Nie słyszę cię mamo

Rozmowa z dr. n. med. Józefem Mierzwiński, specjalistą otolaryngologiem, ordynatorem Oddziału Laryngologicznego Wojewódzkiego Szpitala Dziecięcego w Bydgoszczy.

Panie doktorze, w Polsce niedosłuch dotyka około 30 proc. małych pacjentów. Jakie są najczęstsze przyczyny?


To najczęściej długotrwałe zaleganie gęstego płynu w przestrzeniach ucha środkowego, co upośledza drganie kosteczek słuchowych, a to doprowadza do znacznego niedosłuchu. Dochodzi do tego najczęściej na skutek nawracających infekcji górnych dróg oddechowych, przerostu migdałka gardłowego i obrzęku trąbki słuchowej. Druga grupa pacjentów to dzieci z przewlekłym zapaleniem ucha – uszkodzoną błoną bębenkową i kosteczkami słuchowymi i wreszcie trzecia grupa to rzadziej występujące niedosłuchy wrodzone. Tu przyczyny są różne: genetyczne, przebyte choroby matek w czasie ciąży, trudny poród, wcześniactwo, podawanie leków uszkadzających słuch. Problemem o charakterze masowym u młodzieży są także uszkodzenia słuchu spowodowane nadmiernym hałasem.


Jak się leczy niedosłuch u dzieci?


Jedną z metod jest tympanostomia, czyli usunięcie zalegającego gęstego płynu z ucha oraz założenie drenów wentylacyjnych w błony bębenkowe. Na tym etapie jest to stosunkowo proste leczenie i praktycznie już następnego dnia pacjent dobrze słyszy. Powinniśmy to robić odpowiednio wcześnie, bo w przeciwnym razie może dojść do powstania zrostów, a nawet perlaka, który może tworzyć się ze złogów zakażonej skóry w zakamarkach osłabionej błony bębenkowej. Naskórek ten zachowuje się jak nowotwór, rozrasta się i może prowadzić do destrukcji kosteczek słuchowych, a nawet powikłań wewnątrzczaszkowych, takich jak ropień mózgu czy zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych.

Perlak to coś, czego najbardziej boimy się w uchu i jest chorobą, którą trzeba leczyć operacyjnie. Poza usunięciem perlaka i zmian zapalnych musimy również przywrócić dobry słuch. W trakcie zabiegu oceniamy ruchomość i stan kosteczek słuchowych i jeśli stwierdzamy ich brak lub ograniczenie ruchomości, wykonujemy ich rekonstrukcję. Najchętniej używamy do tego własnych materiałów, takich jak odpowiednio wymodelowana kość czy chrząstka pacjenta, rzadziej stosujemy protezy kosteczek z materiałów syntetycznych. Zabieg kończymy odbudową błony bębenkowej. Rekonstrukcja błony bębenkowej udaje się dziś u ponad 90 proc. pacjentów, słuch udaje się poprawić u ok. 70-80 proc. dzieci.


Nie wszystkie dzieci, z różnych powodów, mogą być leczone operacyjnie. Tym pacjentom proponujecie aparaty słuchowe lub nowoczesne implanty.


Zwykle zaczynamy od próby z aparatem słuchowym, który wzmacnia dźwięk i jest umieszczony w przewodzie słuchowym. Gdy to nie wystarcza, stosujemy bardziej zaawansowane urządzenia zwane implantami słuchowymi. Rozróżniamy dwie główne grupy implantów. Pierwsze to implanty zakotwiczone w kości zwane dawniej BAHA (Bone Anchored Hearing AIDS) – procesor dźwięku umocowany jest na tytanowym implancie umieszczonym w kości skroniowej pacjenta. Wzmocniony dźwięk przekazywany jest poprzez kość bezpośrednio do ślimaka. Możemy więc stosować je u dzieci, które nie mają wykształconych przewodów słuchowych lub które nie mają kosteczek słuchowych czy to z przyczyn wrodzonych, czy nabytych. Stosować je można również u pacjentów, którzy nie mogą nosić aparatów słuchowych z powodu uporczywych wycieków z uszu.

