Piękne czterdziestoletnie

Posiadanie gładkiej, zdrowej i promiennej cery w wieku dojrzałym nie jest dzisiaj problemem, istnieje bowiem wiele preparatów, które pozwalają na walkę z nieubłaganym zegarem biologicznym.

Kobieta po 45 roku życia, żyjąca w XXI wieku, jest zwykle pełna energii. To osoba aktywna zawodowo i życiowo, o młodej psychice, nierzadko u szczytu kariery. Chce się podobać, potrzebne jej to w pracy i w domu. Nie rezygnuje z życia i rozwoju. Czas głębokich zmian w jej organizmie nie musi być uciążliwy. Współczesna medycyna i kosmetologia znają skuteczne sposoby łagodzące skutki menopauzy.


Chronobiologia skóry, czyli co zaprogramowała natura

Skóra to żywy organ funkcjonujący na granicy ciała i środowiska. Jest barierą ochronną narażoną na wiele czynników:
promieniowanie UV stanowi pierwszą przyczynę jej starzenia, agresja czynników środowiskowych nie jest intensywna i z czasem wewnętrzna struktura skóry ulega osłabieniu, długotrwały stres jako czynnik wewnętrzny także nie jest jej obojętny, zmiany hormonalne, związane z menopauzą, wpływają niekorzystnie na funkcjonowanie, wygląd i ogólną jej kondycję.


Konsekwencje zmian hormonalnych

Po 45 roku życia skóra wydaje się cieńsza, jakby była pergaminowa. To jednak tylko pozory, gdyż w rzeczywistości warstwa rogowa jest znacznie grubsza niż w wieku 20 czy 30 lat. W tym wieku dają też znać o sobie błędy przeszłości: palenie papierosów, nadmierne opalanie bez właściwej ochrony, nieprawidłowe odżywianie, nieracjonalne kuracje odchudzające, stres i zanieczyszczenie środowiska. Kobieta wchodzi w okres menopauzy, pojawiają się więc zmiany hormonalne, spada produkcja estrogenów (tj. hormonów żeńskich: estradiolu i progesteronu). To wszystko sprawia, że dochodzi do niekorzystnych zmian:

wzrasta suchość naskórka, zmniejsza się synteza kwasu hialuronowego,

ulegają zmianie biomechaniczne właściwości skóry: sprężystość, elastyczność, jędrność,

wzrasta aktywność enzymów niszczących kolagen, elastynę i kwas hialuronowy,

zmniejsza się produkcja kolagenu w fibroblastach (około 2,5 proc. rocznie).

W konsekwencji skóra staje się sucha, mięśnie wiotczeją, owal twarzy zatraca swą linię. Tak więc brak estrogenów jest bardzo niekorzystny dla wyglądu i urody.


Trochę historii o hormonach

Pod koniec XIX wieku, słowo „hormon” nikomu nie było jeszcze znane, ale niemieccy i francuscy lekarze podawali kobietom sproszkowane jajniki zwierząt domowych. „Lekarstwo” to dawało widoczne efekty – leczyło bezpłodność, dodawało energii, wygładzało i rozjaśniało skórę. Sam termin „hormon” został wprowadzony do języka przez angielskiego uczonego E. H. Starlinga w roku 1905.

W latach 30. XX wieku w USA mówiono już odważnie o terapii hormonalnej, a lekarstwa z estrogenów zaczęto syntetyzować na skalę masową. Estrogeny nieodłącznie kojarzą się z kobiecością: warunkują płodność, kształtują kobiece kształty i pozwalają zachować młodość. Transportowane przez krew docierają do wielu komórek ciała. Oddziałują na większość narządów i układów. Rozwój medycyny sprawił, że możemy dziś dbać o odpowiedni poziom estrogenów, także w okresie ich spadku.


Menopauza to nie wyrok

O hormonalnej terapii zastępczej (HTZ) mówi się teraz bez oporów. Decyzję o tego typu leczeniu podejmuje lekarz, najlepiej ginekolog-endokrynolog, gdyż w niektórych przypadkach istnieją przeciwwskazania do stosowania HTZ. Specjalista na podstawie określonych analiz ustala odpowiednią dawkę, co pozwala zapobiegać zaburzeniom termoregulacji, skokom ciśnienia, stanom depresyjnym, a co za tym idzie zawałom serca. Hormonalna terapia zastępcza ma też korzystne działanie w zapobieganiu osteoporozie oraz niweluje zaburzenia koncentracji. Lekarze podają, że 1/3 życia kobiety przypada na okres menopauzy i po menopauzie. Systematyczny spadek ilości estrogenów pojawia się już w okresie przedmenopauzalnym, średnio już od 45 roku życia. Menopauza występuje przeważnie między 48 a 52 rokiem życia, choć bywają przypadki, że dzieje się to parę lat wcześniej lub później.


