Noworoczne postanowienia. Jak wytrwać i osiągnąć zamierzony cel?

Schudnę, zacznę ćwiczyć, rzucę palenie – to najczęstsze ubiegłoroczne postanowienia Polaków. Ręka w górę, kto wytrwał w nich dłużej niż miesiąc. Co obiecamy sobie w tym roku? Może tym razem uda się osiągnąć wyznaczone cele?

Nowy rok to szansa na nowy, lepszy początek. Przy sylwestrowych fajerwerkach restartujemy swoje życie, grubą kreską odgradzamy się od dotychczasowych niepowodzeń, zmarnowanych szans i... postanowień z ubiegłego roku, w których nie wytrwaliśmy. Obietnice, które składamy samym sobie, dla blisko 77 proc. Polaków są częścią noworocznego rytuału. I bardzo dobrze, gdyż stanowią jedyną w swoim rodzaju próbę walki z własnymi słabościami. I choć aż 92 proc. z nas o większości swoich postanowień zapomina jeszcze przed końcem pierwszego kwartału, niektórym jednak udaje się osiągnąć wyznaczone sobie cele. Gdzie tkwi tajemnica ich sukcesu? Czy chodzi o wyjątkową wytrwałość, siłę woli i samodyscyplinę? To również, ale przede wszystkim liczy się odpowiednio postawiony, realny cel.

Misja: muszę schudnąć!

Utrata zbędnych kilogramów zajmuje zazwyczaj najwyższe lokaty na listach noworocznych postanowień Polek i Polaków. Nadwaga i otyłość to poważne problemy i choć na co dzień może się wydawać, że dotknięte nimi osoby je lekceważą, w rzeczywistości większość z nich marzy o szczupłej sylwetce. Pośród noworocznych wyzwań prym wiodą: codzienna gimnastyka, poranne bieganie, rezygnacja ze słodyczy i słonych przekąsek oraz stosowanie się do wybranej diety. Plan jest wspaniały, zazwyczaj zawodzi jednak realizacja. Nie ma w tym nic zaskakującego, a wręcz przeciwnie − byłoby niemal cudem, gdyby otyła, nieprzyzwyczajona do wysiłku osoba z dnia na dzień stała się królową fitness. Niemożliwe również, by ktoś, kto dotychczas nie ograniczał się kulinarnie, nagle z powodzeniem przyjmował zaledwie 1500 kalorii dziennie i miał siłę, by normalnie funkcjonować. A tego właśnie oczekujemy od naszych biednych organizmów − ekstremalnego, regularnego wysiłku i zadowalania się głodowymi racjami żywnościowymi. Kto by to wytrzymał?

Za surowi czy zbyt pobłażliwi?

Wypisując na kartce cel „schudnąć 10 kg do świąt wielkanocnych”, jesteśmy dla siebie bardzo surowi, ale jest nam z tym całkiem przyjemnie. Czujemy, że damy radę zmusić się do wysiłku, bo od czegoś przecież mamy tę silną wolę. A poza tym − myślimy − w zasadzie wystarczy przemęczyć się kilka pierwszych dni i poczekać, aż nasz organizm przywyknie do nowych reguł, a wtedy wszystko już będzie „robiło się samo”. Zaraz na początku stycznia kupujemy więc karnet do siłowni lub na basen, drogie buty do biegania i matę do domowych ćwiczeń, wierząc, że zainwestowane pieniądze dodatkowo zmotywują nas do działania. Nic z tego. Jeśli ćwiczenia nie dają nam przyjemności, a nowy sposób odżywiania sprawia, że chodzimy głodni i źli, najprawdopodobniej z dnia na dzień będziemy stawać się dla siebie coraz bardziej pobłażliwi. „Odpuszczanie sobie” będzie odbywało się małymi kroczkami − coraz rzadsze ćwiczenia, coraz częstsze sięganie po niedozwolone przekąski czy dania. By usprawiedliwić się przed samym sobą, wymyślimy dziesiątki powodów, dla których rezygnacja z postanowień to nie wybór, ale konieczność: brak czasu na szukanie w sklepach dietetycznych produktów i późniejsze przygotowywanie z nich zdrowych dań, za niskie temperatury na bieganie po parku, imprezy rodzinne i „obowiązkowa” konsumpcja serwowanych tam potraw, konieczność kupowania fast foodów podczas krótkich przerw w pracy itd. Jeśli na tamie oddzielającej nas od dawnego życia pojawią się nawet małe pęknięcia, tylko kwestią czasu jest, kiedy noworoczne cele zostaną doszczętnie zalane przez nasze dotychczasowe przyzwyczajenia.

To może się udać!

Psycholodzy twierdzą, że nie musi tak być. Nawet osoby o słabszych charakterach są w stanie wytrwać i osiągnąć wyznaczony sobie cel, pod warunkiem że będzie on realny. Nie może być więc mowy o drastycznych, wywracających życie do góry nogami zmianach. Liczy się rozsądek, znajomość własnego organizmu i czerpanie wiedzy z dotychczasowych doświadczeń.

