Pan Przyjemniaczek, czyli HPV

Rozprzestrzenia się łatwo i… przyjemnie, bo głównie podczas uprawiania seksu. Mniej przyjemne są za to skutki zarażenia się nim: brzydkie zmiany na skórze, rak szyjki macicy, nowotwór prącia. Poznajmy go – oto wirus HPV.

Ryzyko zakażenia wirusem HPV wynosi 50 proc. w ciągu całego życia. Bywa, że dochodzi do niego już po pierwszym stosunku z osobą zarażoną. Faktem jest też to, że na tego wirusa współczesna medycyna nie znalazła jeszcze leku oraz że... Chwileczkę, czy to oznacza, że powinniśmy zrezygnować z seksu? Bez paniki, nie jest aż tak źle.

I łagodny, i groźny

Wirus HPV – z ang. Human Papilloma Virus, czyli wirus brodawczaka ludzkiego – nie ma jednej odmiany, lecz ponad sto. W tej grupie są typy łagodne, nieprowadzące do żadnych niebezpiecznych zmian w naszym organizmie, ale też typy wyjątkowo groźne dla naszego zdrowia. Te pierwsze określa się mianem niskoonkogennych – zakażenia nimi często są przemijające i ulegają samowyleczeniu, te drugie są wysokoonkogenne, co oznacza, że ich obecność może wywołać złośliwe zmiany nowotworowe: w przypadku kobiet raka szyjki macicy, w przypadku mężczyzn raka prącia, a u jednych i drugich raka odbytu oraz raka krtani i raka gardła. Zdaniem onkologów, najgroźniejszy jest typ 16 i 18, czyli HPV 16 i HPV 18.

Choruje ona i on

Do zakażenia wirusem HPV dochodzi zwykle podczas kontaktu seksualnego (również analnego i oralnego). Co więcej, jest to najczęstsza choroba przenoszona drogą płciową, która dotyka obydwie płcie. Istotne wydaje się też to, że w około 20 proc. do zakażenia dochodzi już w ciągu pierwszego roku od rozpoczęcia aktywności seksualnej, a w ponad 40 proc. przypadków w ciągu pierwszych dwóch lat. W pozostałych przypadkach dzieje się to później. W grupie ryzyka znajdują się więc osoby dopiero rozpoczynające przygodę z seksem oraz te, które są aktywne seksualnie od lat. Lekarze zwracają jednak uwagę, że ryzyko zakażenia drastycznie wzrasta, gdy dochodzi do częstych zmian partnerów lub do kontaktów przypadkowych, nawet gdy są one sporadyczne.

Rozpoznać wroga

Najlepszym sposobem na potwierdzenie lub wykluczenie zainfekowania organizmu wirusem HPV jest przeprowadzenie tzw. testu HPV. Wskazaniem do jego przeprowadzenia, oprócz widocznych zmian, które mogą sugerować obecność wirusa, są m.in.: profilaktyka nowotworowa, badanie przesiewowe u kobiet po 30. roku życia, weryfikacja nieprawidłowych wyników cytologii, nawracające stany zapalne układu moczowo-płciowego (zapalenia cewki moczowej u kobiet, zapalenia żołędzi lub napletka u mężczyzn), ciąża (może dojść do zakażenia dziecka podczas porodu) oraz ciąża dopiero planowana (zakażenie HPV może mieć wpływ na jej donoszenie).

Do przeprowadzenia testu potrzebny jest wymaz z szyjki macicy, czasem także ze ścianek pochwy i sromu, a w przypadku mężczyzn – z naskórka penisa bądź okolic odbytu. Materiał do badania pobiera i wysyła do specjalistycznego laboratorium zazwyczaj ginekolog bądź w przypadku mężczyzn – androlog czy dermatolog. I to najczęściej lekarz proponuje przeprowadzenie takiego testu, nie tylko ze względu na wskazania, o których wspomnieliśmy przed chwilą, ale też w sytuacji, gdy coś go zaniepokoi podczas badania. Czym może być to „coś”?

Schowany za kurzajką

Osoby zakażone wirusem HPV często nie mają żadnych objawów i nie czują się inaczej niż osoby zdrowe. Bywa też tak, że jedynym objawem są umiejscowione w okolicach narządów płciowych zmiany skórne. Pod wpływem zakażenia wirusem HPV w miejscach intymnych pojawiać się mogą tzw. kłykciny kończyste. Są to niewielkich rozmiarów twory przypominające kurzajki. W literaturze medycznej znajdziemy określenie „wyrośla brodawkowe skóry o powierzchni kalafiorowatej”. Kłykciny mają kolor skóry. Zmiany w okolicach narządów płciowych stają się widoczne zwykle w ciągu 1-3 miesięcy po zakażeniu. U mężczyzn obrastają napletek, ujście cewki moczowej, trzon penisa i odbyt. U kobiet występują na wargach sromowych i wokół odbytu. Ale nie tylko.

