiet nie znosi tego momentu, gdy musi go znosić po schodach z trzeciego piętra. A przecież zwykle znoszą wózek dla jednego dziecka, a więc mniejszy, lżejszy, poręczniejszy. Zwłaszcza w pierwszym okresie po porodzie towarzyszy im też pytanie: Schodzić w dzieckiem w wózku, czy zostawić je przez chwilę samo w łóżeczku, znieść sam wózek, wbiec jeszcze raz na górę i wtedy zabrać dziecko? W przypadku dwójki dzieci sprawa jest bardziej skomplikowana, bo nawet jeśli mama zniesie wózek i wróci już na górę, jak zamknie drzwi mieszkania z dwójką dzieci na rękach?

Jaki stąd wniosek? Nawet przez chwilę nie powinna zakładać, że sama może się z bliźniakami wyprawić na spacer. Musi mieć pomoc. A najlepiej będzie, jeśli choć raz na kilka dni na spacer pójdzie z dziećmi tata lub dziadek, a mama po prostu spokojnie poleży i wypocznie.


Nocne rytuały

A nocne wstawanie do karmienia? Jeśli dzieci karmione są z butelki, mama może wspomóc się tatą. Ale jeśli chce karmić piersią, za każdym razem, gdy któreś z dzieci się obudzi i zacznie płakać bo jest głodne lub po prostu pragnie kontaktu z mama, będzie musiała się obudzić, choćby drugie maleństwo odłożyła do łóżeczka dopiero piętnaście minut wcześniej. To nie są obowiązki, którym podołać można jednoosobowo, tata dzieci, nawet jeśli wcześnie rano idzie do pracy, musi się włączyć w te nocne rytuały.

Takich sytuacji, w których kobieta potrzebować będzie pomocy, będzie oczywiście znacznie więcej. I nie ważne, jak bardzo lubi być samodzielna, powinna korzystać z pomocy. W ciągu pierwszych tygodni życia dzieci zaskoczy ją jeszcze wiele rzeczy.

Autor: Małgorzata Januchowska

Komentarze