Oglądałam świat przez brudną szybę

Doskonale pamiętam te dni, kiedy miałam ciągle zanieczyszczone okulary. Świat wyglądał tak, jakbym go oglądała przez brudną folię. Czyszczenie szkieł nie pomagało. Poszłam więc do optyka. – To pewnie zaćma – usłyszałam.   Okulista potwierdził jego przypuszczenia. Miałam zaćmę w obu oczach. Co to jest ta zaćma? – zastanawiałam się, szukając w internecie odpowiedzi, zamiast od razu pójść do lekarza.

Zaćma to choroba oczu, a konkretnie soczewki oka, która mętnieje, traci przejrzystość, a człowiek zaczyna źle widzieć. – Pacjenci mówią, że mają zamglone widzenie, rzadziej się zdarza tak zwane dwojenie. Specjalista stwierdza obniżoną ostrość wzroku – tłumaczy dr Bartłomiej Kałużny, okulista. I dodaje: – Nie bardzo wiadomo, co może być tego przyczyną, ale na pewno wiek – stąd też nazwa „zaćma starcza”, bo chorują na nią pacjenci powyżej 50 roku życia.

W zaćmie dochodzi do powstania twardego, odwodnionego jądra soczewki, które staje się nieprzezroczyste. Okulista mówi, że czynnikami powodującymi zaćmę mogą być choroby metaboliczne, takie jak cukrzyca. Również podejrzane są pewne leki, jak np. steroidy, ale także wirusy czy zanieczyszczenie środowiska. U dzieci może wystąpić zaćma wrodzona.

Wiedziałam już, że mam zaćmę w obu oczach. I co teraz? Okulary czy może jakiś zabieg? Wyczytałam, że niegdyś po prostu usuwano zmętniałą soczewkę i korygowano wzrok szkłami o sile plus 10 dioptrii, a czasem i więcej. To wtedy noszono soczewki wyglądające jak denka od butelek.

– Rewolucja w leczeniu zaćmy nastąpiła z chwilą, kiedy zaczęto wszczepiać w miejsce zmętniałych sztuczne soczewki – mówi dr Kałużny. – Mój ojciec, jako pierwszy w Polsce, już bardzo wiele lat temu wszczepił je pacjentowi choremu na zaćmę. Wrócił ze stażu w USA i przywiózł kilka egzemplarzy takich sztucznych soczewek, które dostał w prezencie. A dostał dlatego, że były gorszej jakości. Mimo tego, wszczepione do oka, przyniosły olbrzymie efekty, bo pacjent zaczął widzieć bez okularów. Wtedy jeszcze wykonywano długie dziesięciomilimetrowe cięcie i pod koniec operacji trzeba je było zszyć szwem cieńszym od włosa. Powodowało to długie gojenie i często astygmatyzm.


Soczewka w tuneliku

Sztuczne soczewki najpierw produkowano w Stanach Zjednoczonych i były tak drogie, że mało kogo było na nie stać. Z czasem stawały się coraz dostępniejsze. Dr Bartłomiej Kałużny wszczepia je od czterech lat. – Co roku przeprowadzam około tysiąca operacji zaćmy, natomiast w całym kraju każdego roku operuje się zaćmę u 150 tysięcy pacjentów i jest to najczęstszy zabieg operacyjny na świecie. Jeśli się go nie wykona, chorzy tracą wzrok całkowicie.

Mnie też czeka taka operacja. Płaci za nią (a także za soczewki) Narodowy Fundusz Zdrowia.

– Przełomem stała się fakoemulsyfikacja zaćmy, metoda, którą wprowadzono kilkanaście lat temu – tłumaczy mi okulista. – Starą, zmętniałą soczewkę usuwa się ultradźwiękami. Dzięki temu soczewkę mającą 12 mm średnicy udaje się usunąć przez tunelik w rogówce, mający zaledwie 2 mm średnicy, a w to miejsce wsunąć sztuczną soczewkę o średnicy 8 mm, ale zwiniętą w rulonik. Ten tunelik uszczelnia się potem roztworem fizjologicznym i nie trzeba zakładać żadnych szwów. Po wszczepieniu soczewka w oku rozwija się do właściwych kształtów. Oczywiście pomaga w tym specjalistyczny mikroskop. Operacja trwa do 15 minut i pacjent tego samego dnia wraca do domu.


Operacja

Przed operacją zbadano mi wielokrotnie oczy, w które wkraplano różne leki, sprawdzono ciśnienie, zaaplikowano środek znieczulający. Po dwóch godzinach podawania różnych medykamentów do mojego prawego oka, położono mnie na wózku i od tego momentu widziałam wyłącznie sufity. Zawieziono mnie do sali operacyjnej i ułożono na specjalnym łóżku. Czułam, jak na oko dr Bartłomiej Kałużny zakłada mi jakieś tajemnicze metalowe kształtki, a potem już prawie nic nie czułam, tylko ten płyn, który spływał mi z oka po policzku. Było cicho, a ja ściskałam za rękę anestezjologa i się dziwiłam, że taka „straszna” operacja na otwartym oku nic nie boli.

