Nie chcę, nie pójdę - gdy dziecko boi się lekarza

Gdy małe dziecko usłyszy: „idziemy do lekarza”, czuje niepokój. Jego psychikę bombardują pytania. Kto to jest lekarz? Co tam się będzie działo? Czy mamusia będzie ze mną? Jak oswajać dzieci ze strachem – radzi psycholog Ewa Przybylska.

W prostej dla nas dorosłych sytuacji dziecko doznaje silnych napięć i negatywnych emocji. Traci poczucie bezpieczeństwa. Buntuje się więc, odmawia ubierania się, tupie nogami, płacze. Czasami robi scenę dopiero w poczekalni albo w gabinecie. Dla malucha wszystko jest obce i nieznane. Sprzęt, osoby, zapachy, całe nieprzewidywalne otoczenie powoduje chaos doznań zmysłowych i poczucie zagrożenia. Dziecko reaguje strachem, któremu towarzyszą inne emocje - gniew i złość.

Dorośli w takiej sytuacji potrafią znaleźć wyjście. „Zapominają” terminu wizyty u stomatologa; przedłużają spotkanie służbowe, kiedy mają świadomość, że wieści od lekarza mogą obciążać ich psychikę. Maluszek tak nie umie. Na dokładkę jest całkowicie zależny od dorosłych.

Dziecko ma prawo odczuwać strach. Właściwy sposób reagowania rodziców wymaga troski i zaangażowania. Niestety, najczęściej reakcja jest odwrotna: - Co ludzie powiedzą? Pomyślą, że jesteśmy beznadziejnymi rodzicami, bo nie radzimy sobie z kaprysami malca.


Niedojrzali dorośli

Tymczasem sposób reagowania dorosłych ma ogromne znaczenie. Właśnie w sytuacjach pokonywania lęku dziecko uczy się radzenia sobie z przeciwnościami. Powoli ma zrodzić się w nim przekonanie, że strach jest czymś normalnym w życiu człowieka. Lęk przed pracownikami służby zdrowia należy opanowywać stopniowo, konstruktywnie i na pewno - podążając za reakcjami dziecka.

Rodzice nie mogą działać gwałtownie, bo to tylko pogłębi lęk. Muszą mieć na uwadze, że maluch jeszcze nie raz będzie musiał korzystać z pomocy medycznej. Im bardziej dorośli potrafią się wczuć w stan swojego dziecka, tym lepiej będą je wspierać. Malec będzie się czuł bezpiecznie. U niektórych dzieci strach przed lekarzem, pielęgniarką jest potęgowany obawą przed opuszczeniem. Dziecko boi się, że rodzice zostawią je. Ważne jest, aby rodzice byli w pobliżu, rozmawiali z dzieckiem, głaskali, zapewniali o swojej miłości i dawali pewność: „ja tu będę”.


Nie oczekujmy zbyt wiele

Tak wygląda strach u dwu-trzyletniego dziecka. My zaś często zakładamy, że skoro nasza pociecha ma cztery lata, więcej rozumie, potrafi nazwać swoje uczucia... Wydaje się nam, że lęk przed badaniem powinien być już opanowany.

W tym wieku w dziecku zaczyna rozwijać się świadomość własnej cielesności. Czterolatek postrzega siebie jako istotę wrażliwą na zranienia. Reaguje więc silnym lękiem przed stomatologiem, chirurgiem, laryngologiem i innymi specjalistami, którzy posługują się narzędziami. Przewiduje, że czynności nimi wykonywane będą powodowały nieprzyjemne doznania, ból. Maluch, pokonując wspólnie z rodzicami uczucie zagrożenia, buduje sobie w ich miłości, cierpliwości, zrozumieniu własne poczucie bezpieczeństwa i szczęścia.


Podążać za dzieckiem

Do innych uczuć dziecka w wieku czterech lat należą ciekawość i spontaniczność. Dziecko interesuje się wszystkim, co je otacza, i w miarę jak poszerza się jego środowisko, uczucie to potęguje się i nasila. Zaspokaja swoją ciekawość poprzez zadawanie pytań i czynności poznawcze. Naśladuje to, co zauważyło u rodziców. Przejmuje w sposób naturalny od dorosłych normy reagowania, pokonywania stanów lękowych. W tym wieku sądy dziecka są zmienne, impulsywne i jeszcze nie utrwalone. Rodzice sukcesywnie, małymi krokami, powinni pokonywać razem z dzieckiem różne przejawy reakcji lękowych.


Katalog pomocnych zabaw

Warto wspólnie z dzieckiem oswajać jego lęk. To rodzice znają malucha najlepiej i to oni podejmują decyzję, jak działać. Być może zaproponowane niżej zabawy zainspirują opiekunów odkrywania metod na pokonanie strachu u malucha.

1. Porozmawiaj z dzieckiem o wizycie u lekarza albo pielęgniarki. Opowiedz o czynnościach, jakie wykonuje lekarz, a jakie pielęgniarka. Przedstaw pytania, jakie zada osoba, z którą spotka się dziecko. Można wykorzystać gotowe opracowania - np. książeczkę „Panda u lekarza”, w której miś i jego mama poznają różne czynności lekarza oraz elementy zabiegów medycznych.

