Nie daj się osteoporozie

Rozmowa z doc. Krystyną Księżopolską-Orłowską, kierownikiem Kliniki Rehabilitacji Reumatologicznej z Instytutu Reumatologii i z Krajowego Centrum Osteoporozy.

Czym właściwie jest osteoporoza?


To choroba kości. Sprawia, że stają się one bardziej łamliwe, mniej wytrzymałe, zmniejsza się ich ogólna masa, dochodzi do zrzeszotnienia, nawet zaników, uszkodzeń mikroarchitektury tkanki kostnej. W następstwie tych procesów wzrasta ryzyko złamań, przede wszystkim trzonów kręgowych kręgosłupa. Są to przypadki najczęstsze. Ale także szyjki kości udowej, kości nadgarstka, barku, biodra, żeber. Są to, niestety, ciągle zbyt częste przypadki gwałtownego ujawnienia się już zaawansowanej choroby. Na wcześniejszym etapie rozwoju osteoporoza często powoduje zmniejszanie się wzrostu, bóle kręgosłupa lędźwiowego, zgarbienie pleców, potocznie nazywane wdowim garbem. I takich sygnałów nie należy lekceważyć, lecz od razu zgłosić się do lekarza lub przychodni leczenia osteoporozy.


Jakie są przyczyny choroby?


Kość jest organem żywym i podobnie jak w innych układach organizmu zachodzą w niej procesy metaboliczne. Czyli tworzą się nowe komórki, a część istniejących ulega resorpcji, czyli po prostu zanikowi. Gdy, co następuje z wiekiem, przeważa resorpcja, pojawia się niebezpieczeństwo osteoporozy. Jednak jej wystąpienie jest sprawą indywidualną i zależy od wielu czynników. Główny to tzw. wartość szczytowa masy kostnej oraz tempo, w jakim się ona zmniejsza. W okresie dzieciństwa i młodości dominuje, oczywiście, proces tworzenia nowych komórek. Ten etap kończy się około trzydziestego roku życia. Niestety, tuż po osiągnięciu tej szczytowych wartości masa kostna powoli, ale systematycznie maleje, średnio o 1 proc. rocznie. Jednak na 2 lata przed menopauzą z reguły rozpoczyna się faza przyśpieszonego ubytku masy kostnej i trwa około 10 lat.


Czyli osteoporoza atakuje głównie kobiety dojrzałe…


Prawda, ale nie tylko. Bo podobny proces występuje u mężczyzn podczas andropauzy, jednak jest mniej gwałtowny, ze względu na z reguły grubsze i mocniejsze kości. Mogą go wyzwolić alkohol, miażdżyca i złe wchłanianie wapnia. Ale to jeszcze nie wszystko, gdyż osteoporoza może się rozwinąć także na skutek innych chorób, np. tarczycy czy nerek, a także niektórych leków, choćby sterydów, stosowanych przy leczeniu zapalenia stawów i wtedy powstaje dylemat wyboru mniejszego zła lub doboru innych środków. Wreszcie właśnie zapalenia stawów nie tylko u dorosłych, ale także u dzieci mogą doprowadzić do osteoporozy. Tak więc dzisiaj wiadomo, że ta choroba nie pyta o wiek i płeć. Poza tym pewną rolę odgrywają także skłonności genetyczne. Jednak nie oznaczają one wyroku, gdyż ważny jest jeszcze tryb życia. Może on nasilić lub zmniejszyć skłonności do osteoporozy.


Co należy zrobić, by zmniejszyć ewentualne ryzyko?


Przede wszystkim ograniczyć używki, czyli alkohol i kawę, a papierosy rzucić. Zerwać z siedzącym trybem życia. Ruch stymuluje odnowę kości. Ale, oczywiście, należy sobie darować ryzykowne sporty i nadmierny wysiłek fizyczny. Poza tym trzeba mądrze się odżywiać. Nie są wskazane żadne diety jednoskładnikowe, także dieta wegetariańska. Unikać należy fast foodów. Nie służą też kościom napoje gazowane, zupy w proszku, konserwowe mięso ze względu na wysoką zawartość fosforanów.


