Nie zapuszczaj się!

Zawiązujesz włosy w gumkę recepturkę, bo nie miałaś czasu ich umyć? Nosisz w domu dresy? Nie pomalowałaś się dzisiaj, bo nie wychodzisz „do miasta"? Każdej z nas to się zdarza. Ważne jednak, by nie był to stan permanentny.

Czas i prawa grawitacji robią swoje - skóra już nie tak sprężysta jak dawniej, biust nieco podupadł, pupa coraz dobitniej potwierdza istnienie przyciągania ziemskiego. Mąż na kanapie z pilotem w ręku, albo przed monitorem komputera nie zauważa twojej obecności w tym samym pokoju? Dzieci to roszczeniowe stworzenia, które tylko trzeba obsługiwać? Dla kogo miałabyś się starać? Gdyby nie to, że musisz codziennie wyjść do pracy, mogłabyś chodzić na okrągło w „domowym" luźnym i wygodnym ubraniu. Nawet jeśli już nie chodzisz na randki, nie masz 30 lat i przybyło ci nieco w biodrach i pasie, nie wolno chodzić ci w workowatych ubraniach i przestać o siebie dbać. Jeśli ty o siebie nie zadbasz, nie zrobi to nikt inny, zaręczam ci. Ale jeśli zadbasz - każdy to dostrzeże. Ale co ważniejsze - poczujesz się znacznie lepiej.


Zaniedbana = nieszczęśliwa

Kiedy przestajemy się starać? Gdy nie czujemy się piękne, pożądane, chciane. To działa również w drugą stronę - gdy nie chcemy być pożądane (bo np. unikamy seksu albo boimy się bliskości i zranienia), chowamy się za szarymi, bezkształtnymi ubraniami, nie wydobywamy i nie podkreślamy atutów swojej urody, przeciwnie, chcemy się jak najmniej wyróżniać z tłumu. Nie poświęcamy ciału specjalnej uwagi - nie dbamy o nie, nie pielęgnujemy, nie pilnujemy wagi. Podświadomie nie chcemy się podobać lub nasze poczucie własnej wartości jest tak niskie, że nie wierzymy, że mogłybyśmy się podobać.

Co takiego miał Casanova, że kobiety ulegały mu masowo? Zdobywał je słowami, zachwytami, każda - choć wiedziała, że nie jest jedyna - tak właśnie się czuła. Poświęcał im całą swoją uwagę, czynił każdą z nich najważniejszą na świecie. Podobnie wyjątkowo czujemy się na pierwszych randkach - w centrum czyjegoś świata - ukochany przynosi kwiaty, zachwyca się nami. Gdy kobieta czuje się kochana - rozkwita. Czuje się piękna i chce taka być dla swojego partnera.

Upraszczając - mężczyźni to wzrokowcy, a kobiety - słuchowcy. Dla nich ważna jest nasza atrakcyjność fizyczna, a my kochamy się w słowach, chcemy słyszeć komplementy, choć obiektywnie mogłybyśmy sobie niejedno zarzucić. To kółko zamknięte - gdy takie się czujemy, on także tak nas postrzega.


Samo się nie dzieje

Chętnie ulegamy romantycznym mitom, że jak miłość, to już na zawsze, że jak partner zdobyty, to już do nas należy. Gdy jednak mija pierwszy zachwyt, a życie codzienne dostarcza też zmartwień i wymaga wysiłku, przestajemy się o siebie starać, choć same bardzo chciałybyśmy poczuć się znowu dowartościowane, docenione. Ale my też przestajemy doceniać, nie dostając należnej uwagi.

W dobrych związkach żaden z partnerów nie czuje się zaniedbywany przez drugiego, ale to samo się nie dzieje. Potrzebna jest komunikacja ze sobą i wspólne sprawy, które łączą - zainteresowania, pasje i cele. Ważna jest także ciekawość drugiego partnera i możliwość podziwiania go - za wiedzę, umiejętności, zdolności czy wrażliwość. I odwrotnie - my same także powinnyśmy być dla partnera kimś, kogo wciąż jest ciekawy, kto mu się ciągle podoba. - Początki związków można porównać do kampanii wyborczej. „Wybierz mnie, a dam ci to i to" - śmieje się 37-letnia Małgosia - ale, podobnie jak w polityce, to tylko obiecanki-cacanki. Co zrobić, jeśli czujemy się zaniedbane przez partnera?

Trudno jest zmusić kogoś do zaangażowania, ale może gdy my same odpuścimy i nie będziemy nad nim skakać, prosić, oczekiwać, tylko zajmiemy się sobą, zaintrygowany sam do nas przyjdzie, sam zacznie się starać. Ważne jest, by każde z partnerów miało swoje „osobne wyspy", swoje hobby, zainteresowania, koleżanki, kolegów. To wprowadza element pewnej tajemnicy, potrzebnej, by partner był wciąż atrakcyjny. Facet to zdobywca, ma instynkt łowcy - trzeba w nim budzić poczucie „nie do końca mnie znasz, nie do końca mnie masz". No i czuć się atrakcyjną, pewną siebie. Nie wieszać się na mężczyźnie, nie uzależniać się od niego.

