Nosek w kropki

Kto nie marzył w dzieciństwie, by być jak Pippi Langstrup? Nikogo nie interesowała jej daleka od ideału uroda. Wszyscy za to podziwiali siłę, niezależność i pewność siebie małej, piegowatej dziewczynki ze sterczącymi, rudymi warkoczykami.

A kogo nie uwiodła charyzma Ani z Zielonego Wzgórza? Rudowłose, piegowate piękności inspirowały od wieków malarzy i poetów. Wielkim ich wielbicielem był Stanisław Ignacy Witkiewicz, a Leopold Staff pisał: „Włosy twe: jedwab, bursztyn i oliwa...”.


Trudna uroda

Stereotypy dotyczące kanonów urody – całkowicie niesłusznie – zaliczają piegi do defektów. Tymczasem piegi dodają twarzy naturalnego uroku, zadziorności i sprawiają, że staje się ona nieszablonowa i interesująca. Wielbiciele piegów, a są tacy, mówią o nich: „słoneczne plamki”, „odbicie słońca na skórze”. Jest w tych określeniach wiele prawdy, ponieważ słońce i brązowawe kropeczki na skórze łączą silne więzi. Piegi to maleńkie plamki w kolorze beżowym lub brązowym, pojawiające się w wyniku przyspieszonego i nierównomiernego wytwarzania melaniny (pigmentu) przez komórki skóry. Pojawianie się piegów jest uwarunkowane genetycznie i nie jest związane z żadnym stanem chorobowym. Powstawanie piegów jest w istocie reakcją obronną organizmu, który chroni skórę przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych.

Piegi ma sezonowo prawie każdy, a porcelanowa i nieskazitelna cera to wielka rzadkość. Niektórzy akceptują je lub nawet traktują, jako dodatkowy atut urody, a inni ich nie tolerują i skłonni są przypisywać małym, niewinnym plamkom winy za wszystkie swoje życiowe niepowodzenia.


Piegi nie dla każdego

Tradycyjny pogląd, że piegi to przywilej tylko osób o włosach blond lub rudych i jasnym kolorze skóry, nie jest prawdziwy. Piegi pojawiają się praktycznie przy każdym kolorze włosów i karnacji. Często ich występowanie oraz intensywność jest związana z porą roku – stają się widoczne głównie wiosną i latem, a znikają, gdy nadchodzą chłody. Najbardziej wrażliwe miejsca to twarz, dekolt oraz ramiona. U niektórych osób usiane jest nimi całe ciało, piegi nie mają tu charakteru sezonowego przebarwienia, a są stałym elementem urody.

Jeżeli piegi stają się problemem nie do przezwyciężenia, kosmetologia oferuje wiele sposobów na ich zatuszowanie, zmniejszenie intensywności czy usunięcie. Najprostszym, choć doraźnym sposobem jest użycie korektorów i pudrów, które – umiejętnie użyte i dobrane do indywidualnych potrzeb – nadadzą skórze pożądany wygląd.

Jeśli jednak celem jest pozbycie się piegów na zawsze, konieczne jest podjęcie bardziej zdecydowanych kroków. Zanim udamy się po pomoc do gabinetu kosmetycznego lub dermatologa, powinniśmy spróbować domowych sposobów na rozjaśnianie plamek. Walkę z nimi trzeba rozpocząć od najprostszej rzeczy: unikania słońca i stosowania kremów z SPF 40-50 w dni słoneczne i to o każdej porze roku. Słońce, bowiem jest przyczyną pojawiania się piegów oraz intensyfikowania ich barwy.

Pomocna w walce z przebarwieniami może być codzienna dieta, jeśli jest bogata w witaminę C, która ma własności rozjaśniające oraz beta-karoten nadający skórze lekko opalony odcień. Warto więc jeść marchew, paprykę, brokuły, pomidory będące doskonałym źródłem karotenu oraz owoce cytrusowe, truskawki i porzeczki, w których znajduje się witamina C.


Warzywa i owoce zawierające tę witaminę można stosować także zewnętrznie w postaci maseczek. Najlepiej przygotować je z:

- czarnej porzeczki wymieszanej z miodem,
- posiekanej pietruszki wymieszanej z jogurtem,
- rozgniecionych na papkę truskawek.


