Nie wiedziałem, że trzeba się spieszyć!

Rozmowa z Andrzejem Zaorskim,aktorem, reżyserem, który przeżył udar mózgu.

Czy pamięta pan, jak to się stało?


Cały czas o tym pamiętam. Stało się to przed dokładnie siedmioma laty. Byłem w tym czasie bardzo aktywny zawodowo, grałem, reżyserowałem. Ponieważ byłem chory na cukrzycę, badałem sobie poziom cukru 3 razy dziennie. Tego wieczoru, po 22.00, przyjechałem do domu, do Milanówka. Chciałem jeszcze obejrzeć powtórkę meczu i coś poczytać do felietonu do „Wprost” – właśnie planowałem go napisać. I nagle to się stało. Litery w książce zaczęły się dziwnie zachowywać: pomyślałem wirują, ja nie mogę ich przeczytać, nie rozumiem tekstu. Zawołałem żonę Ewę, a ona wezwała pogotowie. Tak się zaczęło to wszystko. Opisałem to dokładnie w książce „ Ręka, noga, mózg na ścianie”. Chciałem, aby ludzie wiedzieli, jak to jest po udarze.


Czy miał pan wcześniej jakieś sygnały tego, co się stanie?


Tak, miałem takie sygnały tuż przed udarem. Zacząłem widzieć bardzo dziwne kolory. Liście drzew zamiast zielone, wydawały mi się takie nieprawdziwie, nierzeczywiście rdzawe, a z kolei niebo przybrało nierealny kolor fioletowy…


Co stało się, gdy zabrała pana karetka do szpitala?


W karetce jeszcze dobrze mówiłem, potem przestałem i zacząłem znów mówić dopiero po dwóch godzinach w szpitalu w Pruszkowie, dokąd mnie zawieziono. Tam powinienem mieć badanie tomograficzne, ale nie zrobiono tego. A ja nie wiedziałem, że trzeba się spieszyć z pomocą po udarze. Gdy czekałem tam całą noc na leczenie, nastąpiły nieodwracalne zmiany w mózgu.

Gdy później lekarz pytał mnie, jak się nazywam, wiedziałem, ale nie mogłem tego wymówić. Jak słychać, nadal nie mówię poprawnie i prawidłowo. Głos mam ten sam, ale mam problem z wymówieniem niektórych słów, inne mi się mylą. Nie mogę więc grać, ale na szczęście mogę reżyserować.Zrozumiałem jedno. Trzeba dbać o siebie, o własne zdrowie, badać się i teraz badam swoją cukrzycę 7 lub 8 razy dziennie. Ale pamiętam dokładnie, że zaraz po udarze zastanawiałem się, czy nadal mam poczucie humoru i ucieszyłem się, że mam, bo Sławomir Mrożek po udarze je stracił.

Autor: Iwonna Widzyńska-Gołacka

Komentarze