Ofiary słońca - dbamy o skórę podczas opalania

Krótkie intensywne wakacje w pełnym słońcu oraz moda na solarium to poważne zagrożenia dla naszej skóry.   Konsultacja: dr n. med. Iwona Pniewska, specjalista dermatolog z Medical SPA w Warszawie

Opalona skóra wygląda zdrowo… Ale promienie słońca, a także te emitowane przez lampy w solarium powodują uszkodzenie jej komórek. Wielogodzinne prażenie się w ostrym słońcu lub częste korzystanie z solarium, może przynieść więcej szkody niż pożytku. Bezpośrednimi następstwami są oparzenia słoneczne i udary, a nieco późniejszymi: starzenie się skóry, a także niektóre jej nowotwory, w tym czerniak, najgroźniejszy z nich.


Opalajmy się z umiarem

Nie oznacza to, że mamy całkowicie rezygnować ze słońca. Ma ono wiele zalet: relaksuje, chroni organizm przed depresją i pomaga w leczeniu niektórych chorób skóry, np. łuszczycy. Jest także dobroczynne dla kości, gdyż wspomaga wytwarzanie witaminy D3. Ze słońca trzeba jednak korzystać z umiarem. Najlepiej opalać się przed godziną 11 i po 15, wtedy promienie nie są tak bardzo intensywne i stosować kremy z filtrem.

Okazuje się, że najbardziej niebezpieczne dla skóry jest nagłe nasłonecznienie, gdyż jest ona nie wystarczająco odporna na dużą i gwałtowną dawkę promieni słonecznych. Wtedy pod wpływem promieniowania UVA dochodzi do uszkodzenia DNA komórek skóry. Z pojedynczymi uszkodzeniami organizm na ogół potrafi sobie poradzić. Jednak jeśli jest ich dużo – tak się dzieje, kiedy często i długo przebywamy na intensywnym słońcu – może się zdarzyć, że jakaś zmutowana komórka wymknie się spod kontroli i zacznie nadmiernie rozmnażać. Oznacza to początek czerniaka, najzłośliwszego nowotworu skóry. Rozwija się on bardzo szybko i nie leczony, w ciągu kilku miesięcy może doprowadzić do śmierci.

Na czerniaka zapadają częściej osoby, które na co dzień pracują w zamkniętych pomieszczeniach, a raz do roku fundują sobie tygodniowe lub dwutygodniowe wakacje na plaży.


Coraz więcej chorych

W Polsce czerniak co roku dotyka ok. 2100 osób, z czego ponad połowa umiera. Liczba chorych podwaja się co dziesięć lat. Najbardziej narażone są osoby o jasnej trudno opalającej się skórze, jasnych lub rudych włosach i niebieskich oczach, gdyż właśnie one łatwo ulegają poparzeniom słonecznym. Przypuszcza się, że już dwa oparzenia w dzieciństwie zwiększają prawdopodobieństwo wystąpienia w przyszłości czerniaka. Kolejną grupę stanowią „posiadacze” tzw. zespołu znamion dysplastycznych, czyli wielu znamion o nieregularnym kształcie i niejednolitej barwie, oraz te osoby, w rodzinach których zdarzały się przypadki czerniaka. Częściej chorują kobiety niż mężczyźni.


Kiedy znamię usunąć?

Jeżeli zmienia się jego wygląd, kolor, swędzi, jest często podrażniane przez ubranie lub wystawione na działanie słońca. Gdy nie budzi podejrzenia i nie szpeci, wystarczy je obserwować.

Niebezpieczne są znamiona na śluzówkach, np. śluzówkach jamy ustnej, na dziąsłach, policzkach, na języku czy na śluzówce narządów płciowych. Powinno się je bezwzględnie usunąć.

Czerniak o grubości 0,5 mm jest w 100 proc wyleczalny. Powyżej 3 mm szansa chorego na przeżycie 10. lat spada o połowę.


Jak wygląda zabieg?

Znamiona powinny być usuwane wyłącznie chirurgicznie i obowiązkowo poddane badaniu histopatologicznemu.
Operacje znamion barwnikowych traktowane są jako profilaktyka onkologiczna i refundowane przez NFZ.
Znamię usuwa się w znieczuleniu miejscowym. Oprócz usunięcia zmiany chirurg usuwa także margines tkanek otaczających ją, gdzie mogą pozostać komórki nowotworowe. Po zabiegu pacjent przez kilka dni nosi mały opatrunek.


Jak się chronić?

Ze słońca korzystać z umiarem, nie opalać się w godzinach południowych, stosować kremy z filtrem – ale z faktorem 30, nie mniej! Niższy faktor po prostu niewiele daje. Popularne olejki mają tak niskie filtry, że się zwyczajnie nie liczą. Przed promieniami UV najskuteczniej chronią gęste, białe kremy o najwyższych faktorach, które pozostawiają na skórze widoczną powłokę. Krem z filtrem działają przez dwie godziny więc po tym czasie powinniśmy się obficie (milimetrową warstwą) dosmarować. No i lepsze są kremy, niż spraye. Ochrona przed UV obowiązuje nas też w mieście czy parku, także późną wiosną i wczesną jesienią. Jeśli mamy dużo znamion barwnikowych, na plażę zakładajmy koszulkę bawełnianą, nie bikini i siedźmy pod parasolem, a nie bezpośrednio na słońcu.

Ważne jest, aby raz w roku warto skontrolować u dermatologa wszystkie znamiona. Czerniak, choć jest bardzo groźny, to wcześnie wykryty jest prawie w 100 proc. wyleczalny.

Autor: Hanna Mądra

Komentarze