Nie jesteśmy uniseksualni - rozmowa z psychoterapeutą Tomaszem Jarmużem

Podobno kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa. Wokół różnic między płciami narosło przez lata wiele stereotypów. Spróbujmy się z nimi rozprawić.

Patrząc na rzeczywistość wykreowaną przez seriale telewizyjne odnosi się wrażenie, że to słaba płeć z reguły korzysta z pomocy psychoterapeutów. Czy pana doświadczenie to potwierdza?


Rzeczywiście, na psychoterapię trafia więcej kobiet niż mężczyzn. Dlaczego tak się dzieje? Zapewne nie z tego powodu, że mężczyźni nie mają problemów. Być może jest tak dlatego, że mężczyźnie trudniej się jest do nich przyznać przed samym sobą. Panowie częściej ukrywają emocje, lęk, stres, trudności w relacjach. A przyznać się przed samym sobą do problemów, to dopiero połowa drogi. Bo przecież potem jeszcze o nich rozmawiać z kimś, kogo mamy poprosić o pomoc, czyli terapeutą. W trakcie terapii niejednokrotnie dotykamy trudnych obszarów, zablokowanych emocji.

Dla mężczyzny przyzwyczajonego do tłumienia uczuć, pokazywania wyłącznie swojej siły, motywowanego do rywalizacji i zwyciężania nie jest to łatwe zadanie. Do tego jeszcze panowie mają trudności w opisie swoich stanów emocjonalnych – przyzwyczajeni są do działania, nie zaś rozmawiania. Proszę zwrócić uwagę na to, że mężczyźni - będąc we własnym gronie - chętniej zrobią coś razem – pójdą potrenować, obejrzą mecz czy stoczą pojedynek paintball. Kobiety zaś chętnie spotkają się, poplotkują.


Który ze stereotypów dotyczących płci uważa Pan za najbardziej krzywdzący?


Stereotypy generalnie uważam za krzywdzące, ponieważ nie pozostawiają miejsca dla różnorodności, z jaką mamy do czynienia w życiu. Kierowany do chłopców przekaz o tym, że nie przystoi im okazywać emocji, może powodować, że zaczną je tłumić. Z takiej postawy mogą wyniknąć kłopoty życiowe. Kobiety, które od dzieciństwa słyszały, że są słabą płcią, mogą to zinterpretować nie tylko jako komunikat o naturalnej różnicy w sile fizycznej między kobietami, a mężczyznami, ale także nabrać przekonania, że dotyczy to siły psychicznej. Kiedy tak się stanie, mogą nie podejmować działań, które pokazywałyby im ich wewnętrzną moc. W skrajnych sytuacjach mogą bać się podejmowania życiowych decyzji, wchodzić w zależnościowe związki z silnymi mężczyznami, którzy będą sprawować władzę. A to może być wstęp do utraty kontroli nad własnym życiem.


Różnice między płciami podkreśla się już we wczesnym dzieciństwie. Czy rzeczywiście kolory ubranek i rodzaj zabawek, którymi bawimy się w dzieciństwie, mają tak ogromne znaczenie dla naszego rozwoju?


Z reguły chłopcy i dziewczynki w naturalny sposób wybierają określone zabawy i zabawki, współgrające z ich płcią. Oczywiście, istotną rolę odgrywa tu naśladowanie zachowań rodziców, a także rówieśników. Zatem dziewczynki chętniej pobawią się w dom i zaopiekują lalką, chłopcy zaś skonstruują coś z klocków. Życie nie zna jednak prostych schematów.

Bywa i tak, że dzieci wybierają zabawy bardziej charakterystyczne dla płci przeciwnej – przyczyn tego może być wiele. Wydaje się, że nie ma niczego złego w tym, że wybieramy dla dzieci przedmioty, które tradycyjne bardziej pasują do określonej płci. Byle nie robić tego w sposób sztywny, a nawet fanatyczny – chłopcu trzeba kupić najnowszy model robota bojowego, a nie puzzle.

Jest wiele zabawek, które nie różnicują płci i zapewne warto je proponować dzieciom. Zresztą, im więcej zabawek, które kreują twórczość, tym lepiej dla dziecka. Ostatecznie mamy określoną płeć, nie jesteśmy uniseksualni, zatem różnice, które występują w przypadku obu płci, są jak najbardziej potrzebne. Stanowią one o wzajemnej atrakcyjności, uzupełnianiu się. Oczywiście, na szczęście możemy już odchodzić od sztywnego trzymania się ról (kobieta w kuchni, mężczyzna na kanapie) w kierunku coraz większego równouprawnienia. Pewne różnice będą jednak zawsze – i niech tak pozostanie.


Zobacz także: Dieta 3D Chili

Autor: Sybilla Walczyk

Komentarze