Po zbiegu zawieziono mnie ponownie do szpitalnej sali, do mojego łóżka. Zmierzono mi po raz kolejny ciśnienie i cukier. Napięcie opadło i spokojnie zasnęłam. Tego samego dnia opuściłam szpital.

Opatrunek na oku nosiłam krótko, a kiedy go zdjęłam, świat widziałam znowu bardzo wyraźnie. Po miesiącu przeszłam operację drugiego, lewego oka. Dziś widzę wszystko przejrzyście i bardzo ostro niczym Indianin „Bystre Oko”.


Soczewki korygują

– Jest wiele rodzajów sztucznych soczewek – mówi dr Kałużny. – Mogą być z różnych materiałów, ale te najczęściej stosowane są akrylowe. Są też sferyczne, korygujące aberracje sferyczne i dzięki ich wszczepieniu widzenie staje się ostrzejsze. Soczewki toryczne korygują astygmatyzm, a soczewki dwuogniskowe korygują widzenie do dali i bliży. One też są najdroższe, bo koszt jednej wynosi ponad 3 tys. złotych.

Część soczewek posiada żółty filtr i dzięki temu pacjent widzi naturalne kolory, a siatkówka jest chroniona przed szkodliwym promieniowaniem. Po miesiącu od wszczepienia soczewek pacjentowi zapisuje się nowe szkła...
Czy soczewki będą mi służyć już przez całe życie? Czy nigdy się nie zepsują? A czy mogą wystąpić jakieś powikłania?

– Soczewki się nie psują – tłumaczy mój rozmówca. – Mogą jednak wystąpić powikłania, takie jak np. zapalenie wnętrza gałki ocznej. Przyczyną są bakterie. Kiedy wnikną do oka, mętnieje ciałko szkliste, pojawia się ropa, co prowadzi do upośledzenia widzenia. Zdarza się ta przypadłość średnio raz na tysiąc operacji. My nie mieliśmy takiego przypadku. Innym powikłaniem może być źle dobrana soczewka, może pojawić się astygmatyzm pooperacyjny lub wzrosnąć ciśnienie. U pacjentów, którzy mają niewydolny śródbłonek rogówki, może dojść do uszkodzenia rogówki.

– Dlatego też w szpitalu zacząłem robić przeszczepy warstwowe rogówki, co pozwala ją naprawić – wspomina doktor.

Jest jeszcze jedno, tak zwane późne powikłanie. To zmętnienie torebki tylnej soczewki: – Pacjent ma wrażenie, jakby mu wracała zaćma, ale wystarczy przeciąć zmętniałą torebkę laserem i wzrok powraca natychmiast. Te zabiegi wykonuje się w ambulatorium, bo są szybkie i skuteczne.

Jestem dobrej myśli i wiem, że będzie dobrze. Widziałam ludzi z zaćmą, jak niezdarnie poruszają się po przychodni prowadzeni przez współmałżonków lub dorosłe dzieci. Rozmawiałam z wieloma z nich, bo też obawiali się tej operacji, nie bardzo wierzyli w jej skuteczność. A po zabiegu patrzyłam na radość. Wielką radość z odzyskanego wzroku...


Dr Bartłomiej Kałużny jest specjalistą chorób oczu, adiunktem w Klinice Chorób Oczu Collegium Medicum UMK w Toruniu i starszym asystentem w Szpitalu Uniwersyteckim im. Jurasza w Bydgoszczy.

Autor: Bożenna Szymańska

Komentarze

  • 2016-06-01 Gochna

    Nie ma się co bać - zabieg jest bezbolesny. Ale najgorsze, co może być, to czekanie na zabieg w Polsce. Przez kilka lat można stracić wzrok. Radzę wyjechać do Czech - teraz można leczyć się tam na NFZ. Medipe Clinic - ta firma zajmuje się organizacją wyjazdu na leczenie zaćmy. Za transport, tłumacza i soczewkę płaci 995 zł.

  • 2016-03-31 gość

    Wszystkie informacje o zaćmie można znaleźć na portalu wiedzy o tej chorobie- www.leczeniezacmy.pl. Znajdują się tutaj filmy ilustrujące przebieg operacji usunięcia zaćmy, komentarze osób, którym usunięto zaćmę, wyszukiwarka klinik okulistycznych przeprowadzających operacje oraz wiele innych pożytecznych informacji. Serdecznie zapraszamy!

  • 2016-03-31 gość

    ania123: Operacje na oku - mocna rzecz, ale czytalam z zaciekawieniem. Zycze zdrowia!