Perfumiarska dynastia guerlainów

Gdy grupa Louis Vuitton Moet Hennessy (LVMH) kupiła markę Guerlain, rodzinną firmę największych perfumiarzy świata, wydawało się, że padł ostatni bastion francuskiej elegancji.

Na początku wszystko wyglądało jak dawniej, nazwy nie zmieniono, a nowym właścicielem został francuski koncern, jednak do nieporozumień doszło już wkrótce. W firmie o wielkich tradycjach, gdzie miarą sukcesu nie była liczba sprzedanych flakonów, ale piękno kompozycji, pojawiły się młode wilki marketingu. Ludzie ci nie myśleli o perfumach jak o dziełach sztuki. Niespełna sześćdziesięcioletni Jean Paul Guerlain nie miał nic do powiedzenia w miejscu, gdzie przez dwieście lat ostatnie słowo zawsze należało do jego rodziny.


Początki imperium perfumiarskiego

Historia rodziny Guerlainów bierze swój początek w XVII w. Do XIX w. zajmowała się handlem przyprawami. Dopiero młody Pierre-Francois-Pascal Guerlain, urodzony w 1798 r., wkroczył do branży perfumiarskiej, zatrudniając się jako komiwojażer (przedstawiciel firmy podróżujący w celu zdobywania klientów i przyjmowania zamówień na towar) w firmie Maison Briard, specjalizującej się w wyrobie i sprzedaży perfum.

Po kilku latach z myślą o stworzeniu własnej firmy perfumiarskiej udał się do Anglii, by studiować medycynę i chemię. Po tej stronie kanału prefumiarstwo to prawdziwy interes, stąd pochodziły najbardziej elitarne kosmetyki epoki i tu Pierre-Francois-Pascal zgłębił wszelkie tajniki alchemii. W 1828 r. otworzył butik przy ulicy Rivolie, a na szyldzie umieścił napis „Guerlain Parfumeur Vinaigrier" co w wolnym tłumaczeniu brzmi: perfumiarz i wytwórca wonnych octów. Pierwsze produkty sprowadził z Anglii, ale równocześnie założył manufakturę. Na perfumiarskim firmamencie zabłysła nowa gwiazda i swoim blaskiem przyćmiła konkurencję na następne dwa wieki.


Dewiza i testament

Motto Guerlainów przekazane przez twórcę marki brzmi: „Twórz najlepsze produkty i nigdy nie czyń ustępstw kosztem ich jakości. Wybieraj proste rozwiązania i konsekwentnie wcielaj je w życie". Chcąc, zgodnie z dewizą, w pełni kontrolować jakość usług i produktów, założył własne ogrody i sady, skąd czerpał materiał do wyrobów perfumiarskich. Jego potomkowie niezmordowanie przemierzali ziemię w poszukiwaniu najlepszych ingrediencji. Tymczasem został dostawcą dworu Napoleona III i Eugenii i z tej okazji zamówił w fabryce szkła Pochet & du Courval flakon z emblematem pszczoły. Kolejny legendarny element związany z domem Guerlainów. Kiedy umarł Pierre-Francois-Pascal, zastąpił go najstarszy syn Aime.


Kreacja zapachów

Aime otrzymał solidną perfumiarską edukację pod okiem ojca i w początkach swojej pracy konsekwentnie podążał wyznaczonym przez niego szlakiem. W latach 60. XIX w. zapach „powinien być fotografią kwiatu. Sugerować woń róży, jaśminu, fiołków, lub po prostu świeżo zerwanego bukietu" Świat się jednak zmieniał i Aime szukał nowych środków wyrazu. Jako pierwszy zdecydował się dodać do produkcji swoich wyrobów składniki syntetyczne. Stanowiło to przełom w perfumiarstwie, które wkroczyło tym samym w nową epokę. W1890 r. posadę „nosa" Guerlainów objął Jacques. Stworzył on zaskakującą mnogość zapachów; w epoce fin de siecle perfumy robiło się na zamówienie, na jeden wieczór. Znamy je tylko dlatego, że przetrwała księga, w której zapisywał formuły zapachów.

Jean-Paul w jednym z wywiadów opowiadał: „Korzystaliśmy z „czarnej księgi", manuskryptu oprawionego w czarną skórę, który zawierał wszystkie przepisy, jakie od początku produkowali Guerlainowie. Kiedy wyjmowaliśmy ją z sejfu, kładliśmy na pulpicie i delikatnie obracaliśmy stronice. To była nasza Biblia.

Rodzice Jean-Paula nie przeznaczyli go do zawodu perfumiarza, ale jak zwykle zadecydował przypadek. Nastoletni Jean-Paul zaczął pracować pod okiem Jacquesa i okazało się, że ma fantastyczną pamięć oflaktywną jest w stanie zapamiętać trzy tysiące zapachów. „Pamięć nie wystarczy - zwykł mawiać - trzeba mieć duszę romantyka".

Pierwszym sprawdzianem jego umiejętności było odtworzenie zapachu żonkili. Dziadek zawieruszył gdzieś swój flakonik i poprosił o odzyskanie zawartości. „Wymieszałem składniki i pachniało tak bardzo żonkilem, że dziadek przez chwilę sądził, iż odnalazłem flakonik. I tak zostałem pasowany na perfumiarza" W 1963 r., po śmierci dziadka, Jean-Paul przejął funkcję kreatora perfum w rodzinnej firmie.


Ostatni romantyk

„Pierwsze perfumy skomponowałem dla królowej angielskiej. Drugie to były Vetiver. Nasz dyrektor w Meksyku, a mój wuj, poprosił, byśmy zrobili coś na bazie wetywerii [trawy rosnącej w południowo-wschodniej Azji]. Dziadek, który miał wtedy 82 lata, powiedział, że nie ma ochoty się tym zajmować. Niech mały się tym zajmie - tym małym byłem ja"

Od tamtej pory Jean-Paul objechał cały świat w poszukiwaniu najlepszych składników do swoich perfum. „Pamiętam, że kiedy w 1955 r. przymrozek zniszczył zbiory kwiatów pomarańczy na Lazurowym Wybrzeżu, drobni producenci sprzedali ziemie pod nieruchomości i musieliśmy bazować na produkcji tunezyjskiej. W1986 r. wymarzły mimozy w dolinie Tanneron i wtedy oparłem się na mimozie z Indii. W tym kraju zainicjowałem również produkcję jaśminu. Używałem ylang-ylang z Majotte (jedna z wysp archipelagu Komory), kraju, dokąd przeniosłem się w 1995 r. i gdzie mieszkam pośród drzewek mango, krzewów bugenwilli i grejpfrutów".

Po przejęciu domu Guerlain przez LVMH Jean-Paul praktycznie przestał się udzielać, czasem tylko realizuje swoje pomysły. Wie, że dawne czasy nie powrócą. „Nos w dzisiejszym perfumiarstwie odgrywa znacznie mniejszą rolę w podejmowaniu decyzji" - mówi.

Kiedyś mieszkańcy podparyskiej miejscowości Rambouillet widywali jeźdźca przemierzającego na koniu lasek, czasem prowadził swojego wierzchowca i wdychał zapach porannej mgły, wilgotnej trawy... ostatni perfumiarz belle epoque, który z ironią wymawia słowo marketing i który nigdy nie zrobił niczego wbrew sobie. Wciąż jeszcze konsultuje kompozycje młodszych, którym powierza się robienie perfum pod marką Guerlain, ale jak sam mówi, jest już tylko „strażnikiem świątyni".

Autor: Xenia Kolińska

Komentarze