Nie ma jak u mamy- jak mądrze kochać dziecko?

MAMA to pierwsza i najważniejsza osoba w naszym życiu. Od jej miłości, czułości i troski w dużej mierze zależy to, czy świat wydaje się nam przyjazny, ludzie godni zaufania, a my sami warci miłości i szczęścia.

Inaczej niż u większości ssaków, które w chwilę po urodzeniu stają na nogi i są niemal od razu samodzielne, mały człowiek jest przez długi czas całkiem bezradny i nie miałby szans na przeżycie, gdyby nie matka. Oprócz tego, że piersią pełną mleka zaspokaja głód malucha, to od pierwszego dnia nawiązuje z nim wyjątkową relację, której przebieg rzutuje na całe jego życie.


Miłość matki – dlaczego jest ważna?

Starsze pokolenie uważało, że nie powinno się brać niemowlęcia za często na ręce, bo będzie rozpieszczone i wyrośnie na małego „terrorystę”. Dziś już wiemy, że płaczące dziecko domaga się bliskości matki, bo jest mu to potrzebne, by dobrze się rozwijać.

Dziecko na początku postrzega mamę i siebie jako jedność. A jego zdolności do znoszenia frustracji są niemal zerowe. Gdy płacze, a matki nie ma, narasta w nim lęk, że ta nigdy nie wróci, a ono samo przestanie istnieć. Dziecko, które często doświadcza takiej sytuacji, nabiera przekonania, że otaczający go świat jest wrogi i nieprzyjazny, ono samo bezradne i opuszczone.

Lękowe bądź ufne nastawienie do świata, ludzi i samego siebie ma swoje korzenie w tym, jak czuliśmy się w najwcześniejszym okresie naszego życia. Im silniejsze ma w tym czasie człowiek poczucie bezpieczeństwa, tym bardziej będzie otwarty na poznawanie i zdobywanie świata. Od tego zależy także to, jak ułoży sobie relacje z ludźmi w dorosłym życiu, jaki będzie mieć stosunek do świata i do siebie.

Osoby, których potrzeba bezpieczeństwa we wczesnym dzieciństwie była w wystarczający sposób zaspokajana, postrzegają innych ludzi jako godnych zaufania i mających dobre intencje, a same siebie jako wartościowe. Częściej wierzą w miłość i satysfakcjonująco układają sobie związki. Potrafią czerpać większą radość z własnej pracy, rzadziej popadają w pracoholizm, przedkładając nad niego relacje z bliskimi. Jednocześnie lepiej radzą sobie ze stresem i nie unikają sytuacji problemowych, bo mają poczucie, że sobie z nimi radzą.

Osoby, którym w dzieciństwie zabrakło poczucia bezpieczeństwa, mogą odczuwać skutki tego przez całe dorosłe życie. Z reguły są mniej odporne na stres, unikają więc sytuacji trudnych, a przez to mniej osiągają. Boją się porzucenia, nie wierzą w prawdziwą miłość. Nie czują się usatysfakcjonowane w związkach partnerskich i przyjacielskich.


Czy miłość macierzyńska jest wrodzona?

Specjaliści nie są zgodni, czy kobiety rodzą się z instynktem macierzyńskim, czy raczej jest on wytworem kultury. Kobiety i ich dzieci wyposażone są w wiele mechanizmów ułatwiających im nawiązanie silnej więzi. U matki podczas porodu i karmienia piersią wydziela się oksytocyna, która działa na ośrodki mózgowe związane z przyjemnością i działa jak napój miłosny mający rozbudzić w niej uczucie do dziecka. Ono z kolei wyzwala w matce instynkty opiekuńcze. Rodzi się też z umiejętnością nawiązywania kontaktu z matką – swoim płaczem, mimiką i gestami daje sygnały, gdy jej potrzebuje. Wszystko to wzmacnia więź z dzieckiem. Jednak nie u wszystkich kobiet działa to w wystarczający sposób. Wiele z nich mimo to porzuca swoje dzieci. I tu do głosu dochodzą zwolennicy tezy, że uczucia macierzyńskie stworzyła kultura.

Rzeczywiście, przez długie stulecia dzieciństwu nie nadawano szczególnego znaczenia, a dzieci traktowano raczej jako mniej użytecznych dorosłych. To Zygmund Freud jako pierwszy wskazał na fakt, że najważniejsze dla rozwoju dziecka są pierwsze lata życia, a od troskliwości i miłości matki zależy to, jak ukształtuje się jego osobowość.


Czy łatwo być mamą w naszych czasach?

I tak, i nie. Pampersy, słoiczki z jedzeniem dla niemowląt oraz pralki automatyczne uczyniły nasze życie prostszym, lecz jednocześnie wymagania stawiane matkom są dziś większe. Nie wystarczy jak kiedyś dbać, by dziecko chodziło czyste i najedzone. Wiedza na temat jego rozwoju nakłada na nas obowiązek dbania o jego rozwój psychiczny i intelektualny. A wymagania te zdają się nie mieć końca. Gąszcz poradników, programów telewizyjnych propagujących zdrowe wzorce rodzicielstwa pomaga i przeszkadza zarazem, bo winduje poziom wymagań i nasila w mamach poczucie bycia niekompetentnymi. Problem w tym, że gdyby chcieć zrealizować wszystkie zalecenia, nie starczyłoby nam czasu ani sił, by im podołać.

