Piękno z tysiąca i jednej nocy

Kilka garści cukru, parę kropel cytryny, trochę wody i oliwki z oliwek. Przepis na deser? Nie. Na domowy preparat do depilacji.

Najpierw mieszamy dwie szklanki cukru z sokiem z cytryny. Dodajemy do tego trochę zwykłej, nie przegotowanej wody. Wszystko to wlewamy do garnka i gotujemy na bardzo małym ogniu. - Powinna z tego powstać masa przypominająca karmel. Dolewamy do tego trochę oliwy z oliwek i zostawiamy, żeby ostygło. Następnie ugniatamy – mówi Suma’ya Al-Hawary, syryjska Palestynka mieszkająca z rodziną w Polsce


Taką substancję, w syryjskiej odmianie języka arabskiego nazywanej a’ide, nakładamy na chwilkę na nogi i ręce i szybko zdzieramy. Po włoskach nie powinno zostać ani śladu. – Ale to bardzo boli... Arabskie kobiety nie lubią jednak włosów na nogach czy rękach. Nie wygląda to przecież ładnie – dodaje Suma’ya.


Cera jak marzenie

A Suma’ya się na tym zna. Ma 38 lat, a wygląda na co najmniej dziesięć lat młodszą. Domowych sposobów na bycie piękną zna wiele. I na dodatek wszystkie mogą stosowane w naszym, raczej deszczowym i mało egzotycznym kraju.

- Kobiety z krajów arabskich używają naturalnych metod pielęgnacji cery. W domu robią sobie na przykład maseczki na twarz z miodu czy jogurtu. Używają w tym celu także ogórków: mielonych lub w plasterkach.

Zwykle wystarczy kilka podstawowych produktów ze najbliższego sklepu spożywczego, by zadbać o piękną cerę. Dzięki temu skóra jest gładka i świeża. Zresztą zarówno ogórki, miód, jak i jogurt zawiera wiele kremów, które kupić można w naszych drogeriach.

- Można też włożyć awokado na jakieś sześć godzin do lodówki. Potem wystarczy je obrać, pociąć w plasterki i położyć na twarzy na pół godziny. I tak dwa razy w tygodniu - Suma’ya zdradza kolejny arabski sekret.


Falujące i błyszczące

Do atutów arabskich kobiet na pewno należą włosy. Ciemne, puszyste i błyszczące. Nie zależy to tylko od szamponów, których używają. – W sklepach można kupić wiele farb do włosów. Jednak część pań woli używać hennę. Zauważyłam, że w Polsce można ją kupić w maleńkich torebeczkach, natomiast na przykład w Syrii sprzedawana jest na kilogramy. Są kobiety, które nie chcą stosować farb, które przecież niszczą włosy – mówi Suma’ya. – Hennę można kupić w dwóch podstawowych kolorach: czarnym i czerwonym. Są też mieszane z tych dwóch kolorów. Ten proszek ziołowy oprócz tego, że farbuje włosy odżywia je i wzmacnia.


W sklepach także

Oczywiście nie wszystkie panie z krajów arabskich korzystają z naturalnych metod. Część z nich woli kupić kremy, farby czy maseczki w sklepie i zaoszczędzić na czasie. Na pieniądzach już nie koniecznie. W większości krajów można tam kupić kosmetyki wszystkich znanych u nas firm, od tych tańszych, po najdroższe. – Nie wiem, co jest lepsze – mówi nasza specjalistka. – Są osoby, które wolą domowe sposoby. A są takie, które wolą iść do sklepu.
Jeśli jednak na co dzień nie mamy czasu na przyrządzanie mikstur piękności, możemy przeprowadzić taki kuracje od czasu do czasu. Na przykład raz na tydzień przetrzeć twarz wacikiem nasączonym oliwką z oliwek, czy posmarować nią dłonie. Takiego efektu nie da chyba żaden krem, nawet najdroższy. Jeśli nie mamy czasu nawet na to, możemy po prostu kupić mydło lub balsam z oliwką z oliwek i chociaż to zapewne nie to samo, będzie na dobry początek.

Oliwę z oliwek można także wetrzeć we włosy. Należy je wówczas zawinąć w ręcznik na godzinę, a potem umyć szamponem. Będą miękkie i lśniące.


Jasne czy opalone?

Suma’ya zdradza także inny sekret arabskich pań. – W krajach arabskich jest ciepło. Kobiety dbają, żeby się nie opalać. Chcą mieć jasną cerę. Kremy, które można kupić na przykład w Syrii mają za zadanie rozjaśniać skórę. Poza tym używają tylko kosmetyków z filtrem.

Nie pozostaje nam więc nic innego, jak wypróbować arabskie sposoby na urodę – potrzebne składniki mamy przecież w lodówce.

Autor: Agnieszka Obaid

Komentarze