Dobrym sposobem jest przemywanie przebarwionych miejsc sokiem z cytryny lub ogórka. Po tego typu zabiegu konieczne jest spłukanie specyfików ciepłą wodą.

Maseczki nie zlikwidują piegów, ale spowodują ich zblednięcie i redukcję ilości. Niecierpliwym warto przypomnieć, że efektu rozjaśniania nie uzyskamy po jednym razie. Dopiero długotrwałe stosowanie maseczek może okazać się skuteczne.

W aptekach i drogeriach można także kupić kremy wybielające przeznaczone dla osób z piegami. Skład większości z nich opiera się na witaminie C, kwasach owocowych, hydrochinonie, arbutynie (związki chemiczne o właściwościach wybielających). Kremy te wymagają jednak stałego stosowania, a pierwszych widocznych efektów możemy spodziewać się po 4-6 tygodniach.

Gabinety kosmetyczne oraz dermatologiczne oferują zabiegi bardziej inwazyjne, ale też skuteczniejsze od domowych sposobów rozjaśniania przebarwień na skórze.

Do prostych zabiegów należy stosowanie złuszczającej maści rezorycynowej i fenolowej lub wybielającej maści perchydrolowej. Po ich zastosowaniu piegi znikają, lecz, niestety, po jakimś czasie pojawiają się znowu. Związki wchodzące w skład tych maści nie należą do bezpiecznych, dlatego należy stosować je pod ścisłą kontrolą lekarską.

Skutecznym sposobem na pozbycie się pokrytego przebarwieniami naskórka są peelinngi polegające na chemicznym złuszczaniu kolejnych warstw skóry oraz mikrodermabrazja – odmiana peelingu mechanicznego, do którego wykorzystuje się kontrolowany strumień mikrokryształków. Do niedawna oba zabiegi wykonywano wyłącznie w gabinetach dermatologicznych, dzisiaj coraz częściej znajdują się w ofertach salonów kosmetycznych.

Najnowocześniejszym i najskuteczniejszym obecnie sposobem na pozbycie się przebarwień jest dwufazowy zabieg o nazwie Cosmelan. Pierwsza część kuracji jest zabiegiem wykonywanym w gabinecie dermatologicznym, a druga przeprowadzana jest w warunkach domowych.

Mimo rozwoju kosmetologii peeling i zabiegi pochodne niosą znikome ryzyko wystąpienia powikłań. Zanim podejmiemy więc decyzję o pozbyciu się piegów, powinniśmy najpierw zasięgnąć porady lekarza, a następnie starannie wybrać miejsce, w którym poddamy się zabiegowi.

Warto jednak pamiętać, że piegi to cecha genetyczna. Jeżeli chcemy utrzymać efekt zabiegów, musimy cały czas stosować kremy ochronne z bardzo wysokim filtrem i unikać nasłonecznienia.


Piękno w plamki

Teraz czas na pytanie: czy warto poświęcać czas i energię, a nawet znosić ból, by pozbyć się tego, co nas zdobi? Piegi są atrakcyjne. Piegi są modne. Piegi nie utrudniają kariery. Światowej sławy modelki i aktorki z dumą obnoszą swoje piękne, usiane drobnymi kropeczkami twarze. Wizażyści obmyślają sposoby makijażu, które piegi podkreślają, a mężczyźni widzą w nich dodatkowy walor kobiecej urody. Najważniejsze jest jednak to, że piegi są integralną częścią nas samych, więc najprościej je zaakceptować i polubić. Znana prawda mówi, że jeśli chcemy, by pokochali nas inni, najpierw musimy pokochać sami siebie. Pokochajmy więc sami siebie – razem z naszymi piegami.


Piękne i sławne „pieguski”:

Świat: Shirley MacLaine, Nicole Kidmann, Juliane Moore, Marcia Cross („Gotowe na wszystko”), Kelly Reilly


Polska: Anna Polony, Maria Koterbska, Magdalena Walach, Katarzyna Dowbor

Autor: Joanna Wereszczyńska

Komentarze

  • 2016-03-31 gość

    ja zawsze sie ich wstydzilam,ale jestem jaka jestem:)

  • 2016-03-31 gość

    A ja tam lubię pieguski - są delikatnie, kruche, ładnie pachną i maja to coś w sobie :))