Drugi rodzaj implantów to implanty ślimakowe. Część urządzenia znajduje się w uchu pacjenta, a procesor mowy na zewnątrz. Tu technologia jest zupełnie inna. To nie aparat słuchowy, a elektroniczna proteza słuchu. Elektroda, a właściwie rząd elektrod zostaje wprowadzony do ślimaka pacjenta i elektrycznie stymuluje zakończenia nerwu słuchowego, co daje poczucie dźwięku. Sprawia to, że osoba całkowicie głucha po odpowiedniej rehabilitacji może słyszeć. Implanty słuchowe to jedno z największych osiągnięć medycyny XX wieku. Gdy dwa lata temu zaczęliśmy je stosować na Oddziale Laryngologii Wojewódzkiego Szpitala Dziecięcego w Bydgoszczy, pierwsze założenia procesora były dla nas naprawdę wzruszające. Jedna z moich pacjentek po wszczepieniu implantu BAHA po raz pierwszy w życiu usłyszała takie dźwięki jak kapanie kropli wody, szum wiatru czy brzęczenie owadów!


Bardzo ważne jest, aby niedosłuch został wykryty jak najwcześniej.


Jest to szczególnie ważne w przypadkach, gdy dziecko rodzi się ze znaczną wadą słuchu. Jeśli wada zostanie wykryta do 6 miesiąca życia i zaopatrzymy niemowlaka w aparat słuchowy lub jeśli on nie wystarczy, w odpowiedni implant, po rehabilitacji dziecko ma w przyszłości szansę na prawidłowy rozwój mowy i uczęszczanie do normalnej szkoły. Jeżeli niedosłuch rozpoznamy u 2- lub 3-latka – dziecko będzie prawdopodobnie mówić niewyraźnie. Jeżeli natomiast rozpoznamy niedosłuch dopiero w 5 lub 6 roku życia, dziecko to nigdy nie wykształci prawidłowej mowy i praktycznie pozostanie język migowy.


Na jakie symptomy powinni zwrócić uwagę rodzice? Co ich powinno zaniepokoić?


Obecnie chyba we wszystkich szpitalach w Polsce noworodki mają badany słuch za pomocą otoemisji akustycznej, które wykonywane jest przez przeszkoloną pielęgniarkę. Jeżeli dziecko nie przejdzie testu, a także wszystkie dzieci z grupy ryzyka, czyli wcześniaki, dzieci z niedotlenieniem mózgu itd., mają przed 6 miesiącem życia wykonywane dodatkowo specjalne badanie potencjałów słuchowych z pnia mózgu. Jest to metoda jeszcze dokładniejsza. Natomiast rodzice powinni zwrócić uwagę i zaniepokoić się, jeżeli dziecko nie reaguje do 3 miesiąca życia na wyraźne i głośne dźwięki takie jak np. trzaskanie drzwiami. Jeżeli do 4 miesiąca życia nie reaguje na głos matki i nie lokalizuje jej odwracając głowę, to jest już sygnał niepokojący. Jeśli powyżej 6 miesiąca dziecko nie odwraca głowy w kierunku dźwięku i nie próbuje naśladować dźwięku, rodzice powinni bezwzględnie pójść na konsultację do laryngologa.


Dr Józef Mierzwiński jest członkiem międzynarodowych towarzystw naukowych (Neurotology & Equilibriometric Society, New York Academy of Science). W czasie pobytu w Szpitalu Uniwersyteckim w Nowym Jorku brał udział w opracowywaniu nowych elektrod do implantów ślimakowych, a obecnie bierze udział w międzynarodowym badaniu dotyczącym stymulacji laserem nerwu słuchowego.

Autor: Barbara Kozber

Komentarze