Czy i jak można sprawdzić stopień zagrożenia osteoporozą?


Każda kobieta, wchodząca w okres menopauzy, powinna zrobić badanie densytometryczne, które określi gęstość kości. Nie należy mylić go z badaniem radiologicznym, które wykazuje dopiero bardzo zaawansowany etap schorzenia. Natomiast densytometria pozwala odkryć nawet niewielkie zmiany, choćby tzw. osteopenię, która poprzedza wystąpienie osteoporozy. Osteopenię można zahamować, a nawet odwrócić proces. Przyjmowane pod kontrolą specjalisty leki potrafią czasem już po pół roku powiększyć masę kostną i zmniejszyć nawet o połowę ryzyko złamań. Czasem lekarz przepisuje też wapń i witaminę D. Jej obecność jest istotna dla stanu kości, tymczasem choć teoretycznie organizm wytwarza ją sam pod wpływem słońca, w naszym klimacie nierzadko trzeba mu pomóc. Wracając do badań, sama densytometria to nie wszystko. Potrzebne mogą być laboratoryjne badania moczu, morfologia krwi, próby wątrobowe oraz ustalenie poziomu wapnia, potasu, fosfatazy zasadowej, kreatyniny, witaminy D. Czasem także badania poziomu poszczególnych hormonów. Dopiero te wszystkie informacje i obszerny wywiad pozwalają na pełną diagnozę i dobór odpowiedniej terapii.


Jak wygląda leczenie osteoporozy?


Wymaga cierpliwości i konsekwencji, bo leki trzeba przyjmować długo lub stale, systematycznie ponawiać badania kontrolne, właściwie się odżywiać, prowadzić zdrowy tryb życia, wykonywać odpowiednie ćwiczenia gimnastyczne. I jeśli pacjentka czy pacjent to zrozumie, to po roku można się spodziewać zahamowania choroby. A przy dalszym leczeniu wzmocnienia układu kostnego. I choć nie wróci on do swojej szczytowej formy, to dzięki dobrze dobranej terapii można znacznie obniżyć ryzyko złamań. Terapia jest coraz mniej uciążliwa, bo np. zamiast codziennego przyjmowania preparatu w pewnych przypadkach można stosować leki raz na tydzień czy raz na miesiąc lub kwartał. Niewykluczone, że wkrótce pokażą się środki, które wystarczy podawać raz na pół roku.

Jednak niezależnie od farmakoterapii, w wielu przypadkach konieczne jest systematyczne wykonywanie ćwiczeń rehabilitacyjnych. Wiem, jak bardzo poprawia się po nich stan i forma nawet tych pacjentów, którzy trafili do szpitala. Bo ćwiczenia te budują lub wzmacniają mięśnie otaczające kości. Poprawiają więc zachowanie równowagi ciała, przez co zapobiegają upadkom, które przy osłabionych kościach są przyczyną złamań. Bywa, że ćwiczyć trzeba kilka miesięcy, ale czasem też do końca życia.


Czy zdarzają się takie przypadki osteoporozy, gdy konieczny jest zabieg chirurgiczny?


Interwencja chirurga i to szybka bywa konieczna przy takim złamaniu, które powoduje tzw. wynaczynienie, czyli powoduje dużą utratę krwi i ból. Zależnie od konkretnego przypadku celowe może być też zastąpienie stawu biodrowego endoprotezą lub zespolenie. Tego typu zabiegi mają nie tylko doraźnie ratować, ale umożliwić poruszanie się. Lekceważona osteoporoza otwiera drogę kolejnym schorzeniom i nierzadko prowadzi do zagrożenia życia. Tak być nie musi. Z osteoporozą da się walczyć i choć jest nieuleczalna, to można z nią żyć. Sądzę, że ta wiedza jest coraz powszechniejsza, bo coraz więcej kobiet zgłasza się na badania i dobrze, że tak jest.

Autor: Ewa Łuszczuk

Komentarze