Oto kilka kroków, które pomogą nam zrealizować to, co sobie zaplanowaliśmy.

  • Wyznaczmy realny termin osiągnięcia celu. Schudnięcie 10 kg w ciągu dwóch-trzech miesięcy to zbyt duże obciążenie dla nieprzyzwyczajonego do zmian organizmu. Oceńmy obiektywnie swoje dotychczasowe sukcesy i porażki w kolejnych podejściach do walki z nadwagą i wyciągnijmy wnioski. Lepiej stracić na wadze mało niż nic, jeśli więc celem ma być utrata nawet jednego kilograma miesięcznie − warto się tego podjąć!
  • Nie zrażajmy się niepowodzeniami. Po miesiącu restrykcyjnej diety zdarza nam się chwila słabości i zjadamy kawałek ciasta. Efekt? Załamujemy się własną niekonsekwencją, ubolewamy nad brakiem silnej woli i... zupełnie odpuszczamy sobie dietę, nierzadko wpadając w wir kompulsywnego jedzenia. To wielki błąd. W każdy proces przemiany zawsze wpisane są upadki i jeśli zdarzają się rzadko, nie należy się nimi nadmiernie przejmować. Zaufajmy samym sobie i nie odpuszczajmy tylko dlatego, że przydarzyło nam się małe potknięcie. Wstańmy, otrzepmy się i idźmy dalej. Posuwając się dwa kroki do przodu i jeden wstecz, w końcu też dojdziemy do celu, choć droga będzie dłuższa i zajmie nam więcej czasu.
  • Dbajmy o siebie. Bardzo trudno wytrwać w postanowieniu utrzymania diety i regularnego ćwiczenia, gdy nasz organizm jest zmęczony, niewyspany i nieszczęśliwy. Przede wszystkim − wysypiajmy się, by od rana mieć siłę i motywację do walki z kilogramami. Ale dbajmy również o prawidłowe nawodnienie organizmu, dobrą kondycję skóry, włosów i paznokci, a także... dobre relacje z ludźmi. Naukowcy są zdania, że hormon szczęścia, czyli dopamina, bardzo pomaga nam kontrolować zachcianki i motywuje nas do działania. To idealny hormon dla osób z noworocznymi postanowieniami!
  • Nagradzajmy samych siebie. Niekoniecznie tortem, ale np. zakupem jakiegoś miłego drobiazgu. Jeśli udało nam się schudnąć tyle, ile zaplanowaliśmy, zdecydowanie należy nam się nowa książka, kosmetyk albo kolczyki (albo − jeśli ktoś woli − kino lub długi spacer po parku). Jeśli schudliśmy o połowę mniej, nadal zasługujemy na nagrodę. Zamiast rozpaczać, że efekty diety i ćwiczeń są za słabe i zbyt powolne, cieszmy się, że w ogóle są. Przecież gdyby nie nasza silna wola, teraz moglibyśmy tyć i czuć się fatalnie.
  • Nie przesadzajmy z ilością wyzwań. Lepiej zrealizować trzy z trzech celów niż jeden z dziesięciu. Jeśli na naszej noworocznej liście jest dużo podpunktów, nie musimy startować jednocześnie we wszystkich kategoriach. Rozdzielmy zadania na wszystkie miesiące w roku, ustalmy plan działania i skreślajmy po kolei to, co udało nam się osiągnąć. Każdy mały sukces będzie nas motywował do dalszej pracy nad sobą i sami poczujemy, że jesteśmy gotowi do dalszych wyzwań.
  • Szukajmy wsparcia. Walka z samym sobą jest wyjątkowo trudna, jeśli jesteśmy nie tylko obiema stronami konfliktu, ale dodatkowo również jedyną widownią. Nikt nie motywuje lepiej niż najbliższe osoby, warto więc wtajemniczyć w swoje cele rodzinę i przyjaciół, a potem pozwolić im sobie kibicować. Poprośmy, by doceniali nasze sukcesy, nawet te malutkie, dzięki czemu będziemy mieć ochotę dawać z siebie coraz więcej. Z wierną publicznością trudniej będzie również sobie odpuścić i przyznać się do porażki. A żeby przysługi nie były jednostronne − motywujmy się wzajemnie!

W Nowy Rok bez papierosów!

Jeśli rzucenie palenia jest jednym z czołowych punktów na liście noworocznych postanowień, to bardzo dobry znak – najważniejsze, że palacz dostrzega swój problem i chce się z nim zmierzyć. Świadomość to pierwszy krok do sukcesu. Kolejne nie będą łatwe, ale warto próbować. Co ciekawe, naukowcy są zdania, że kilkukrotne nieudane próby odstawienia papierosów wcale nie świadczą o przegranej. Wręcz przeciwnie – badania dowodzą, że dopiero któraś z kolejnych prób zazwyczaj kończy się sukcesem. Co oczywiście nie oznacza, że nie może się to udać także za pierwszym razem. Wszystko zależy od właściwości organizmu, siły uzależnienia, okoliczności palenia oraz motywacji do zerwania z nałogiem. Jak sobie pomóc?

