Nie tylko dla żeglarzy

Hasłem „Mazury – cud natury” mazurskie gminy próbują przyciągnąć do siebie turystów z Polski i Europy. I robią to skutecznie. Od wielu lat region należy do najchętniej wybieranych na wakacyjny wypoczynek.

Jego wyjątkowość wynika przede wszystkim z dużej liczby jezior, które stanowią aż 7 proc. powierzchni województwa warmińsko-mazurskiego. Szczególnie imponująca pod tym względem jest Kraina Wielkich Jezior Mazurskich. Tu, w okolicach Giżycka i Mikołajek, znajdują się największe z nich, położone blisko siebie i tworzące krajobraz w naszym kraju absolutnie unikatowy.

Po pierwsze – woda

Mimo że jeziora to oczywiście niejedyna atrakcja czekająca na przyjezdnych, to właśnie one przyciągają najbardziej. Mazury są przede wszystkim rajem dla wodniaków – żeglarzy i kajakarzy – oraz osób, które po prostu szukają wytchnienia nad wodą. Dla nich miejscowe samorządy i przedsiębiorcy stwarzają coraz lepsze warunki do wypoczynku. Liczba większych i mniejszych przystani żeglarskich i wypożyczalni sprzętu wodnego jest imponująca, a wciąż przybywają nowe. Niestety, atrakcyjność regionu przyciąga również tych, którzy chcieliby jak największy skrawek Mazur mieć na własność. To dlatego tak wiele jest w okolicy prywatnych plaż i zakazów zejścia do wody.

Turystyka koncentruje się przede wszystkim na terenie wspomnianej Krainy Wielkich Jezior Mazurskich, do których zalicza się największy słodkowodny akwen w Polsce, czyli Śniardwy, oraz m.in. jeziora: Mamry, Niegocin, Nidzkie i Roś. Wszystkie one są połączone siecią kanałów i mniejszych jezior, przez które poprowadzono szlaki wodne. Żeglarze mają do dyspozycji pięć tras o łącznej długości ponad 126 km. Centralnym punktem systemu szlaków wodnych są Mikołajki, skąd można popłynąć w czterech kierunkach – do Pisza przez południową część Śniardw, do Rucianego-Nidy przez jezioro Bełdany, do Rynu przez jeziora Tałty i Ryńskie oraz do Giżycka przez Tałty i Niegocin. Ten ostatni szlak można przedłużyć aż do Węgorzewa, przy okazji poznając drugie największe polskie jezioro, czyli Mamry, które w zasadzie jest zespołem kilku jezior. Oprócz szlaków żeglownych na Mazurach są rzeki nadające się do uprawiania kajakarstwa. Wśród nich najbardziej znana jest Krutynia, na której od wielu lat odbywają się spływy kajakowe. Krutynią można też spływać łodziami. Spływy kajakowe organizowane są również na mniej znanych rzekach – m.in. rozdzielonej polsko-rosyjską granicą Węgorapie oraz Sapinie, wijącej się przez lasy i pola na wschód od Mamr. Żeby zasmakować w żegludze po mazurskich wodach, można również skorzystać z szerokiej oferty rejsów statkami wycieczkowymi.

Rejs statkiem z Giżycka do Mikołajek: bilet normalny – 80 zł, ulgowy – 55 zł

Inne oblicze

Żeglarstwo i kajakarstwo mają olbrzymie znaczenie dla mazurskiej turystyki. Nawet zimą, kiedy mazurskie jeziora skuwa lód, nie brakuje amatorów żeglowania na bojerach, czyli żaglówkach na płozach. Jednak nie trzeba być żeglarzem, żeby nie nudzić się na Mazurach. Cały region ma bardzo ciekawą historię, wiele zabytków, zwłaszcza architektury obronnej i fortecznej. Do najstarszych należą gotyckie zamki (np. w Rynie, Kętrzynie i Nidzicy), do nowszych pruska twierdza Boyen w Giżycku i ruiny fortyfikacji zbudowanych przez Niemców przed drugą wojną światową. Wśród nich najbardziej znana jest oczywiście kwatera Hitlera w Gierłoży koło Kętrzyna, ale równie atrakcyjne są bunkry w pobliskich Mamerkach.

