Po papierosy do apteki

Czego pacjenci szukają w aptekach? Odpowiedź wcale nie jest oczywista i potrafi zaskoczyć. Bardzo często ludzie pytają o rzeczy, które z medycyną mają niewiele wspólnego.

Inspiracja do powstania niniejszego tekstu przyszła z jednego z forów internetowych dla aptekarzy. Okazuje się, że spotykają się oni każdego dnia z dość, nazwijmy to, wyszukanymi potrzebami pacjentów. Problem w tym, że w wielu wypadkach farmaceuci nie mogą im sprostać.Jakich nietypowych rzeczy pacjenci szukają w aptekach? Bywa, że próbują wysłać kupon lotto, albo doładować konto w telefonie. Albo kupić naboje do syfonu.

Pozwolę sobie zacytować jedną wypowiedź z forum:

„U mnie były osoby pytające się o: maszynki do depilacji, trutkę na szczury, i największy hit: blok rysunkowy. Była to trzeźwa, w średnim wieku pani, rozmowa mniej więcej tak wyglądała:

- Poproszę blok rysunkowy.
- Słucham?
- Poproszę blok rysunkowy.
- Ale tu jest apteka, w aptece są lekarstwa.
- No wiem że apteka, ale nigdzie nie mogę bloku kupić, to myślałam że może u was dostanę...”

Amoniak od aptekarki

Sprawdzam na własne uszy. Dzwonię do kilku aptek. Na początek w Nowym Dworze Mazowieckim.

- Papier toaletowy. Właśnie o papier ludzie pytają bardzo często. I o środki czystości – słyszę w słuchawce.

Wrocław:

- Zdarzyło się, że jeden z pacjentów chciał kupić u nas papierosy.

Warszawa, Mokotów:

- Baterie do masażera.

Dłuższą pogawędkę ucinam z farmaceutką z apteki w Nidzicy.

- Ludzie pytają o przeróżne rzeczy. Z własnego doświadczenia oraz z doświadczenia koleżanek wiem, że ich wymagania potrafią być naprawdę zaskakujące. Przykłady? Proszę – proszek do ubranek dla dzieci, saletra do peklowania mięsa, baterie do aparatu słuchowego, kulki naftaliny, amoniak do ciasta, woda gazowana – wylicza aptekarka.

- To może dobrze byłoby, gdyby w aptece można było kupić wodę do picia – dopytuję.

- Tak, woda mogłaby być sprzedawana w aptekach.

- To może jeszcze bardziej rozszerzyć asortyment. Może o baterie, albo o przekąski – drążę temat.

- Lepiej niech zostanie jak jest, bo jak będziemy tak poszerzać apteczny asortyment, to nagle okaże się, że pracujemy w sklepach spożywczo-przemysłowo-aptecznych – podsumowuje moja rozmówczyni.

Śmiać się czy płakać

Warto zwrócić uwagę jak do tematu podchodzą sami farmaceuci. Dla jednych jest to powód do oburzenia i utyskiwania na poziom społeczeństwa, dla innych okazja do żartów. Są jednak i tacy, dla których temat „osobliwych zakupów” jest tylko punktem wyjścia do szerszej dyskusji na temat roli aptek i jej oceny przez pacjentów, parlamentarzystów, nadzór farmaceutyczny i samych farmaceutów.

Autor: Jerzy Dziekoński

Komentarze