1. Oszczędność, ale przede wszystkim zdrowie. Impulsem do rzucenia nałogu dla większości palaczy nie jest niestety troska o siebie, ale czynnik ekonomiczny. Papierosy są drogie, a będą jeszcze droższe. Jest to jakaś motywacja, zdecydowanie lepsze efekty przyniesie jednak świadomość tego, jak wielkie spustoszenie czyni w ludzkim organizmie nikotyna. Warto nie odgradzać się od publikacji prasowych czy internetowych na temat skutków palenia, bo wiedza to siła, której bardzo potrzeba osobom uzależnionym.

2. Substytuty. Papierosy to nie tylko uzależnienie od nikotyny, to także przyzwyczajenie ciała do rytuałów związanych z paleniem. Gdy zapadnie decyzja o rzuceniu nałogu, warto zanotować okoliczności, które dotychczas towarzyszyły paleniu – trudny poranek, posiłek lub kawa, przerwa w pracy, impreza, spotkanie towarzyskie? Warto dać swoim rękom i ustom jakąś alternatywę. Osoby rzucające nałóg ratują się gumami i drażetkami (z nikotyną lub bez), ale również chrupaniem marchewki, pestek dyni, słonecznika czy orzeszków. Ważne, by przekąska zajmowała ręce, ale nie była niezdrowa i tucząca.

3. Wsparcie. Ważne, by o decyzji rozstania się z papierosami mówić otoczeniu. Doping najbliższych i rozsądna pomoc np. kolegów z pracy może zdziałać cuda. Jeśli natomiast próby rzucenia nałogu podejmowane były już wielokrotnie i nie ma nadziei na powodzenie kolejnej misji, można skorzystać z pomocy specjalistów. Terapia to nie tylko ogromne wsparcie dla osoby walczącej z nałogiem, to także opracowana indywidualnie strategia działania, a czasem również pomoc farmakologiczna. Terapeuta potrafi okiełznać chaos, który bardzo często towarzyszy decyzji o rzuceniu palenia i prowadzi pacjenta za rękę przez pułapki uzależnienia.

Zdrowo żyć − postanowienie na 2017 rok

Decyzja, by prowadzić zdrowy styl życia, to najlepsze z możliwych postanowień. Co to właściwie oznacza? Na pewno nie katowanie się cud-dietami, z pewnością również nie codzienne zmaganie się z samym sobą na siłowni. Każdy z nas potrzebuje czegoś innego i na co innego może sobie pozwolić, ale dla wszystkich, którzy chcą zacząć żyć zdrowo, obowiązkową bazą będzie:

•picie przynajmniej 2 litrów wody dziennie (nawodnienie organizmu to podstawa!),

•odrobina ruchu każdego dnia (spacer z psem lub spokojna rowerowa przejażdżka to także ruch, ważne, by te czynności sprawiały przyjemność),

•ograniczenie spożycia soli, smażonych dań, słodyczy, złych tłuszczów (oraz wszystkiego, co nam szkodzi i po czym czujemy się ociężali i niezdrowi),

•trening umysłu, czyli czytanie (książki pomagają nam się zrelaksować w dużo zdrowszy sposób, niż np. oglądanie telewizji),

•dbałość o wygląd (atrakcyjna, zadbana kobieta czuje się ze sobą dobrze i jest bardziej zmotywowana do walki o siebie),

•dbanie o dobre relacje z ludźmi (to nie pomyłka – pozytywne kontakty społeczne wpływają na wydzielanie hormonów, które odpowiadają np. za naszą silną wolę).

Noworoczne postanowienia w liczbach:

77 proc. osób wchodzi w Nowy Rok z przynajmniej jednym postanowieniem

92 proc. osób ostatecznie rezygnuje z realizacji obranego celu

47 proc. osób chce rzucić palenie lub inny nałóg

38 proc. osób chce schudnąć lub (znacznie rzadziej) przybrać na wadze

34 proc. osób chce poprawić swoją sytuację finansową

31 proc. osób chce naprawić swoje relacje z otoczeniem

Autor: Kamila Śnieżek

Komentarze

  • 2016-12-08 Agnieszka Jarzębowska

    Ja jeszcze bym dodała, żeby motywować się wyobrażając sobie siebie po zrzuceniu kilogramów. Im więcej zmysłów w to zaangażujemy tym lepiej. Możemy sobie wyobrazić siebie na wakacjach w krótkiej sukience idącą brzegiem plaży, wyobrazić sobie jak się czujemy, jak lekko nam się idzie, spróbować wyobrazić sobie co czujemy dotykając naszego nowego ciała smarując się olejkiem do opalania itd. To daje ogromną motywację do działania.

    Ja swoje postanowienia noworoczne wyznaczam przechodząc przez 7 kroków. Możesz wejść na stronę i zobaczyć jak to zrobić (dostaniesz sprawdzone metody, skuteczne narzędzia).