Zwiedzanie twierdzy Boyen w Giżycku: bilet normalny – 10-12 zł, ulgowy – 5-6 zł

Chyba najtrudniej na Mazurach mają rowerzyści. Co prawda szlaków jest wiele, ale są często słabo oznakowane i nieprzejezdne dla każdego typu roweru. W zaawansowanych planach jest budowa 300-kilometrowej Pętli Mazurskiej, czyli utwardzonego i wzbogaconego o specjalne miejsca odpoczynku szlaku rowerowego przez najciekawsze miejsca Krainy Wielkich Jezior, jednak póki co do wyboru są albo w większości ruchliwe drogi asfaltowe, albo piaszczyste, często nieprzejezdne trakty polne. Również Green Velo, czyli otwarty w ubiegłym roku szlak, prowadzący przez północną część województwa, omija najciekawsze miejsca.

Parku nie ma i… nie będzie?

Mazurska przyroda to nie tylko jeziora. Około 30 proc. powierzchni regionu zajmują lasy. I mimo że warmińsko-mazurskie jest jednym z zaledwie pięciu województw bez parku narodowego, jest tu osiem parków krajobrazowych, a pomysł utworzenia Mazurskiego Parku Narodowego ma już 50 lat. Park ten miałby obejmować fragment Puszczy Piskiej, jezioro Łuknajno i część obszarów nad Jeziorem Nidzkim. Obszary te są dziś chronione w ramach parku krajobrazowego, a Łuknajno jest jednym z czterech najstarszych światowych rezerwatów biosfery w Polsce. Znajduje się tam wielka ostoja ptactwa wodnego, przede wszystkim łabędzi niemych, których populacja sięga 2 tys. sztuk. Łuknajno nie przypomina bardziej znanych, wielkich jezior mazurskich – jest bardzo płytkie i zarośnięte. Życie ptaków można podglądać z wież widokowych na brzegach jeziora. Projekt utworzenia parku narodowego łączy ekologów i miłośników przyrody, ale przeciwne są mu przede wszystkim miejscowe samorządy, obawiające się, że ograniczyłoby to rozwój turystyki. Nie wiadomo, czy rzeczywiście tak by się stało. Na pewno do parku narodowego przyjeżdżaliby inni turyści niż chcący się tylko popluskać w wodzie i poopalać. Miłośnicy przyrody odwiedzają Mazury jednak i dziś. Przyciągają ich takie miejsca jak Park Dzikich Zwierząt w Kadzidłowie, w którym możemy spotkać na swojej drodze leżącego na ścieżce łosia czy ciekawskiego jelenia milu. Ważnym miejscem na przyrodniczej mapie Polski jest pobliskie Popielno, w którym znajduje się rezerwat konika polskiego, czyli rasy konia wywodzącej się od zamieszkującego niegdyś europejskie lasy tarpana.

Wizyta w Parku Dzikich Zwierząt: dorośli – 18 zł, dzieci – 9 zł

Warmia czy Mazury?

Już dziś turystów na Mazurach, a zwłaszcza w Krainie Wielkich Jezior, jest bardzo wielu. Ktoś, kto szuka ciszy i spokoju, powinien omijać najpopularniejsze miejscowości i jeziora, a jechać do miejsc mniej znanych, oddalonych od Mikołajek i Giżycka. Jeziora znajdują się przecież w całym regionie. Do mniej zatłoczonych należą np. tereny w okolicach Ełku, Olecka czy Nidzicy, a także cała Warmia. No właśnie, na koniec warto jeszcze wyjaśnić: mimo że dziś mianem Mazury określa się całe województwo, jest to błąd. Historycznie Warmia i Mazury to dwie różne krainy. Ta pierwsza przed rozbiorami należała do Polski i była katolicka. Mazury zaś to polskojęzyczna część dawnych Prus Książęcych, w których dominował protestantyzm. Dziś, gdy prawie wszyscy rodowici Mazurzy i Warmiacy wskutek opresyjnej polityki władz PRL wyjechali do Niemiec, ten podział nie ma już praktycznego uzasadnienia. Widzą to niektóre warmińskie gminy, reklamując się jako mazurskie. Bo Mazury to marka znacznie lepiej rozpoznawalna od Warmii, gdzie jednak również są piękne jeziora i lasy, a w miastach takich jak Olsztyn czy Lidzbark Warmiński – niezwykłe zabytki architektury.

Autor: Marek Rokita, fot. Thinkstock

Komentarze