Pod wpływem zakażenia HPV zmiany skórne mogą też pojawić się na innych częściach ciała, np. na rękach czy stopach. W takiej sytuacji nie są to już kłykciny, lecz brodawki, którymi także zarażamy się przez bezpośredni kontakt, np. podając rękę zakażonej osobie. Za tego typu twory odpowiadają „lżejsze” odmiany wirusa, które nie powodują zmian nowotworowych. Czy to oznacza, że gdy się pojawią, powinniśmy udawać, że ich nie ma? Zważywszy, że brodawki – podobnie zresztą jak kłykciny – mają tendencję do samoistnego rozsiewania się, raczej nie. Jak więc leczyć te widoczne objawy infekcji wirusem HPV?

Bez leku, ale z laserem

Niestety, leku na wirusa HPV nie ma, ale istnieje kilka dermatologicznych metod usuwania samych brodawek. Są to m.in. krioterapia (wymrażanie ciekłym azotem), elektrokoagulacja (usuwanie brodawki prądem) i łyżeczkowanie (mechaniczne usunięcie brodawki narzędziem chirurgicznym). Istnieją też metody chemiczne, polegające na stopniowym wypalaniu brodawek za pomocą substancji zawierających m.in. kwas mlekowy lub salicylowy. Efekty dają też metody naturalne. I tu sprawdza się jaskółcze ziele: wystarczy kilka kropel soku z łodygi tej rośliny nakładać raz dziennie na brodawkę. Problem polega na tym, że nie każdą zmianę na skórze można tak potraktować (wszystko zależy od miejsca, w którym się znajduje) oraz że trzeba robić to przynajmniej przez trzy tygodnie, podczas gdy roślina kwitnie tylko raz w roku, w maju. Zawsze jednak można posadzić jaskółcze ziele w doniczce. Co nie zmienia faktu, że samego wirusa się w ten sposób nie pozbędziemy.

Maseczka oralna? Dlaczego nie!

Lepiej zapobiegać niż leczyć, to oczywiste. Tylko jak to robić? Przecinając drogi szerzenia się wirusa. Innymi słowy, chcąc uniknąć zakażenia, powinniśmy nosić klapki na basenie, korzystać tylko ze swojego ręcznika, uważać, komu podajemy rękę i do kogo się przytulamy, a podczas zbliżeń używać zabezpieczeń mechanicznych, takich jak prezerwatywa czy maseczka oralna, choć jak podkreślają lekarze – nigdy nie będzie to zabezpieczenie stuprocentowe. Prawdopodobieństwo zakażenia można też zmniejszyć, unikając przypadkowych kontaktów seksualnych i ograniczając liczbę partnerów. A szczepienia?

Nie tylko dla dziewcząt

Szczepienia to najłatwiejszy sposób zapobiegania zakażeniom HPV dający gwarancję wieloletniej odporności (szczepionkę podaje się domięśniowo w zastrzyku w dwóch lub trzech oddzielnych dawkach w ciągu 6 miesięcy). Co prawda szczepienie nie zapewnia ochrony przed wszystkimi typami wirusa, ale chroni przed zakażeniem najczęściej występującymi odmianami. Czy są jakieś przeciwwskazania? Tylko dla kobiet w ciąży. Wskazania? Zdaniem lekarzy szczepić się przeciw wirusowi HPV mogą już jedenastolatki, albo inaczej dziewczynki w okresie dojrzewania, które jeszcze nie rozpoczęły współżycia. A chłopcy?

Co prawda szczepionka została stworzona z myślą o kobietach to dziewczynki będą w przyszłości bardziej narażone na przykre konsekwencje zakażenia wirusem HPV niż chłopcy, ponieważ niebezpieczeństwo zachorowania na raka prącia w wieku dorosłym jest o wiele mniejsze niż groźba rozwinięcia się raka szyjki macicy. Mimo to szczepienie chłopców i dorosłych mężczyzn ma sens, i to podwójny. Chroni nie tylko szczepionego (co potwierdzają takie autorytety jak dr hab. n. med. Bogdan Michalski, konsultant wojewódzki w dziedzinie ginekologii onkologicznej z Katowic, czy prof. dr hab. n. med. Jan Kotarski, ginekolog onkolog z Lublina), lecz także zdrowie jego partnerki. Panowie bowiem częściej niż panie bywają „tylko” nosicielami wirusa HPV.

------------------------------------------------

Czy wiesz, że:

  • powstanie testów wykrywających obecność wirusa HPV zawdzięczamy biologii molekularnej?
  • wirusy HPV 16 i 18 odpowiedzialne są za około 70 proc. przypadków raka szyjki macicy?
  • szczepienie chroni przed zakażeniem najczęściej występującymi typami wirusa HPV, i to na wiele lat?

Do zakażenia wirusem HPV dochodzi zarówno wśród kobiet, jak i mężczyzn.

Z badań wynika, że 20 proc. kobiet mających za sobą przykre doświadczenie poronienia było zakażonych wirusem HPV.

W Polsce każdego roku odnotowuje się około 3080 zachorowań na raka szyjki macicy i 230 na raka prącia.

--

W Polsce rak szyjki macicy jest szóstym pod względem częstości występowania nowotworem złośliwym u kobiet, po raku piersi, płuc, nowotworach skóry, endometrium, raku jelita grubego i raku jajnika.

------------------------------------------------------

Autor: Joanna Grzegorzewska

Komentarze