2. Zabawa w lekarza: wykorzystaj akcesoria lekarskie (zestaw zabawkowy). Rodzic demonstruje dziecku, jak funkcjonują i do czego służą poszczególne elementy zestawu. Bada misia, lalkę, a potem dziecko. Następnie maluch osłuchuje najpierw misia, potem dorosłego, zagląda do gardła, daje na niby zastrzyk.

3. Dziecko może zabrać na wizytę do lekarza ulubioną zabawkę, która oprócz obecności rodziców jest dodatkowym źródłem poczucia bezpieczeństwa.

4. Pomagają opowieści rodziców o dobrej, pięknej wróżce, która podarowała dziecku talizman odwagi. Rodzic może kupić wisiorek i urządzić przed wyjściem z domu „pasowanie na pacjenta. Talizman może pomóc w nawiązaniu kontaktu z lekarzem lub pielęgniarką. Starszym dzieciom (w wieku 4-5 lat) można dać malutką figurkę ulubionego zwierzątka, albo kolorową kuleczkę, aby maluch mógł ją schować do kieszeni, w razie potrzeby wyciągnąć i schować w dłoni.

5. Sytuację oswaja też zabawa w „baloniki do nieba”. Rodzice biorą kartkę i wypisują wszystko to, co dziecku kojarzy się z lękiem. Potem następuje wspólne dmuchanie dużych balonów i wypuszczenie ich z przyczepionymi karteczkami. Nasze trudności poszły sobie od nas...


Lęk może powrócić

Czasami jest tak, że kilka wizyt u lekarza przebiega spokojnie. Rodzice myślą, że będzie tak zawsze. Nagle lęk powraca. To naturalne. Przed utrwaleniem czegoś, następuje kryzys i dziecko wraca do wcześniejszych reakcji lękowych. Kryzys jest bowiem warunkiem rozwoju. Gdy dziecko nie musi domagać się troski rodziców, ale otrzymuje ją bez żadnych przeszkód, nie potrzebuje wiele czasu, aby pójść do przodu. Czuje się bezpiecznie i jest pewne, że w razie potrzeby, może zrobić krok do tyłu. Dziecko wie, że rodzic cofnie się razem z nim. To natomiast daje szansę zbadania przyczyn lęku bez odczuwania wstydu i poczucia winy.


Błędy dorosłych


Ignorowanie: Dziecko dostaje komunikaty: - No, co ty? Przecież tutaj nie ma się czego bać! Bądź odważny! Takie słowa mogą spotęgować strach dziecka. Na dokładkę jest ono zawstydzone. A jeśli rodzice często wywołują poczucie wstydu, przyczyniają się do wzrostu nieufności, wycofania i bierności w wypowiadaniu swoich potrzeb. Dzieci wstydliwe są bardzo wrażliwe. Później zamartwiają się, stale porównują z innymi, boją się ocen. Dlatego pozostają w cieniu grupy, niedostrzegane przez innych. To powoduje niską samoocenę.


Agresja: To niedojrzała postawa, wynikająca z bezradności dorosłego. Pojawią się wówczas: szybkie bicie serca, nerwowość, drżenie, płaczliwość, a nawet biegunka lub wymioty. Lęk przed „białym fartuchem” zostanie, a dodatkowo pojawi się strach o stratę miłości rodziców i poczucie winy - „bo to ja zdenerwowałem mamę”. Poczucie winy u małego dziecka powoduje wiele blokad, które obniżają jego wrażliwość i otwartość na świat. Dziecko zaczyna podporządkowywać się informacjom, stanom psychicznych innych ludzi - na początku swoich rodziców, a potem rówieśników. Ma obniżone poczucie własnej wartości, traci pewność siebie i szansę na rozwój samodzielności.


Przesadne zajmowanie się dzieckiem: Rodzice robią wszystko, żeby tylko odwrócić uwagę malucha od nieprzyjemnej sytuacji. Nie mówią o wizycie, pod gabinetem opowiadają różne historyjki, które nijak nie rozładowują lęku. Reakcja dziecka została chwilowo uśpiona. Maluchowi trzeba dać komunikat, który pozwoli mu na mówienie o lęku. Dziecko ma prawo się bać, ma prawo o tym mówić; rolą dorosłego jest mu na to pozwolić i dawać wsparcie, poczucie bezpieczeństwa.


Żarty: Śmiech obniża poziom lęku – to fakt. Ale niekoniecznie u dziecka, jeśli żart nie jest dostosowany do możliwości percepcyjnych malucha. Żartowanie kosztem przestraszonego dziecka niszczy poczucie bezpieczeństwa, zrozumienia i akceptacji. Żart, który ma zapobiec strachowi, może spowodować, że dziecko zacznie traktować trudne sytuacje beztrosko, lekceważąco, zamiast uczyć się je pokonywać.


Pytania nie na miejscu: Należy unikać pytań: „Dlaczego bałeś się zastrzyku? Dlaczego bałeś się pani doktor?” Dziecko nie jest w stanie na nie odpowiedzieć. Sytuacyjne myślenie przyczynowo-skutkowe na zasadzie „akcja – reakcja” jest nieosiągalne dla malucha.

Autor: Ewa Przybylska

Komentarze