Kiedyś było inaczej. Dzieci wychowywały się w wielopokoleniowych rodzinach. Były ciotki, babcie, starsze dzieci opiekowały się młodszymi. Młoda mama miała silne wsparcie, poza tym od małego uczyła się, na czym polega zajmowanie się dzieckiem. Współczesnej kobiecie trudno odnaleźć się w roli matki jeszcze z innych powodów. Zdobyłyśmy wykształcenie, weszłyśmy na rynek pracy. Wiemy już, że nie musimy ograniczać się wyłącznie do roli matki i piastunki ogniska domowego. Niejednokrotnie więc czujemy się rozdarte pomiędzy aspiracjami, chęcią robienia kariery, a pozostaniem z dzieckiem w domu. Warto pamiętać, że czasu spędzonego z małym dzieckiem nikt nam już nie zwróci.


Jak mądrze kochać dziecko?

Dopiero, kiedy same stajemy się mamami, zaczynamy rozumieć, że wychowanie dziecka wcale nie jest łatwe. W dzieciństwie wiele razy obiecywałyśmy sobie, że nigdy nie popełnimy błędów naszych matek, a jednak popełniamy – te same lub inne. Jak kochać dziecko, by wychować je na szczęśliwego człowieka?

Mądra miłość jest balansowaniem pomiędzy obdarowywaniem dziecka opieką, pomocą, swobodą a frustrowaniem i stawianiem mu granic. Mądra matka wie, że dziecka nie można nadmiernie rozpieszczać, ale też rozumie, że potrzeba mu bezwarunkowej akceptacji. A to dla nas czasem jest najtrudniejsze.

Zbyt często chcemy, żeby nasze dziecko było takie, jak sobie wymarzyłyśmy. Rodząc je miałyśmy wizje, że będzie „jakieś” – grzeczne, zdolne, wiele osiągnie. Tymczasem maluch nie zawsze zmierza w kierunku, który dla niego planujemy. Zamiast lekarza czy prawnika rośnie nam wielbiciel piłki nożnej i czujemy się zawiedzione. Nie powinnyśmy jednak narzucać dziecku swojej wizji przyszłości. Za to obserwujmy je i pomagajmy mu odkrywać jego talenty. Zobaczmy w nim innego, odrębnego człowieka. Dzieci nie są naszą własnością, jedynie towarzyszymy im przez pierwszą część ich życia i nie muszą spełniać naszych oczekiwań.

Gdy dziecko doświadcza miłości bezwarunkowej, czuje, że ono, jego uczucia są dla mamy ważne. A gdy ona chętnie go słucha i z przyjemnością spędza z nim czas – buduje swoje poczucie wartości. A to jest postawa, na której może budować swoje szczęście. Utarło się mówić, że nie ma idealnych mam, są tylko wystarczająco dobre. Kochajmy więc nasze dzieci, a wtedy wszystko ułoży się, jeśli nie idealnie, to przynajmniej dobrze.


Jak być dobrą matką?

• Kochaj dziecko takim, jakie jest, a nie takim, jakim chciałabyś, żeby było. Pozwól, by rozwijało się zgodnie ze swoimi predyspozycjami i zainteresowaniami, a nie twoimi ambicjami. Wspieraj je w jego dążeniach, choćbyś oczami wyobraźni widziała je w innych rolach, zawodach, chciała dla niego innej przyszłości. Pozwól mu być sobą.

• Pozwalaj dziecku na wyrażanie uczuć, nawet tych dla ciebie trudnych: złości, smutku, niezadowolenia. Dziecko powinno mieć pewność, że jest akceptowane będąc szczerym i autentycznym. Ucz je, by nie raniło przy tym innych osób.

• Nie wymagaj od dziecka ślepego posłuszeństwa. Nie używaj nigdy argumentu: „Bo ja tak chcę!”. Tłumacz, dlaczego czegoś od niego oczekujesz, a czegoś innego zakazujesz. Dziecko powinno czuć, że szanujesz je, jako osobę i ufasz w jego mądrość.

• Rozmawiaj z dzieckiem – bądź ciekawa jego spraw, przyjaciół, uczuć – interesuj się jego światem. Uważnie go słuchaj. Budowanie bliskiej więzi z dzieckiem nie następuje w ciągu jednego dnia. To, co zainwestujesz we wczesnym dzieciństwie, zaprocentuje, gdy dziecko wejdzie w wiek nastoletni i zacznie się przeciw tobie buntować.

• Dawaj dziecku swój czas i uwagę. Nie zastępuj ich dobrami materialnymi. We wspomnieniach z dzieciństwa nie pamiętamy najdroższych nawet zabawek, ale chwile spędzone z rodzicami. Dzieci nie potrzebują naszych prezentów, one potrzebują naszej uwagi.

• Ucz dziecko samodzielności i odpowiedzialności od najmłodszych lat. Niech najpierw uczy się sprzątać po zabawie, potem pomagać w domowych obowiązkach. Powściągaj w sobie nadopiekuńczość. Wtedy wejście w dorosłość będzie dla niego łatwiejsze.

• Stawiaj dziecku granice – nie pozwalaj na wszystko. By czuć się bezpiecznie, dziecko potrzebuje reguł i poczucia, że dorośli panują nad rzeczywistością. Tzw. „wychowanie bezstresowe” nie istnieje. Naucz dziecko, że musi liczyć się z innymi, inaczej wyrośnie na nieszczęśliwego anarchistę.

• Staraj się, jak najczęściej chwalić je i nagradzać, rzadziej karać. Pozwól, by dziecko uczyło się na własnych błędach, znało słowo „przepraszam” i wiedziało, że popełnione błędy warto naprawiać.

• Na koniec, pozwól mu odejść, gdy będzie dorosłe. Niech założy własną rodzinę, ma własne życie. Pozwól, by ktoś inny niż ty stał się dla niego najważniejszy. Wtedy będziesz miała poczucie, że twój trud się opłacił – wychowałaś dojrzałego, szczęśliwego człowieka.

Autor: Eliza Koźmińska-Sikora

Komentarze