Nie lubię szkoły - wagarowicze

" Za realizację obowiązku szkolnego dziecka odpowiadają rodzice. To oni pierwsi powinni zauważyć, że dzieje się coś złego."  Rozmowa z pedagogiem, Ewą Górecką-Król.

- Czy często, solidarnie ucieka cała klasa?


Takie wagary to już przeszłość. W szkołach podstawowych, a często w gimnazjach pierwszy dzień wiosny jest zorganizowany. Są festiwale piosenki, karaoke, konkursy. Ucieczka ze szkoły większą grupą jest w zasadzie niemożliwa. Szatnie są pozamykane. Jest woźna, przy drzwiach zaś ochrona. Uczniowie mogą oczywiście nie przyjść do szkoły. Jednak 11-latki nie potrafią się aż tak zorganizować, nie wiedzą, gdzie pójść i co zrobić z tym nielegalnie wolnym czasem. Poza tym rodzice są zobowiązani do pisemnego usprawiedliwienia nieobecności dziecka w tym dniu. Solidarność klasowa, zgranie grupy to cechy coraz bardziej zanikające. Trudno o więź z jedną, dwiema osobami, a co dopiero z całą klasą.



- Czy wiosenne ucieczki są traktowane przez nauczycieli z przymrużeniem oka?


Mam wrażenie, że w ostatnich latach wagary traktowane są z pełną surowością - zwłaszcza grupowe. Wynika to z tego, że młodym ludziom w takich chwilach przychodzą do głowy różne szalone, nieodpowiedzialne pomysły. Konsekwencje za nieusprawiedliwione nieobecności są różne: obniżona ocena z zachowania, nagana, pozbawienie różnych przywilejów, np. udziału w dyskotece czy wycieczce szkolnej.


- Co dzieci robią na wagarach?


Wagary grupowe mają czasem opłakane konsekwencje: inicjacja alkoholowa, konflikty, bójki z innymi wagarowiczami, drobne kradzieże w supermarketach. Może się to zakończyć zatrzymaniem przez strażników miejskich i dowozem do szkoły. Na małolatów kręcących się bez celu po mieście czekają też dilerzy narkotyków. Oczywiście nie zawsze jest tak groźnie. Po godzinie włóczenia się każdy idzie do pustego domu i wyrzuty sumienia leczy przed telewizorem lub komputerem. Ostatnio częste są wagary właśnie komputerowe - nastolatek siedzi w domu i gra.


- Jakie są przyczyny ucieczki z lekcji?


Wagary są zwykle skutkiem problemów, które ma dziecko. Mogą to być złe oceny, brak motywacji, odrzucenie przez klasę, zbyt niskie wymagania, nuda na lekcjach czy poszukiwanie nowych wrażeń. Jeśli w domu rozmawia się z dzieckiem, jeśli pociecha ma zaufanie do rodziców - wagarów można uniknąć. Ważną i trudną rolę spełnia też szkoła. Nauczyciele, wychowawcy powinni przede wszystkim dobrze znać swoich uczniów, integrować środowiska klasowe, współpracować z rodzicami. A także organizować pomoc w nauce, szanować indywidualność ucznia, nie nudzić i nie wymagać niemożliwego. Nauczyciel stawiający ocenę niedostateczną jednemu uczniowi na każdej lekcji przez tydzień może przyczynić się do wagarów.


Kto najczęściej wagaruje?


Najczęściej wagarują uczniowie słabi i zaniedbani jednocześnie. Z lekcji uciekają też dzieciaki, które w szkole się nudzą, poszukują nowych wrażeń, chcą poczuć się dorośli. Dotyczy to głównie młodzieży licealnej. Przychodzą później do szkoły lub urywają się wcześniej - taki indywidualny tok nauczania.


- Czy można mówić o kryzysie szkoły?


Liczba ucieczek ze szkoły chyba nie zwiększyła się w ostatnich latach. Tak jak wspomniałam, uczniowie są bardziej pilnowani przez szkołę i więcej jest sankcji. Gdy ja, jako uczennica, pierwszą lekcję spędzałam na spacerze po osiedlu - nie groził mi dowóz straży miejskiej do szkoły. Uważam, że kryzys przeżywa nie szkoła, ale system wychowania młodego człowieka. Gubi nas (rodziców i nauczycieli) przyzwolenie na roszczeniową postawę dzieci. Mówimy o prawach, ale zapominamy o obowiązkach. Brak konsekwencji i miłości zabija autorytet. A jednego i drugiego brakuje zarówno w domach, jak i w szkołach. Szkoła obniża wymagania, nie stawia granic - rodzice również. Młody człowiek czuje się zagubiony i wychowuje się sam. Oczywiście trochę generalizuję - nie wszędzie tak jest.


- Rodzice o wagarach dowiadują się zwykle na wywiadówkach.


Dzisiejszy, nieco zaostrzony system sprawdzania frekwencji sprawia, że rodzic jest telefonicznie informowany o zbyt częstych, podejrzanych nieobecnościach dziecka. Powtarzające się wagary świadczą o jakimś błędzie w funkcjonowaniu rodziny lub szkoły. Warto to skonsultować z pedagogiem lub psychologiem szkolnym. Omówienie takich problemów we wczesnej fazie przynosi dobre efekty - pod warunkiem, że jest szczere i żadna ze stron nie zrzuca z siebie odpowiedzialności za powstały problem. Pojedynczą ucieczkę trzeba potraktować jako wybryk, próbę dorosłości. Rodzice powinni spokojnie porozmawiać z dzieckiem o jej przyczynach i ewentualnych konsekwencjach.


- Jak pomóc uczniowi, który często wagaruje?


Za realizację obowiązku szkolnego dziecka odpowiadają rodzice. To oni pierwsi powinni zauważyć, że dzieje się coś złego. Problem ten na pewno dostrzegą wychowawcy. Nie ma jednego wzorca postępowania w takich przypadkach. Trzeba nazwać problem, z którym boryka się uczeń, a potem wspólnie z nim znaleźć drogę rozwiązania. Ważne jest wspólne działanie rodziców i pedagogów bez oceniania postępowania ucznia. Z wieloletniego doświadczenia mogę powiedzieć, że mediacja przynosi dobre efekty.

Autor: Anna Rogala

Komentarze