Estrogeny dodają kobiecej skórze energii i urody

Estrogeny odgrywają ważną rolę w utrzymaniu dobrej kondycji skóry:

- ułatwiają zatrzymywanie wody, dbając od dobre nawilżenie,

- regulują poziom enzymów odpowiedzialnych za złuszczanie naskórka,

- utrzymują też odpowiednią ilość kolagenu w tkance łącznej,

- regulują pracę gruczołów łojowych.

Można więc powiedzieć, że ujędrniają i wygładzają skórę. Spłycają zmarszczki, poprawiają koloryt, ściągają rozszerzone pory, poprawiają nawilżenie.


Estrogeny w kosmetyce

Lata temu – ze względu na ich dobroczynny wpływ na skórę – zaczęto stosować w produkcji kosmetyków hormony pochodzenia zwierzęcego. Kobiety jednak, chcąc osiągnąć pielęgnacją stale więcej i więcej, przesadzały w ich stosowaniu. Na skutek niekontrolowanej kuracji i nadmiaru hormonów migrujących do skóry właściwej następowało przedostawanie się hormonów do krwiobiegu. Obecność nadmiernej ich ilości w organizmie powodowała rozchwianie równowagi hormonalnej. To z kolei było przyczyną wielu niekorzystnych zmian, co z czasem doprowadziło do zakazu stosowania w kosmetykach hormonów pochodzenia zwierzęcego.


Fitohormony – roślinne odpowiedniki naturalnych hormonów

Remedium na ten problem stały się hormony z roślin. Stąd nazwa – dla odróżnienia od pochodnych zwierzęcych – fitohormony. To łudząco podobne do naszych własnych hormonów związki chemiczne, które działają na te same receptory. Źródłem fitohormonów może być soja, czerwona koniczyna, lilia wodna, bananowiec czy dziko rosnąca tygrysia trawa. W krajach, gdzie konsumpcja soi jest duża, kobiety mają znacznie mniejsze problemy z objawami okresu menopauzy. Te roślinne związki zdolne są dotrzeć do właściwego miejsca w skórze i spowodować, by komórki wróciły do pracy, którą wykonywały, gdy były młodsze.


Kosmetyki z fitoestrogenami

Aby złagodzić objawy hormonalnego starzenia się skóry, firmy kosmetyczne wprowadzają je do pielęgnacji. Fitohormony stały się skutecznym orężem w walce z czasem. Stymulują wiele komórek skóry, w tym keranocyty. Już po 4 tygodniach stosowania takich kosmetyków zmienia się struktura i wygląd skóry. Komórki naskórka szybciej się odnawiają, poprawia się spójność warstwy rogowej naskórka, co pozwala na jego lepsze nawilżenie. Melanocyty powracają do równomiernej produkcji i rozprowadzania melaniny, efektem czego jest ładny kolor cery i brak nieestetycznych przebarwień. W skórze właściwej pojawia się więcej fibroblastów, czyli przekształconych limfocytów, odpowiedzialnych za produkcję kolagenu i elastyny. Skóra odzyskuje elastyczność. W efekcie powstrzymana zostaje utrata jędrności i wilgotności skóry, a więc to, czego obawiają się kobiety, które przekroczyły 45 rok życia. Nie zauważono (brak doniesień w badaniach dermatologicznych) wnikania fitohormonów poprzez skórę w głąb organizmu. Można więc uważać fitohormony za bezpieczną kurację dla skóry w okresie przed menopauzą i w jej trakcie.


Dojrzałe a ciągle piękne

O urodzie kobiety nie decyduje tylko wiek, zapis w genach, lecz zdrowy tryb życia i sposób pielęgnacji cery. Upływ czasu nie musi oznaczać braku młodości. Pozytywne myślenie, aktywność fizyczna, odnowa biologiczna i oczywiście kosmetyki dostosowane do potrzeb wieku to elementy osłabiające dolegliwości przekwitania. Można jeszcze długo cieszyć się młodością i urodą.

Autor: Barbara Włudyka, kosmetolog, biolog

Komentarze

  • 2016-03-31 gość

    Żeby skóra wyglądała dobrze ważne jest odpowiednie nawilżenie, ja każdego dnia wypijam 1,5 litra wody niegazowanej, ale po 40 roku życia pomyślałam także o jakimś zabiegu, który przywróci mojej skórze jędrność i wygładzi zmarszczki, wybrałam nitki liftingujące, ponieważ dowiedziałam się u mojej pani doktor w klinice MTTEstetica, że zabieg jest bezinwazyjny, a efekty widoczne od razu. Na własnej skórze przekonałam się, że było warto, z efektów jestem bardzo zadowolona, czuję się 10 lat młodziej