- Jesteśmy z Pawłem już 15 lat, w tym 12 jako małżeństwo - mówi 43-letnia Ula. - Rutyna też się pojawia, ale staramy się w nią nie popadać, dbamy, żeby nie być ze sobą jedynie z przyzwyczajenia. Raz w miesiącu organizujemy sobie randkowe wyjście do kina, na kolację lub choćby długi spacer. Mieszkamy w pobliżu gór, więc jak tylko czas i pogoda pozwalają, to przepadamy w nich na cały dzień. Uważamy też, co do siebie mówimy, zarówno jeśli chodzi treść, jak i formę - bo łatwo jest kogoś urazić, potem wziąć odwet i... wojna gotowa, zwłaszcza że żadnemu z nas temperamentu nie brakuje! Myślę też, że ważne są drobiazgi, jakieś miłe dowody pamięci - niespodzianki, które sobie robimy nawzajem.


Zrób to dla siebie

Skoro samopoczucie ma wpływ na wygląd, to i wygląd może mieć wpływ na samopoczucie! Gdy bardziej zadbasz o siebie, od razu poczujesz się lepiej. Nie musisz wydawać majątku ani zmieniać się w wampa, zastosuj kilka skutecznych trików, nawet jeśli bardzo ci się nie chce, bo nagroda, jaka cię czeka, jest tego warta!

Nie rób tego dla męża - zrób dla siebie. Wyjmij z szafy ukochaną sukienkę albo kup nową, załóż buty na obcasie, zadbaj o fryzurę i paznokcie i umów się z przyjaciółką na kawę lub... z mężem do kina. Nic się nie stanie, jak czasem nie ugotujesz obiadu, tylko zamówicie pizzę. Będziesz bardziej atrakcyjna dla partnera, realizując również inne cele i zamierzenia, niż jako etatowa gosposia 24 godziny na dobę. Nie ma nic smutniejszego niż umęczona „pani domu", która do wszystkich ma pretensje, że wszystko jest na jej głowie. Bądź raczej „boginią domową" - a bogini jest władczynią, nie służącą. I co najważniejsze - ty sama tak na siebie spójrz! Bądź też ciekawa jego, wspieraj jego pasje, miejcie wspólne zainteresowania, uczcie się od siebie.

Beata, 29-latka, inspiracji szuka u swoich teściów, których związkiem zachwyca się: - Są małżeństwem z 40-letnim stażem, a ja nie mogę wzroku od nich oderwać. Podpatruję ich miłość i chciałabym, by nasze małżeństwo z Michałem też tak wyglądało. Po pierwsze, oni wciąż z zainteresowaniem słuchają się, choćby ta opowieść powtarzana była setny raz. Spędzają ze sobą dużo czasu - oboje są już na emeryturze, teść pracuje jeszcze na ćwierć etatu, ale gdy ona przygotowuje obiad, on przychodzi do kuchni ze swoimi papierami, notatkami, by pobyć razem. Wspólnie też zajmują się przydomowym ogródkiem. Zawsze razem jedzą posiłki, nawet jeśli trzeba na drugiego poczekać. I to, co z początku mnie dziwiło, a teraz przejęliśmy od nich z mężem - wspólne wieczorne kąpiele. To zbliża. On widzi mnie codziennie taką, jak mnie Pan Bóg stworzył. I ja jego też. Podświadomie przejmujemy wiele zachowań teściów - razem jemy, razem się myjemy, spędzamy ze sobą każdą chwilę w domu, dużo rozmawiamy. Kroczymy szlakiem wyznaczonym przez dobry wzór do naśladowania, a że mój ukochany wyniósł to z domu, mamy ułatwione zadanie.


Kto szuka, znajduje

Kto szuka udręki i zła, wszędzie je będzie widział - jak wydawcy newsów i wiadomości - same katastrofy, wypadki, nieszczęścia, jakby na świecie nie zdarzały się rzeczy dobre. Gdy skupisz uwagę na dobrych wydarzeniach - będziesz znajdować ich coraz więcej. Zrób prosty eksperyment. Skup się na rzeczach niebieskich w swoim otoczeniu. Przez cały dzień, gdziekolwiek będziesz, znajduj je. Zdziwisz się, jak to możliwe, że wcześniej nie widziałaś tyle niebieskiego koloru wokół siebie. Nie widziałaś, bo nie szukałaś! Nastaw się więc na dobre, miłe i ładne. Najpierw w sobie, potem w partnerze, w waszym związku - a wkrótce zobaczysz, jak wiele dobrego cię otacza. Daj to, czego sama oczekujesz, a też to dostaniesz.


Psycholodzy radzą:

• Przytulajcie się do siebie.

• Wygłupiajcie, żartujcie, jak najczęściej uśmiechajcie.

• Bądźcie siebie ciekawi.

• Dbajcie nawzajem o siebie - róbcie sobie kanapki, okrywajcie kocem itd.

• Dbajcie o swoją atrakcyjność fizyczną.

• Sprawiajcie sobie drobne upominki.

• Mówcie sobie miłe rzeczy.

• Miejcie wspólne rytuały (niedzielny spacer do parku, wspólne mycie naczyń, poranna kawa razem przed wyjściem do pracy).

• Dbajcie o dobry seks, często się kochajcie.

• Co najmniej raz w miesiącu róbcie sobie randkę.

• Zachowajcie odrobinę własnej autonomii - rozwijajcie własne zainteresowania i szanujcie je u siebie.

• Konflikty rozwiązujcie na bieżąco.

• Nie chowajcie urazy, ustępujcie.

• Starajcie się o siebie, bo nic nie jest na zawsze.

Autor: Renata Mazurowska

Komentarze